Opinia: Anthony Martial, czyli sen o nowym Cristiano Ronaldo

Mateusz Wiśniewski
Zmień rozmiar tekstu:

2145 – tyle dni w drużynie Manchesteru United spędził najlepszy piłkarz biegający po angielskich boiskach w XXI wieku, portugalski skrzydłowy Cristiano Ronaldo. Do dziś, blisko 9 lat po transferze do Realu Madryt, ogromna część sympatyków “Czerwonych Diabłów” wspomina fantastyczne dryblingi, rzuty wolne oraz bramki, które przysporzyły wiele radości oraz trofeów. Do dziś Portugalczyk wymieniany jest w gronie najlepszych piłkarzy świata razem z Leo Messim i ciągle zmieniającą się grupką piłkarzy goniącą tą dwójkę. Do dziś znaczne grono kibiców przywitałoby powrót 32-latka na Old Trafford z euforią. Do dziś nikt w United nie potrafił w 100% zapełnić luki, która powstała po jego odejściu.

Niech nikogo nie zmyli ten wstęp – to nie będzie tekst o Cristiano Ronaldo. Porównanie do Portugalczyka jest jednak nieuniknione, gdy chcemy rozmawiać o Anthonym Martialu. Anthonym Martialu, który dzięki fenomenalnemu wejściu do drużyny prowadzonej wtedy przez Louisa Van Gaala dał wszystkim kibicom nadzieję, że będzie nowym królem Old Trafford, piłkarskiej Anglii, a za parę lat może i piłkarskiego świata. Cały pierwszy sezon w barwach United w wykonaniu Francuza był lepszy niż się spodziewano. 17 goli oraz 10 asyst w 49 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach grając pierwszy sezon na Wyspach w wieku 20 lat to wynik, który wzbudził respekt wszystkich fanów oraz przyćmił dokonania tego, z którym porównań nie uniknie. Nieważne czy porównujemy pierwsze sezony w barwach United czy sezony, gdy byli w takim samym wieku, Anthony w obu przypadkach prezentował się lepiej od Cristiano. Nareszcie, wydawało się, że po 6 latach od odejścia Portugalczyka z Old Trafford pojawił się zawodnik, który nie tylko odpowiednio go zastąpi, ale może nawet przebije osiągnięcia i napisze własną legendę.

Rzeczywistość jednak była brutalna i w drugim sezonie Martial był jedynie cieniem samego siebie. Oczywiście nadal potrafił zachwycić kibiców jakąś fantastyczną akcją, jednak częściej w komentarzach można było przeczytać o irytującym stylu gry, niepotrzebnych dryblingach i o braku gry w defensywie.

Old Trafford, mimo wszystko, nie przestało wierzyć w młodego Francuza. Kibice nie chcieli słyszeć o możliwości sprzedania skrzydłowego. Uważali, że zasługuje na szansę udowodnienia swojej wartości w klubie. Nikt nie zapomniał o fenomenalnym pierwszym sezonie oraz o potencjale jaki drzemie w Martialu. Każdy wie, że nie zawsze wola działaczy i menadżerów jest taka sama jak kibiców, w tym jednak przypadku obie strony myślały tak samo i Anthony pozostał na kolejny rok w United.

Od początku sezonu Martial potwierdza, że była to całkowicie słuszna decyzja. Francuz już na tym etapie ma tyle samo bramek oraz tylko jedną asystę mniej niż w całych poprzednich rozgrywkach. Jest skuteczniejszy, potrzebuje mniej strzałów, żeby trafić do siatki rywala, notuje więcej udanych dryblingów. Co ważne, w całym sezonie 16/17 Anthony brał udział w akcji bramkowej średnio co 157 minut – obecnie średnia ta wynosi zaledwie 93 minuty.

Statystyki jednak to nie wszystko, co liczy się w grze piłkarza. Od początku poprzedniego sezonu Martial stracił gdzieś swoją koncentrację na futbolu, której do tej pory w 100% nie odzyskał. Dalej zdarzają się spotkania, gdzie odnosi się wrażenie, że Francuz zamiast o meczu myśli o innych sprawach, jest nieobecny i przebudza się tylko w momentach, gdy piłka ląduje pod jego stopami. Brakuje jednak wtedy błysku, tego ułamka sekundy, dzięki któremu można uzyskać przewagę nad przeciwnikiem. Spokój i opanowanie, którymi imponował na początku przygody w czerwonych barwach, dziś często sprawiają wrażenie otępienia i flegmatyczności. Trudno mówić, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest “wypalenie” – przecież Anthony ma tylko 22 lata, jest dopiero trzeci rok w Anglii, a w nogach powinien mieć sił na kilka dobrych lat kariery.

Największym problemem Francuza jest jego mentalność. Jose Mourinho uwielbia zwycięzców, ludzi, którzy dążą razem z nim do celu, do podniesienia na koniec rozgrywek pucharu, zawodników, którzy są gotowi poświęcić się, żeby to osiągnąć. Martial tymczasem wydaje się zadowolony tym co już ma, w jego grze nie widać głodu zwycięstwa czy też stania się jeszcze lepszym piłkarzem. Poprawa liczb bramek i asyst oraz gry całego zespołu w porównaniu do poprzedniego sezonu przykrywają te wady Francuza. Ostatnie 1,5 roku w wykonaniu Anthony’ego można porównać do obecnej gry w wykonaniu innego piłkarza United, a mianowicie Henricha Mchitarjana. Na początku rozgrywek Ormianin, mimo bardzo przeciętnej formy, potrafił zanotować 5 asyst. Gdy jednak tych ostatnich podań zabrakło, pojawiły się głosy krytyki. Różnicą między tą dwójką jest to, że Francuz po serii gorszych występów potrafi odbić się i pokazać swój niemały potencjał. Na taki klub jak Manchester United to niestety ciągle za mało. Być może to, czego potrzebuje Martial, to praca z psychologiem, który pomoże mu się przełamać i pokazać pełnię swoich umiejętności. Trzeba pamiętać, że na tym poziomie głowa jest tak samo ważna jak nogi.

W wieku 22 lat Cristiano Ronaldo rozgrywał sezon, dzięki któremu dołączył do światowego topu, na którym od tamtej pory pozostaje. Anthony Martial, mimo wiary kibiców, mając tyle samo lat, pokazuje, że nie będzie piłkarzem na miarę “Złotej Piłki” i najprawdopodobniej będzie kolejnym, który pozostanie tylko snem o najlepszym piłkarzu świata biegającym w koszulce z diabłem na piersi.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze