Historia

Dlaczego Man Utd grał z Saint-Etienne w Plymouth?

thevintagefootballclub.blogspot.com

Pierwszy i do wczoraj jedyny domowy mecz Manchesteru United z AS Saint-Etienne został rozegrany w Plymouth w 1977 roku.

Problemy z zachowaniem kibiców podczas pierwszego meczu we Francji doprowadziły do wyrzucenia Man Utd z Pucharu UEFA, ale klub odwołał się od tej decyzji i uzyskał prawo do wzięcia udziału w rewanżowym spotkaniu, jednak pod jednym warunkiem – poza Old Trafford. United wygrali 2:0 na Home Park i awansowali dalej dzięki wynikowi 3:1 w dwumeczu. Ken Ramsden, ówczesny sekretarz Man Utd, przybliża kulisy tej sytuacji.

– Wiele mówiło się wtedy o piłkarskim chuligaństwie i „angielskiej chorobie”, więc nie była to żadna niespodzianka, ale nigdy do końca nie wiadomo, co się wydarzy – powiedział w rozmowie z MUTV. – Transmisje meczów stały na dużo niższym poziomie technologicznym niż teraz, więc trzeba było opierać się na tym, co usłyszało się w radiu i przeczytało w gazetach. Nie do końca wiedziałem, jak zła była sytuacja, ale musiała być naprawdę poważna, skoro klub został wykluczony z rozgrywek.

– [Sekretarz] Les Olive poleciał do Szwajcarii, by złożyć apelację, którą – na szczęście dla nas – wygrał. Mimo to mecz trzeba było rozegrać w Plymouth, a na Old Trafford pokazano go jedynie na ekranach. Zanim rozpatrzono nasze odwołanie, przez jakiś czas byliśmy poza turniejem.

– Pozwolono nam do niego wrócić, ale musieliśmy grać 300 km od Manchesteru. Gdybyśmy wyjechali trochę dalej, wpadlibyśmy do morza! To właściwie najbardziej oddalony od Manchesteru punkt, jaki można tylko znaleźć na lądzie. O ile się nie mylę, to nawet trochę więcej niż 300 km.

– Zrozumiałbym, gdyby kazano nam zagrać za zamkniętymi drzwiami, gdziekolwiek; chociaż nie byłoby to sprawiedliwe wobec naszych rywali. To była jednak dziwna decyzja. Wydaje mi się, że Celtic musiał kiedyś w podobnej sytuacji grać na Old Trafford przeciwko Rapidowi Wiedeń [w 1984 roku, gdy mecz Pucharu Zdobywców Pucharów musiał zostać powtórzony].

– Zdziwiło mnie, że pozwolono kibicom wejść na stadion. Mecz mógł bez problemów odbyć się przy pustych trybunach. Nie wiem, dlaczego UEFA podjęła taką decyzję, ale okazało się, że wszystko zadziałało tak jak powinno.

Sammy McIlroy, jeden z piłkarzy, którzy wzięli udział w obu meczach, podzielił się wspomnieniami z tego nietypowego dwumeczu.

– Widziałem kilka z problematycznych sytuacji we Francji i wiem, że kilku chłopaków również je widziało. Było niezbyt dobrze. Gdy piłka wypadała poza boisko lub była martwa w związku z rzutem wolnym, widać było, jak policja pacyfikuje kibiców i uderza ludzi pałkami w głowy. Sytuacja była naprawdę poważna i nieco się obawiałem, że mecz może zostać przerwany.

– Była mowa o wyrzuceniu nas z rozgrywek, czego rzecz jasna nie chcieliśmy. Obwiniono kibiców Manchesteru United, zresztą jak zawsze w tamtych czasach. Obawialiśmy się, że możemy zostać wykluczeni.

– Kiedy więc dowiedzieliśmy się, że nadal gramy w turnieju, ale musimy zagrać w Plymouth, odczuliśmy pewną ulgę. Wciąż mieliśmy szansę na awans, nawet jeśli do francuscy kibice mieli bliżej na stadion niż nasi. Przynajmniej nadal byliśmy w rozgrywkach.

– Wsparcie z trybun było niewiarygodne. Nie spodziewałem się niczego innego. Kibice byli absolutnie wyjątkowi. Widok tych wszystkich fanów United dał nam naprawdę dużo, gdy tylko wyszliśmy na boisko. Myślę, że na Old Trafford kolejne 20 tysięcy ludzi oglądało mecz na ekranach. Nie chcieliśmy ich zawieść.

Ramsden objaśnił proces transmisji meczu przez projektor, co w latach 70. było śmiałym przedsięwzięciem.

– To było dziwne – powiedział. – Musieliśmy sprzedawać bilety na mecz pokazywany na ekranach. Technologia nie stała wtedy na wysokim poziomie.

– Jeśli dobrze pamiętam, postawiliśmy na boisku duże rusztowanie i rozłożyliśmy pomalowany na biało panel ze sklejki o wymiarach 8 na 4 metry, jako że ekran z płótna powiewałby na wietrze. Wszystkie te ekrany zostały rozstawione dookoła stadionu. Atmosfera była dziwaczna. Kibice oglądali mecz na Old Trafford, ale jednak nie oglądali.

– Było dziwnie, to wszystko, co mogę powiedzieć. Kibice nie wiedzieli, czy powinni nas dopingować. Było trochę jak w kinie, inaczej niż zazwyczaj. To była dziwna sytuacja.

Zobacz komentarze