zachary-dearnley

Zachary Dearnley to jeden z trzech zawodników rezerw Manchesteru United, którzy w tym tygodniu przedłużyli swoje umowy. Drużyna Ricky’ego Sbragii nie ma jednak za sobą udanego sezonu, ponieważ w swojej lidze zajęła ostatnie miejsce i spadła do 2. dywizji rozgrywek Premier League 2. 19-letni skrzydłowy przyznaje jednak, że nawet z tak negatywnego wydarzenia, można wynieść naukę na przyszłość.

– Za mało i za późno poprawiliśmy swoją grę. Chłopaki robili, co mogli. Wszyscy dawaliśmy z siebie 110 procent podczas całego sezonu, ale niestety, nie ułożył się on po naszej myśli – mówił Dearnley.

– Niektórzy rozwinęli się szybciej niż pozostali. Spójrzmy na Scotta McTominaya. Zaczął sezon razem z nami, ale potem zaimponował menedżerowi pierwszej drużyny i został jej ważnym piłkarzem. W związku z tym można zauważyć, że młodzi piłkarze otrzymują swoje szanse na przebicie się.

– Ponadto w dalszej fazie sezonu Demetri Mitchell był kolejnym naszym zawodnikiem, który odszedł na wypożyczenie [do szkockiego Hearts – przyp. red.], gdzie spisywał się dobrze i nie miało tu znaczenia, że u nas zrobiła się luka w składzie.

– Dla mnie indywidualnie, to nie był zły sezon. Był w porządku, choć trochę szarpany. Byłem kontuzjowany, potem wróciłem do gry i znów złapałem uraz, aby na koniec rozgrywek wejść już na pełne obroty. Muszę podtrzymać teraz tę formę. Kontuzje są częścią piłki nożnej. Zawsze musisz się liczyć ze wzlotami i upadkami. Po prostu trzeba się podnosić i kontynuować dalej pracę.

– Wiele się nauczyłem z czasu, który spędziłem poza boiskiem z powodu urazów. Na przykład jak dbać o siebie i co robić, żeby nie dopadały mnie dalsze kontuzje. Po krótkiej przerwie wrócę więc zdrowszy i silniejszy. Mam nadzieję, że dobrze rozpocznę kolejny sezon.

– Jednej rzeczy nauczyłem się z kolei z poprzedniego sezonu, ważnej z perspektywy drużyny. Kiedy znajdujesz się w sytuacji, w której wiesz, że możesz spaść z ligi, musisz pozostawać pozytywnie nastawionym, grać dalej i walczyć do samego końca. Nigdy nie wiesz, co może się wydarzyć.

– Muszę też przyznać, że pod kątem charakteru wiele nauczyłem się także o sobie samym. Także w kwestii podejścia do kontuzji. Chodziło o to, aby sobie z tym poradzić. Najpierw byłem poza składem, a potem do niego wracałem. W takiej sytuacji trzeba po prostu pozostawać silnym i nie poddawać się. Odrobiłem tę lekcję. Posiadanie pozytywnego nastawienia to coś, co wyniosłem z minionego sezonu – dodał 19-latek.

Dyskusja