The Sun

Były menedżer Manchesteru United, David Moyes, stwierdził w jednym ze swoich ostatnich wywiadów, że nie żałuje swojego rozstania z Evertonem i zdecydowania się na pracę w Manchesterze United. Szkot przyznał, że gdyby dziś zaproponowano mu pracę na Old Trafford i wiedziałby jak to wszystko się potoczy, to i tak przyjąłby ją raz jeszcze.

– Z perspektywy czasu ludzie myślą, że to był zły czas [dla Man Utd], ale to była okazja, którą musiałem wykorzystać. Nikt nie dostaje pracy w United bez pewnego poziomu sukcesów, a te w moim przypadku pochodziły z 11-letniej pracy w Evertonie – mówił Moyes w wywiadzie dla The Sun.

– Jeżeli dziś [wiedząc jak wszystko się potoczyło – wyj. red.] otrzymałbym taką samą ofertę, to także bym się na nią zgodził. Podobał mi się czas spędzony w tym klubie, choć chciałbym otrzymać go więcej, aby móc w nim wszystko pozmieniać.

– Ten zespół musiał ewoluować, ale tego nie dało się zrobić w dziesięć miesięcy. Niezależnie od tego, jaki menedżer przyszedłby wtedy do klubu po sir Aleksie Fergusonie, napotkałby na te same trudności, które spotkały mnie.

– Ludzie mogą powiedzieć, że w tamtym okresie dalsze doglądanie spraw przez sir Aleksa nie było niczym dobrym, ale ja mam przeciwne zdanie. Zarówno on, jak i David Gill [poprzednik Eda Woodwarda – przyp. red.], byli dla mnie bardzo pomocni. Wiedziałem jednak, że w tym biznesie chodzi o wyniki, a tych nie osiągnąłem wystarczająco dobrych – dodał.

Moyes w minionym sezonie objął w listopadzie ubiegłego roku West Ham, który wtedy znajdował się w strefie spadkowej. Jednak pomimo utrzymania „Młotów” w lidze, w Londynie nie zaproponowano Szkotowi przedłużenia umowy. Były menedżer „Czerwonych Diabłów” w styczniu bieżącego roku świętował swoje 200 zwycięstwo w Premier League. Jedynie sir Alex Ferguson, Arsene Wenger i Harry Redknapp osiągnęli ten pułap.

– Jedynie sir Alex Ferguson, Arsene Wenger oraz Harry Redknapp wygrali więcej meczów w Premier League ode mnie. Wciąż uważam się za członka elitarnej grupy menedżerów. Jeżeli postawiłbym siebie obok kogoś innego, to zaufałbym sobie – mówił dalej Moyes.

– Miałem swoje gorsze okresy, zresztą jak każdy menedżer, ale całkiem szybko odbijałem się od dna. Obecnie czuję tę samą ekscytację, determinację oraz ten sam głód, który zawsze mi towarzyszył. Czasem otrzymuje się cios, ale potem z powrotem wsiada się na konia. Ponownie jestem gotowy do trenowania – dodał.

Moyes przy okazji wywiadu dla The Sun wyjawił także, że jego najlepszy mecz w dotychczasowej karierze menedżera przypadł na spotkanie Evertonu z Manchesterem United z końcówki sezonu 2004/2005, w którym prowadzona przez niego ekipa „The Toffees” wywalczyła sobie prawo gry w eliminacjach do Ligi Mistrzów.

– Moim najlepszym meczem był ten, w którym Duncan Ferguson strzelił zwycięskiego gola przeciwko Manchesterowi United na Goodison Park. Było to w 2005 roku, kiedy zakwalifikowaliśmy się do Ligi Mistrzów. W walce o czołową czwórkę musieliśmy wygrać z którąś z wielkich drużyn w lidze i udało nam się pokonać 1:0 United. Daliśmy wtedy jasny sygnał reszcie stawki i ostatecznie zakończyli ligę na czwartym miejscu – dodał.

Dyskusja