Catherine Ivill / Getty Images Europe

Wilfried Zaha, obecnie kluczowy piłkarz Crystal Palace, nie zamierza obwiniać byłych menedżerów Manchesteru United, Davida Moyesa i Louisa van Gaala, za to, że nie odniósł sukcesu podczas dwuletniego pobytu na Old Trafford.

Mający 25 lat iworyjski skrzydłowy przybył do Manchesteru United w 2013 roku i był ostatnim zawodnikiem sprowadzonym do klubu przez legendarnego sir Aleksa Fergusona. Przez dwa kolejne sezony Zaha próbował przekonać do siebie zarówno Moyesa, jak i Van Gaala, ale ostatecznie powrócił do Crystal Palace. Tam szybko stał się najjaśniejszym punktem drużyny i jednym z czołowych graczy całej Premier League.

– Przechodząc do tak dużego klubu w wieku 19 czy 20 lat, nie wiedziałem czego się spodziewać, jak się zachowywać, cokolwiek – mówił Iworyjczyk w wywiadzie dla “Sky Sports”. – Byłem nastolatkiem, który chciał przede wszystkim robić sztuczki na boisku.

– Teraz podchodzę do spraw znacznie bardziej poważnie. Siłownia, rehabilitacja po meczach, podejmowanie decyzji – nauczyłem się naprawdę sporo. Dziś jestem zupełnie innym piłkarzem, zdecydowanie bardziej doświadczonym i silniejszym mentalnie. Myślę, że w futbolu to właśnie mentalność ma największe znaczenie. Dopiero jak uporządkujesz głowę, wszystko jest w porządku.

Dyskusja