Jan Kruger / Getty Images Europe

Tragedii ciąg dalszy w czerwonej części Manchesteru. United już w pierwszym podejściu odpada z Carabao Cup z niżej sklasyfikowanym rywalem Derby County 2:2 (7:8 w rzutach karnych) na Old Trafford.

Kto by pomyślał, że to spotkanie nabierze takich zwrotów akcji po tym, jak podopieczni Jose Mourinho rozpoczęli tę rywalizację. Już w trzeciej minucie przeprowadzili taką akcję, jakiej jeszcze w tej sezonie nie obserwowaliśmy. Ręce same składały się do oklasków.

Anthony Martial popędził lewym skrzydłem po dobrym uruchomieniu przez Ashleya Younga, wypatrzył w polu karnym Romelu Lukaku, który piętą odegrał futbolówkę do nadbiegającego Jesse’ego Lingarda. Anglik zachował się bardzo przytomnie, bo wpierw zamarkował uderzenie, by za moment wystawić piłkę do Juana Maty, który bez przyjęcia technicznym strzałem pokonał golkipera gości.

Piłkarze na co dzień grający w Championship szybko zderzyli się ze ścianą, ale gdy wydawało się, że nie będzie dziś co po nich zbierać, nie spękali i po prostu grali swoje. A odpowiednim zaangażowaniem i nie byle jakimi umiejętnościami pokazali, że są w stanie rywalizować z utytułowanym klubem.

Co prawda “Czerwone Diabły” powinny ten mecz zamknąć już w pierwszej połowie. Kolejny raz w brodę może sobie pluć Romelu Lukaku, który dwukrotonie stanął przed 100% szansą na pokonanie Scotta Carsona, ale za każdym razem zawiódł. W pierwszej sytuacji pomylił się w pojedynku sam na sam, a w drugiej przeniósł piłkę nad poprzeczką, po ładnej kiwce Martiala i miękkiej wrzutce przed bramkę.

Zawodnicy Manchesteru United z minuty na minutę wyglądali słabiej, co tylko rozochociło gości. Golem pachniało od dłuższego czasu, ale takiego cudeńka, jakie wpakował w 60. minucie Harry Wilson nie oczekiwał nikt. Młody Anglik podszedł do rzutu wolnego i lewą nogą uderzył tak pięknie przy słupku, że chyba żaden z bramkarzy na świecie nie obroniłby tej próby.

To była jednak tylko zapowiedź kłopotów gospodarzy, bo już 7 minut później z boiska za nieodpowiedzialne zachowanie wyleciał Sergio Romero. Dobrze spisujący się tego wieczoru Argentyńczyk zupełnie niepotrzebnie zatrzymał piłkę ręką przed własnym polem karnym.

Szansę debiutu otrzymał więc Lee Grant, który skorzystał na błędzie kolegi i nieobecności Davida de Gei. I trzeba przyznać, że spisywał się naprawdę bez zarzutu w genialny sposób zatrzymując choćby niebezpieczny strzał głową jednego z gości.

W akcji bramkowej też zrobił co mógł, bo zatrzymał strzał, ale był bezradny przy dobitce Jacka Marriotta i przede wszystkim bierności swojej defensywy, która zostawiła angielskiego napastnika bez opieki.

Mało kto jeszcze wierzył na odwrócenie losów spotkania, a wtem z pomocą przyszedł nie kto inny jak Marouane “Plan B” Fellaini. Po znakomitym dośrodkowaniu Diogo Dalota Belg wpakował piłkę głową do bramki z bliskiej odległości.

W tym sezonie zmieniono przepisy i zamiast dogrywek/meczów powtórzonych w Carabao Cup przechodzimy do rzutów karnych. Piłkarze Manchesteru United kapitalnie bili jedenastki, nie dając Carsonowi najmniejszych szans, ale w najważniejszym momencie zawiódł Phil Jones, który podał futbolówkę do rywala. Z drugiej strony lepiej mógł spisać się Lee Grant, który miał szansę obronić co najmniej jedną próbę gości.

Manchester United – Derby County 2:2 (1:0) k. 7:8
Bramki: Mata 3′, Fellaini 90+4 – Wilson 59′, Marriott 85′

Man Utd: Romero – Young (C), Bailly, Jones, Dalot, Herrera, Matic, Lingard, Mata, Lukaku, Martial.
Rezerwa: Sanchez, Smalling, Grant, Fred, Fellaini, Darmian, McTominay.

Derby: Carson – Forsyth, Bryson, Tomori, Keogh, Wilson, Mount, Johnson, Bennett, Nugent, Bogle.
Rezerwa: Roos, Wisdom, Waghorn, Jozefzoon, Marriott, Huddlestone, Malone.

Dyskusja