Reprezentacja Anglii musiała uznać wyższość Chorwacji w półfinale mistrzostw świata, który po dwóch godzinach zmagań zakończył się wynikiem 2:1.

Spotkanie nie mogło się zacząć lepiej dla podopiecznych Garetha Southgate’a. Ładny zwrot z piłką zrobił Jesse Lingard, który podał do Alliego przed pole karne, a tam faul popełnił Luka Modrić. Piłkę ustawił sobie niezawodny przy stałych fragmentach Kieran Trippier, będący jednym z odkryć tego turnieju i pięknym strzałem posłał ją pod poprzeczkę bramki Subasicia, dołączając do Charltona i Linekera jako jedyni strzlecy dla Anglii w połfinale mundialu.

Chorwaci starali się szybko odrobić straty, w czym pomagało im rozluźnienie w szeregach obronnych Anglików. Mimo to “Synowie Albionu” mogli imponować pewnością w grze. W 12. minucie szansę na podwyższenie dało dośrodkowanie z rzutu rożnego Ashleya Younga, zamienione na minimalnie niecelny strzał głową kogo innego jak nie Maguire’a.

Chorwacja powoli przejmowała inicjatywę, tymczasem fatalne zagranie Strinicia mogło podarować Anglikom drugą bramkę. Piłka trafiła pod nogi Sterlinga, który zamiast strzelać podawał do Kane’a znajdującego się na spalonym.

Kapitan angielskiej kadry wyraźnie nie miał jednak dnia, gdyż w tej sytuacji nie trafił w bramkę, zaś w 30. minucie w stuprocentowej sytuacji najpierw nabił Subasicia, później zaś z najbliższej odległości nie zdołał wcisnąć piłki do siatki pomiędzy interweniującymi obrońcami. Sterling, który często na tym turnieju irytował niewłaściwymi decyzjami, tym razem dawał się we znaki przede wszystkim obronie Chorwatów.

W 37. minucie Anglikom ponownie nie udało się dobić rywali. Świetnie popracował Harry Kane, który dostarczył piłkę Alliemu, a ten wykorzystał dezorganizację w obronie Chorwatów i mając przed sobą trzech rywali wycofał piłkę na wolne pole do Lingarda. Pomocnik Manchesteru United nie popisał się jednak wykończeniem i nie zdołał podkręcić piłki w kierunku dalszego słupka.

Anglicy stwarzali sobie zdecydowanie dogodniejsze okazje i Choć Chorwaci zmuszeni byli próbować swoich sił strzałami w dystansu, jeszcze przed przerwą przeprowadzili kilka groźnych akcji, skutecznie przerywanych przez angielską obronę.

Na drugą połowę bardziej zdeterminowani wyszli Chorwaci, którzy nie pozwalali rywalom dłużej zaprzyjaźnić się z piłką. Anglicy bronili się jednak rozsądnie i niezmiennie szukali swoich szans w stałych fragmentach. W 57. minucie Trippier “poprawił” swój rzut rożny posyłając doskonałe dośrodkowanie z woleja w kierunku Kane’a, którego równie imponująco uprzedził Lovren.

Po godzinie gry Chorwaci wreszcie zaczęli dokumentować swoją przewagę groźniejszymi akcjami. W 65. minucie wybicie Stonesa po dośrodkowaniu Modricia trafiło pod nogi Perisicia i tylko ofiarna interwencja obrońcy uchroniła Anglię przed utratą bramki. Nie odwlekła się ona jednak zbyt długo – świetne dośrodkowanie Vrsaljko bezlitośnie wykorzystał Perisić, przemykając się między Walkerem a Trippierem i umieszczając piłkę w siatce.

W 72. minucie pomocnik Interu mógł to powtórzyć, tym razem po indywidualnej akcji (sprokurowanej nieporozumieniem pomiędzy Pickfordem i obrońcami), w której trafił w słupek. W 75. przypomniał o sobie ponownie, gdy znów trafiło do niego dośrodkowanie Vrsaljko, ale i tym razem został w porę zablokowany.

Mecz zaczął się otwierać – Chorwaci większość akcji opierali o dwójkę Rebić-Perisić, Anglicy szukali swoich szans w przyspieszeniu akcji przez wprowadzonego z ławki Rashforda. Coraz większe zagrożenie pod bramką Anglików sprawiał Pickford, który w 84. minucie sprezentował piłkę Perisiciowi, ale ten z sytuacyjnej piłki uderzał ponad poprzeczką.

Chwilowy zryw z czasem przerodził się w oczekiwanie na dodatkowe trzydzieści minut gry. Te powinny faworyzować Anglików, którzy w ćwierćfinale rozprawili się ze szwecję w regulaminowym czasie.

Zmęczenie jednych i drugich mogło jednak nie mieć żadnego znaczenia w 98. minucie, gdy do kolejnego idealnego dośrodkowania z narożnika wyskoczył John Stones i jego strzał powinien zakończyć się golem gdyby nie Vrsaljko, który znalazł się w dobrym miejscu, by wybić piłkę z linii. Chorwatom nie udało się odpowiedzieć tym samym, gdy zyskali rzut wolny w pobliżu pola karnego i bezskutecznie poszukiwali rytmu. Anglicy chętnie natomiast wykorzystywali wprowadzonego za Younga Danny’ego Rose’a. Tuż przed przerwą ofiarna interwencja Pickforda w starciu z Mandżukiciem uniemożliwiła Chorwatom wyjście na prowadzenie.

Napastnik został poszkodowany w tej sytuacji, ale kilka chwil później zapomniał o bólu. Anglicy nie zdołali oddalić zagrożenia spod swojego pola karnego, przebitkę głową w stronę bramki skierował Perisić, a do piłki najszybciej wystartował Mandżukić, który z pięciu metrów nie dał szans Pickfordowi.

Stracona bramka podcięła skrzydła Anglikom, którzy nie mieli pomysłu na przełamanie obrony rywali, a na dodatek stracili Kierana Trippiera (który prawdopodobnie nie zagra w meczu o trzecie miejsce) i mecz kończyli w dziesiątkę. Mimo rzutu wolnego wywalczonego w ostatniej minucie, cud nie nastąpił. Chorwaci zapewnili sobie miejsce w wielkim finale mistrzostw świata. Anglia może się szykować do rewanżu z Belgią.

Dyskusja