Nuno Espirito Santo komplementuje Jose Mourinho

The Telegraph, wolves.co.uk Sebastian Słabosz
Zmień rozmiar tekstu:

Menedżer Wolverhampton, Nuno Espirito Santo, przed nadchodzącym meczem swojej drużyny z Manchesterem United, nie szczędził komplementów skierowanych w stronę Jose Mourinho. Obaj Panowie znają się doskonale z czasów największych sukcesów FC Porto z lat 2002-2004, kiedy to drużynę „Smoków” prowadził właśnie obecny szkoleniowiec „Czerwonych Diabłów”, a trener „Wilków” był wówczas rezerwowym bramkarzem portugalskiej drużyny.

– Wszyscy menedżerowie, z którymi współpracowałem, byli dla mnie wielką inspiracją, ale nie mogę kłamać i muszę przyznać, że Mourinho był pod tym względem wyjątkowy. To, co osiągnęliśmy z nim przez te dwa lata [w FC Porto w latach 2002-2004 – przyp. red.], to był ogromny sukces – wspominał Nuno Espirito Santo.

– Po pierwsze to na zawsze już pozostanie w mojej pamięci, a po drugie rzeczy, których dokonaliśmy i sposób, w jaki byliśmy prowadzeni przez sztab szkoleniowy, z tego wszystkiego można było czerpać doświadczenie. To był proces nauki na całe życie. Każdy piłkarz podczas swojej kariery uczy się czegoś od menedżerów, z którymi współpracuje. Z tego doświadczenia można później wiele wynieść.

– Mourinho miał obsesję na temat wygrywania, osiągania sukcesów, rozwoju piłkarzy. To fantastyczny menedżer. Wiedział jak wydobyć z każdego z nas wszystko, co najlepsze. Przede wszystkim piłkarze, to także ludzie. Zawsze trzeba się bliżej przyjrzeć zawodnikom, których się prowadzi. Przede wszystkim trzeba ich poznać.

– Później trzeba dostrzec, w jakim momencie życia znajduje się dany zawodnik. Czy jest młody, czy też wykazuje już cechy doświadczonego gracza. Wszystkie te sprawy wymagają ogromnej wiedzy na temat emocjonalnych aspektów piłki nożnej, ponieważ nie można wymagać od zawodnika, aby robił to, czego od niech oczekujesz i być przekonanym o tym, co jest lepsze dla niego i drużyny, jeżeli on sam nie znajduje się w najlepszym nastroju.

– Zanim więc zacznie się postrzegać daną osobę jako profesjonalnego piłkarza, trzeba ją też poznać od tej inne strony, czyli od strony człowieka z rodziną, żoną czy też dziewczyną, zmagającego się z różnymi problemami społecznymi i tak dalej. To jest coś, w czym Mourinho był bardzo dobry. Znał swoich piłkarzy. Teraz sam staram się robić to samo.

– W osobie Mourinho cały czas widzę menedżera, który chce wygrywać. W taki sposób osiąga się sukcesy. Jeżeli nie ma się obsesji na temat małych szczegółów i nie próbuje się osiągnąć najwyższego poziom intensywności w ich dopracowywaniu, to nie da się wygrywać. Tego nauczyłem się z obcowania z piłką nożną. Trzeba mieć obsesję na punkcie tego, aby wyciągnąć ze swoich piłkarzy wszystkie najlepsze cechy – dodał.

Menedżer „Wilków” przyznał także, że to sukcesy Jose Mourinho otworzyły drzwi do kariery innym portugalskim menedżerom.

– Naprawdę uważam, że to Mourinho był pierwszym menedżerem, który otworzył drzwi dla wszystkich nas [portugalskich szkoleniowców – wyj. red.], którzy zaistnieli po nim. Był pierwszym, który udowodnił jakość portugalskich menedżerów i umożliwił nam spróbowanie swoich sił zagranicą – mówił dalej menedżer „Wilków”.

– Nie chodzi tu tylko o mnie. Uważam, że wielu naszych menedżerów, którzy otrzymali później szanse prowadzenia klubów w Premier League, zawdzięczają to między innymi wcześniejszym sukcesom Jose Mourinho [mając tu na myśli m.in. Marco Silvę, Andre Villasa-Boasa oraz Carlosa Carvalhala – wyj. red.]. Także wielu z nas [zawodników FC Porto, którzy osiągali sukcesy z  Jose Mourinho w latach 2002-2004 – wyj. red.], zostało menedżerami. To też wiele mówi. Kochamy tę grę – dodał.

Kończąc na komplementach skierowanych w stronę Jose Mourinho, Nuno Espirito Santo skupił się już na nadchodzącym spotkaniu jego drużyny z Manchesterem United. „Wilki” do tej pory uzbierały zaledwie o jeden punkt mniej w lidze od „Czerwonych Diabłów”, ale 44-letni portugalski szkoleniowiec nie ukrywa, że jego podopiecznych czeka na Old Trafford trudne zadanie.

– To będzie dla nas bardzo trudny mecz, ale jak zawsze pojedziemy na boisko rywala, starając się realizować nasze pomysły na boisku i będziemy ciężko pracować. Musimy być bardzo zorganizowani, ale jednocześnie gotowi na rywalizację i musimy cieszyć się grą – kontynuował Nuno Espirito Santo.

– Wiem, że dobrze przygotowaliśmy się do tego meczu. Znamy drużynę, z którą będziemy się mierzyć. Znamy ich piłkarzy oraz pomysły na grę. Osiągają teraz dobre rezultaty, włączając w to dwa zwycięstwa w Premier League i jedno w Lidze Mistrzów.

– Zasługujemy na to, aby uczestniczyć w takich meczach, ponieważ dobrze spisaliśmy się w poprzednim sezonie. To dało nam teraz możliwość udania się na jeden z najtrudniejszych na świecie do gry stadionów. Będziemy starali się podjąć rywalizację. Wiem też, że nasi fani udadzą się na miejsce, a to duże wsparcie dla naszych chłopaków, które bardzo doceniają – dodał.

Na koniec menedżer „Wilków” przyznał, że pomimo tego, że przyjdzie mu się mierzyć ze swoim byłym menedżerem, a także przyjacielem, a jego zawodnikom z wielką marką, jaką jest Manchester United, to nikt w jego drużynie nie ma zamiaru zmieniać specjalnie podejścia przed tym spotkaniem.

– Zmiana podejścia nie ma tutaj większego sensu. Nie ma znaczenia to z kim przychodzi nam się mierzyć. Trzeba się zaadaptować do pewnych sytuacji, zachować szacunek i pokorę. Zdajemy sobie sprawę, że będziemy mierzyć się z silną drużyną, ale nie mamy zamiaru się zmieniać czy też okazywać strach. Żadna z tych rzeczy do nas nie pasuje. Jedziemy tam, aby z nimi rywalizować – zakończył.

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze