manutd.com

Ander Herrera w jednym z ostatnich wywiadów wstawił się za Jose Mourinho, który w mediach w ostatnich dniach jest mocno brany pod lupę za to, w jaki sposób wypowiada się o swojej drużynie, przedsezonowych wynikach, transferach czy też poszczególnych piłkarzach.

Hiszpan przyznaje co prawda, że nie ogląda nigdy pomeczowych wypowiedzi menedżera klubu z Old Trafford, ale rozumie jego frustrację spowodowaną brakiem wielu podstawowych zawodników, co powoduje ograniczoną możliwość odpowiedniego przygotowania „Czerwonych Diabłów” do nadchodzącego sezonu.

– Po pierwsze muszę uszanować to, o czym wspomina w wywiadach mój menedżer, ponieważ wie najlepiej, o czym mówi. Po drugie, jestem piłkarzem, więc moja praca wykonywana jest na boisku, a nie w biurze. Pozostałe sprawy są więc poza moim zasięgiem – mówił Herrera.

– Uważam, że mamy w składzie fantastycznych piłkarzy, ale to oczywiste, że menedżerowie chcą wzmacniać swoje drużyny. To jednak nie moja sprawa. To już kwestia rozstrzygana pomiędzy menedżerem a klubem.

– Nie widziałem, jak menedżer wypowiada się w mediach. Nigdy tego nie oglądam. Nie mogę więc rozmawiać o tym, jaki jest wobec dziennikarzy, ponieważ nigdy tego nie widziałem.

– Mogę jedynie powiedzieć, że wobec nas jest bardzo pozytywnie nastawiony. Chce, abyśmy walczyli o trofea. Chce, abyśmy prezentowali się możliwie jak najlepiej. Chce też, abyśmy pracowali tak ciężko, jak tylko potrafimy.

– Jego frustracja nie wynika raczej z działania klubu czy poczynań na rynku transferowym. Jest sfrustrowany tym, że nie może jeszcze pracować z wszystkimi piłkarzami, których będzie miał do dyspozycji podczas nadchodzącego sezonu.

– Prawdą jest, że obecny okres przygotowawczy to trudny orzech do zgryzienia. Zgadzam się z menedżerem, ponieważ musi być mu ciężko pracować z grupą piłkarzy, z której być może nie będzie korzystał nawet w 50 procentach w najbliższej przyszłości.

– Menedżer nie jest w stanie pracować nad taktyką, ponieważ może myśleć, że niektórzy z obecnie trenujących zawodników mogą odejść z klubu bądź udać się na wypożyczenie lub jeszcze grać w trakcie sezonu w drużynie rezerw. Dlatego to musi być dla niego trudne.

– Zresztą to także nie jest łatwe dla nas, piłkarzy. Wiedzieliśmy jednak z wyprzedzeniem, że tak to będzie mniej więcej wyglądać. To mój piąty okres przygotowawczy w tym klubie i jednocześnie najdziwniejszy do tej pory. Jednak najważniejsze jest teraz zdobywać minuty na boisku i odpowiednio przygotować się na mecz z Leicester City. Tylko to się liczy.

– Rozumiem jednak nastrój menedżera, ponieważ gdybym był w jego sytuacji, to zapewne czułbym się podobnie – dodał Herrera.

Hiszpan przyznał także, że 19-punktowa przewaga w lidze Manchesteru City nad “Czerwonymi Diabłami” w ubiegłym sezonie zamazuje nieco obraz tego, że klub z Old Trafford zaliczył dobry występ w poprzednich rozgrywkach Premier League.

– Nie uważam, abyśmy mieli gorszych piłkarzy w składzie niż jakikolwiek inny zespół z ligi. Musimy więc naciskać na siebie samych i zobowiązać się do walki o tytuł w nadchodzącym sezonie – mówił dalej Herrera.

– Jeżeli mielibyśmy taką liczbę punktów, jak w minionym sezonie, ale byłby to normalny sezon w Premier League, to walczylibyśmy o tytuł do samego końca. Z uwagi jednak na to, że lider poprzednich rozgrywek był tak dobrze dysponowany, to nasz wynik z ubiegłego sezonu wygląda tak, jakbyśmy niczego wielkiego nie zrobili – zakończył 28-latek.

Dyskusja