Shaun Botterill / Getty Images Europe

W meczu piątej kolejki Premier League, Manchester United pokonał Watford F.C. po golach Romelu Lukaku oraz Chrisa Smallinga. Dla drużyny gospodarzy jedną bramkę zdobył Andre Gray. Zapraszamy do zapoznania się z oceną występu podopiecznych Jose Mourinho, jakiej dokonał jeden z redaktorów serwisu ManUtd.pl.

David de Gea – W pierwszej części gry nie miał wiele pracy, ale zameldował się na posterunku przy strzale Hughesa i popisał się fenomenalnym refleksem, gdy piłkę w samo okienko próbował zapakować Troy Deeney. W końcowej fazie meczu uratował zespół od straty dwóch punktów. Najlepsze wydanie Davida z poprzedniego sezonu. Ocena: 8,5

Antonio Valencia – Przeciętny występ Ekwadorczyka. Dobre zagrania przeplatał tymi słabymi. Przy straconym golu łatwo minął go Pereyra. Przerywając dobrze zapowiadającą się akcję przeciwników, został ukarany żółtą kartką. Ocena: 5

Chris Smalling – Wyglądał jak Rio Ferdinand. Dosłownie i w przenośni. Na głowie dredy jak u byłego kolegi za najlepszych czasów. Na boisku? Grał bardzo solidnie, jednak momentami zbyt elektrycznie. Jego spóźnienie przy strzale Deeneya z 16 minuty mogło zakończyć się golem. Oprócz zmiany wizualnej, pod polem karnym rywala również zaobserwowaliśmy nową odsłonę Chrisa – bezlitosny snajper. Ocena: 7,5

Victor Lindelof – Jest nieźle, ale nie bezbłędnie. W okolicach środka pola ratował się faulem po przegranym pojedynku z Deeneyem. Oprócz tego, ten sam zawodnik w 60 minucie odebrał mu piłkę w bocznym sektorze i przez chwilę było naprawdę groźnie. Ocena: 6

Ashley Young – Grający dotychczas na jego pozycji Luke Shaw zawiesił poprzeczkę bardzo wysoko, ale Young ją przeskoczył. Wykonywał wszystkie stałe fragmenty ze sporym powodzeniem. Asysta i asysta drugiego stopnia mówią same za siebie. Z tyłu starał się jak mógł. Mourinho o obsadę lewej obrony nie musi się martwić. Ocena: 7,5

Nemanja Matić – Solidnie, ale bez fajerwerków. Zawsze był tam, gdzie go potrzebowano. Kilka razy przerywał groźne akcje “Szerszeni” faulem, co poskutkowało drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką, dlatego w 93 minucie udał się pod prysznic. Ocena: 5

Marouane Fellaini – Ważny element zwycięskiej układanki Mourinho. Przy bramce Lukaku był pierwszym, który posłał piłkę w okolice piątego metra bramki strzeżonej przez Fostera. Asysta przy drugim golu. Większość stałych fragmentów z wykorzystaniem wzrostu Belga. Imponował opanowaniem i spokojem. Żeby nie było tak “różowo”, to warto zaznaczyć, że w pierwszej połowie pozwolił sobie na zabawę, która zakończyła się groźnym strzałem Denneya. Ocena: 7

Paul Pogba – Przerzuty, dryblingi, strzały. Kapitalnie zmieniał tempo i kreował sytuacje bramkowe. Reżyser gry United w pierwszej połowie. Druga część? Do zapomnienia. Ocena: 6

Jesse Lingard – Na skrzydle robił sporo wiatru, ale wiele pożytku nie przyniósł. Warte odnotowania, wyprowadzenie dobrze zapowiadającej się kontry, którą przerwał Holebas. Za to zagranie Grek został ukarany żółtą kartką. Ponadto precyzyjnie dograł do Pogby przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę i tylko dobra interwencja Fostera zabrała Anglikowi asystę. Zmieniony w 71 minucie Ocena: 5

Alexis Sanchez – Mocno wszedł w mecz. Już w drugiej minucie mógł zanotować asystę po podaniu do Lukaku, jednak Belg źle przyjął futbolówkę. Kilka razy świetnie obsłużył Younga i sprawdził dyspozycję bramkarza gości. Dosyć przebojowy mecz w wykonaniu Chilijczyka, ale momentami zabrakło chłodnej głowy. Zmieniony w 84 minucie. Ocena: 6

Romelu Lukaku – Próbował, ale niewiele mu wychodziło. Na plus zaangażowanie w końcówce spotkania i oczywiście przytomne zachowanie po dośrodkowaniu Younga, które Belg zamienił na gola. Ocena: 6

Rezerwowi:

Anthony Martial – Miał 20 minut, żeby pokazać swoją przydatność, ale na razie udowodnił, że w obecnej formie ławka rezerwowych jest dla niego najbardziej odpowiednim miejscem. Ocena: 3

Scott McTominay – Zagrał słabo, ale jednocześnie zbyt krótko, by móc go oceniać.

Eric Bailly – Brak oceny.

 

Trener Jose Mourinho – U Portugalczyka jak w piosence Chucka Berry’ego, tej zaczynającej się od “C’est la vie” – nigdy nic nie wiadomo. Pomiędzy dwiema połowami ogromna dysproporcja. Można powiedzieć, że zwycięstwo rodziło się w bólach. Pierwsze trzydzieści minut to ataki z obu stron. Na szczęście wytrwalsi okazali się podopieczni Mourinho. To oni zaznaczyli swoją dominację, zdobywając dwa gole w krótkim odstępie czasowym.

Druga odsłona na Vicarage Road to już zmasowany atak gospodarzy, lekko zamroczeni po dwóch ciosach obudzili się do walki, czego efektem była bramka Gray’a. W ostatnich sekundach spotkania dwa punkty uratował David de Gea. Chwała dla Jose za kapitalnie rozgrywane stałe fragmenty i umiejętne wykorzystanie atutów poszczególnych graczy. Mourinho wreszcie odżył. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz tak bardzo cieszył się ze zdobytych goli. Strategia? Nihil novi. Ocena: 6,5

Dyskusja