romelu-lukaku-i-paul-pogba

Starcie o przejście do historii, starcie dwóch potężnych ofensyw, starcie dwóch złotych generacji piłkarskich. Zapowiadało się świetnie, widowiskowo, a skończyło się na jednej bramce. Francja po bramce Umtitiego po rzucie rożnym awansuje do finału Mistrzostw Świata.

O Francuzach przed turniejem mówiło się, że to zespół który mógłby wystawić dwie jedenastki i ciężko byłoby wybrać, która z nich jest słabsza. Do tego jest to zespół bardzo młody, pełen energii, entuzjazmu i indywidualności. Finał byłby dla nich spełnieniem oczekiwań wobec kibiców, ale również wyśmienitą prognozą na przyszłość dla francuskiej piłki.

Do reprezentacji Belgii po ostatnich turniejach przyległa łatka czarnego konia, który notorycznie zawodzi. Złote pokolenie belgijskiej piłki nie potrafiło na poziomie reprezentacyjnym udowodnić swojej wartości, niczym reprezentacja Anglii sprzed kilkunastu lat. Na tym turnieju Belgowie w końcu odpalili swój dynamit i awansowali do półfinału zdobywając aż 14 bramek, więcej niż jakakolwiek inna drużyna.

W wyjściowym składzie na to spotkanie znalazło się trzech “Czerwonych Diabłów”. “Trójkolorowych” reprezentował Paul Pogba, zaś po drugiej stronie barykady stanęli Romelu Lukaku i Marouane Fellaini. Tak więc mecz dla sympatyków Manchesteru United był ciekawy nie tylko ze względu na starcie dwóch potężnych formacji ofensywnych, ale również pod względem obserwowania zawodników grających w ich ukochanym klubie.

Mecz rozpoczął się od dużej dominacji Belgów. Szybko zepchnęli Francję do defensywy, która cofnęła się całym zespołem na własną połowę i broniła dostępu do bramki. Próżno było szukać jakiegoś pressingu, oni po prostu czekali aż Belgia ich zaatakuje. Oczywiście zawodników takich jak Lukaku, de Bruyne czy Hazard do ofensywy zapraszać nie trzeba, więc kibice oglądali natarcie za natarciem.

Belgii brakowało jednak wykończenia. Po błędzie obrony Francji, Hazard znalazł się w lewej części pola karnego i uderzył lewą nogą na dalszy słupek. Fatalne pudło, a przecież w samym centrum pola karnego stał Lukaku, który rozłożył ręce w geście rozczarowania. Tego typu egoistycznych indywidualnych akcji w Belgii było za dużo. Na wskutek tego Lukaku nie otrzymał ani jednego podania od swoich kolegów przez całą pierwszą połowę.

Francuzi zaczęli częściej wyprowadzać piłkę dopiero po 20. minucie meczu. Wówczas wizualny stan gry się wyrównał i ciężko było wskazać na tego, kto przeważał. Akcje toczyły się raz pod jedną bramką, raz pod drugą. Najpierw strzał Alderweirelda z kilkunastu metrów obronił Lloris, a później w sytuacji niemalże sam na sam Courtois powstrzymał Pavarda.

Im bliżej było do końca pierwszej części meczu, tym wolniejsze tempo gry prezentowali zawodnicy na boisku. Wskutek tego pierwsza połowa meczu zakończyła się bezbramkowym remisem, co dla wielu kibiców było wielkim rozczarowaniem, bo nie tego się spodziewali po drużynach z tak ogromnym potencjałem w ofensywie.

Dość nieoczekiwane przełamanie przyszło kilka minut po rozpoczęciu drugiej połowy. W 51. minucie spotkania Francuzi mieli rzut rożny. Wykonawcą był Griezmann. Piłka dochodząca do bramki, zagrana na krótki słupek. Tam w powietrze wyskoczył Samuel Umtiti i… goooool, Francja prowadziła w półfinale Mistrzostw Świata! Antybohaterem Belgii w tamtym momencie został Fellaini, który po prostu dał sobie zgarnąć piłkę Francuzowi tuż przed własną głową. Cóż… potwierdza się, że Fellaini pomimo swojego wzrostu, często przegrywa pojedynki powietrzne z niższymi, gdyż po prostu nie potrafi do główek skakać.

Francuzi po zdobyciu bramki nabrali wiatru w żagle i coraz częściej atakowali bramkę rywali. Na prawej stronie niesamowicie rozhulał się Mbappe, który nie dawał spokoju Belgijskim obrońcom. Niestety większość akcji kończył Giroud, który od kilku spotkań nie oddał na bramkę chociażby celnego strzału. Cały czas jego uderzenia mijały bramkę lub były blokowane przez przeciwników.

W końcówce oba zespoły podkręciły tempo swojej gry. Francuzi zaczęli wychodzić pressingiem, nie pozwalając w ogóle rozgrywać Belgom piłki, Ci zaś za wszelką cenę próbowali coraz szybciej przedostać się pod pole karne rywala. Piłka najczęściej szła na prawą stronę do Mertensa, który zmienił Dembele, jednak jego centry rzadko odnajdowały kolegę z drużyny w polu karnym. Belgowie jakby stracili pomysł na przeprowadzenie skutecznej akcji przeciwko Francji.

Paul Pogba zanotował świetny występ, niemalże bezbłędny. Był liderem środka pola od strefy defensywnej, aż po ofensywę. Świetnie przewidywał grę, zawsze dobrze się ustawiał i potrafił wyprowadzać akcje, posyłając świetne prostopadłe podania.

Z drugiej strony Romelu Lukaku był zupełnie odcięty od gry. Belgowie nie potrafili dostarczyć mu żadnej piłki, ani wykreować ani jednej dobrej sytuacji bramkowej. Marouane Fellaini zaś zanotował bardzo słaby występ, przez co został zdjęty w 79. minucie meczu. Złośliwe memy już piszą, że wrócił stary Fellaini, gdyż podpisał już nowy kontrakt.

Francja 1:0 Belgia (Umtiti 51′)

Dyskusja