Sky Sports

Gary Neville przy okazji poniedziałkowego wydania programu Monday Night Football przeprosił Erica Bailly’ego oraz Victora Lindelofa za krytykę, jaką skierował w ich stronę po przegranym 2:3 meczu Manchesteru United z Brighton.

Towarzyszący Neville’owi w studio były obrońca Liverpoolu, Jamie Carragher, przypomniał byłemu kapitanowi „Czerwonych Diabłów”, że będąc w takim samym wieku, jak wymieniona dwójka obecnych defensorów Manchesteru United, zdarzało mu się również zaliczać fatalne występy, jak chociażby ten z grudnia 1998 roku w wyjazdowym spotkaniu przeciwko Tottenhamowi, kiedy przy stanie 2:0 dla swojej drużyny, otrzymał czerwoną kartkę już w 39 minucie, a „Koguty” ostatecznie doprowadziły do remisu.

– Miałem wtedy 23 lata. Faktycznie wszystko, co mogę powiedzieć w tej sytuacji, to przeprosić Bailly’ego i Lindelofa za moją krytykę z zeszłego tygodnia. O mój Boże, nie przypominaj mi tego. Nawet nie wiem, co wtedy powiedziałem sędziemu, ale to nie były miłe słowa – wspominał Neville.

– To była pierwsza połowa meczu i prowadziliśmy już 2:0. Pamiętam jak Roy Keane powiedział mi coś w przerwie spotkania, a potem pamiętam, jak stałem w tunelu i mówiłem do siebie: „wytrzymajcie to, chłopaki, wytrzymajcie”. Potem pamiętam, jak padła pierwsza bramka dla rywali, a następnie druga.

– To było najgorsze uczucie na świecie, ponieważ czułem, że zawiodłem swoich kolegów z drużyny. Czułem, że zawiodłem wszystkich. To nie było nic dobrego – dodał.

W ostatnim czasie Eric Bailly sam zabrał głos w wywiadzie dla „The Mirror” odnosząc się do krytyki, jaka na niego spadła. Iworyjczyk przyznał, że czuje, że jest ona zbyt osobista i przesadzona.

Dyskusja