Getty Images

Memphis Depay, z okazji powrotu do Manchesteru, podzielił się swoimi wspomnieniami z pobytu w klubie. Holender wraz z Olympique Lyon przyjechał do miasta, w którym niegdyś mieszkał i grał, aby zmierzyć się na Etihad Stadium z Manchesterem City w ramach meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów w grupie F.

Znany z ekstrawaganckich ubiorów piłkarz, został zapytany o relacje z Louisem van Gaalem, które podobno nie układały się najlepiej. To właśnie holenderski szkoleniowiec ściągnął Depaya z PSV Eindhoven po sezonie, w którym został on królem strzelców Eredivisie.

– Nigdy ze sobą nie rozmawialiśmy po tym, jak nasze drogi się rozeszły. Widziałem Van Gaala na benefisowym meczu Dirka Kuyta i naprawdę nie zamieniliśmy słów o mojej przygodzie w Manchesterze.

– Wydarzyły się pewne sprawy, o których nie chcę mówić publicznie. Nie uważam, żeby to było istotne. Być może kiedyś napiszę książkę i opowiem o tym. Na chwilę obecną, nie. Były pewne nieporozumienia. Powiem to ponownie, nikogo ani niczego nie winię za to, jak potoczyła się moja kariera. To wszystko, co chcę zakomunikować. Jestem tu po to, aby rozsiewać pozytywną energię. Wracam do Manchesteru i czuję się tu świetnie.

Czołowy piłkarz reprezentacji Holandii przyznał, że nigdy nie zapomniał o Manchestrze i myśl o tym miejscu wciąż wywołuje w nim pozytywne emocje, a więzi pozostają silne. Memphis Depay jest ciekaw tego, co przyniesie mu przyszłość, ale póki co jest szczęśliwy w zespole “Les Gones”. Jednocześnie odnosi wrażenie, że stał się lepszym piłkarzem oraz człowiekiem.

– Słońce wzeszło, gdy się pojawiłem. Ciągle rozmawiam z chłopakami z United. Życzę wszystkim tego, co najlepsze. Nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość. Na razie chcę się po prostu rozwijać w Lyonie i wznieść tę drużynę na wyższy poziom. Sposób w jaki gramy, bardzo mnie ekscytuje.

– Każdy widzi, że się poprawiłem i ja sam to czuję. Jestem o wiele lepszy, nie tylko na boisku, ale również jako człowiek. Stałem się dojrzalszy. Na boisku i poza nim doświadcza się bardzo wiele. Gdy przyszedłem tutaj [do Lyonu – wyj. red.], poczułem się inną osobą.

– Wszyscy wiedzą, że moja przygoda w Manchesterze nie była udana. Teraz po prostu cieszę się, że jestem tym piłkarzem z dzisiaj. Mogę tylko spojrzeć do tyłu i powiedzieć, że nie chciałem, aby tak się to potoczyło. Nikt nie chciałby, ale tak się stało i tyle. Czuję, że jestem lepszym graczem.

– Dostrzegam to podczas meczów tak jak inni. Z pewnością, Manchester wciąż jest czerwony i spróbujemy osiągnąć dobry wynik przeciwko “niebieskim” – zakończył.

Dyskusja