BT Sport

Jose Mourinho po meczu z Newcastle United przyznał, że nigdy w życiu nie doświadczył takiego polowania na jego osobę, jakie miało miejsce w mediach na godziny przed rozpoczęciem sobotniego spotkania. Portugalczyk nazwał ten akt „niegodziwością” ze strony dziennikarzy i ekspertów piłkarskich. Rio Ferdinand i Paul Scholes odnosząc się do tej wypowiedzi, zgodnie stwierdzili, że menedżer Manchesteru United przesadza w robieniu z siebie ofiary.

Ferdinand nie ukrywał na wizji stacji BT Sport, że komentarze Portugalczyka po meczu ze „Srokami” wywołały u niego śmiech. Anglik dodał, że nie da się nie być poddawanym ocenom przez opinię publiczną, kiedy jest się menedżerem takiego klubu jak Manchester United, któremu jeszcze dodatkowo niezbyt dobrze wiedzie się w początkowej fazie obecnego sezonu.

– Nie wiem skąd wzięła się u niego ta niegodziwość. Nie wiem o czym on mówił. Jeżeli widzisz coś, co dzieje się na boisku, to po prostu zaczynasz o tym mówić. Jest menedżerem Manchesteru United. Menedżer Manchesteru United nie przechodzi obok niezauważony, niezależnie od tego czy wygrywa, remisuje czy też przegrywa – mówi Ferdinand.

– Kiedy podpisujesz kontrakt na trenowanie Manchesteru United, to nie spodziewaj się, że przyjdziesz do tej drużyny i będziesz robił wszystko na swój sposób. Zwłaszcza gdy sprawy nie będą układały się po myśli, będziesz poddawany szczegółowej analizie.

– Jeżeli Jose Mourinho powiedziałby, że wiele razy widział w tym sezonie taki występ, głód, pożądanie i zaangażowanie wśród swoich piłkarzy [jak w meczu z Newcastle – wyj. red.], to byłby w błędzie. Skłamałby, bo w ogóle nie było tego widać. Co więc mieliśmy mówić w takiej sytuacji? Mieliśmy mówić, że wszystko jest w porządku i jakoś przez to przebrną?

– Mówimy o tym, co widzimy. Nie możesz oczekiwać czegoś więcej. Tymczasem, gdy menedżer siedzi i jęczy, że „polują na mnie i to jest prawdziwa niegodziwość”, to chce mi się śmiać. Naprawdę siedziałem tutaj i śmiałem się z jego słów – dodał.

Ze swoim kolegą zgodził się także Paul Scholes, który podkreśla, że mimo wygranej i pozytywnych emocji związanych z meczem z Newcastle United, „Czerwone Diabły” są dalekie od tego, czego się od nich wymaga.

– Mourinho musi sobie uświadomić, że po siedmiu czy ośmiu meczach w tym sezonie, zajmowali 10. miejsce w tabeli. Teraz są na 8. pozycji. Tymczasem mówimy o Manchesterze United. To drużyna, od której oczekujemy, że będzie grała w Lidze Mistrzów i od której oczekujemy, że będzie walczyła o mistrzostwo kraju. Ósma, dziewiąta czy dziesiąta pozycja w lidze to za mało. W takiej sytuacji musisz się spodziewać, że zostaniesz poddany krytyce – mówił Scholes.

– Kiedy jest się w tak dużym klubie, to zawsze menedżer znajduje się pod presją. Pokazał nam w tym meczu, że potrafi ją przyjąć na siebie, ale nie podobało mi się to, co mówił o Rashfordzie i McTominayu. Nie wydaje mi się, aby to im pomogło bądź żeby byli z tego zadowoleni.

– Być może powinien to zrobić nie w otoczeniu wszystkich, ale za zamkniętymi drzwiami, trzymając swoją rękę na ich ramieniu i dodając im przy tym nieco pewności siebie. Jednak nie powinien tego mówić publicznie. Jeżeli to dotyczyłoby mnie, to nie byłbym zadowolony z komentarzy menedżera, w których stwierdziłby on, że wyglądałem na przestraszonego na boisku – dodał.

Scholes zgodził się jednak z opinią chociażby Gary’ego Neville’a, że Jose Mourinho powinien otrzymywać więcej wsparcia ze strony zarządu klubu z Old Trafford.

– Powtarzamy, że Mourinho nie otrzymał ostatnio wsparcia od zarządu, ale wydał już dużo pieniędzy. Kiedy spojrzy się na tę drużynę, to widać, że wydał dużą kwotę i nie uważam, aby to było coś, co należałoby ignorować – mówił dalej Scholes.

– Wygląda na to, że stracił ostatnio zaufanie u Eda Woodwarda, ale wygląda też na to, że popełniono po drodze wiele błędów. Mówimy tutaj o kwestii środkowych obrońców, czy też w szczególności o sprowadzeniu Alexisa Sancheza. Być może Woodward myśli, że nie może już ufać menedżerowi w kwestii pieniędzy. Jednak to jest zła droga. Jeżeli Mourinho jest menedżerem klubu, to władze powinny go wspierać – dodał.

Zdanie Scholesa podzielił także Rio Ferdinand, który uważa, że to właśnie przez brak akceptacji zakupu latem środkowych obrońców, w Jose Mourinho zaczęła narastać frustracja, którą można było dostrzec już od początku przygotowań do obecnego sezonu.

– Uważam, że z tą sprawą braku zakupu środkowych obrońców widzieliśmy zapowiedź nieszczęścia, jakie teraz spotyka ten klub. Myślę, że stąd też bierze się obecna frustracja Mourinho. Zgadzam się z tym, że odkąd przybył do drużyny otrzymał pieniądze na zakup piłkarzy – mówił dalej Ferdinand.

– Myślę jednak, że latem ponownie chciał wydać więcej pieniędzy, ale mu na to nie pozwolono. Tyle że, jeżeli klub nie zamierza wspierać swojego menedżera, to po co się go trzyma? Czy rekrutacja w klubie prowadzona jest wystarczająco dobrze? Nie sądzę, aby ten zespół miał obecnie wystarczająco jakości, aby poczuć, że uda się im zmierzyć z wyzwaniami, jakie na nich czekają – dodał.

Ponadto Paul Scholes, pomimo tego, że jeszcze tydzień wcześniej (po porażce Manchesteru United z West Hamem) wyrażał nadzieję, że Jose Mourinho zostanie zwolniony z klubu, przyznał teraz, że ma nadzieję, że w  nim pozostanie.

– Uważam, że powinien zostać w klubie. Jedyną rzeczą, której u niego nie lubię, jest to narzekanie na temat tego, czego nie otrzymał, podczas gdy uważam, że powinien się skupić na tym, co ma. Uważam, że ma w składzie całkiem dobrej jakości piłkarzy, którzy jednak borykają się z bardzo niskim poziomem zaufania do własnych umiejętności – kontynuował Scholes.

– Jose przez lata był świetnym trenerem, co udowadniają osiągnięte przez niego wyniki. Jest jednym z najlepszych menedżerów. Chciałbym żeby został i udowodnił nam jak dobrym jest trenerem. Uważam, że przed nim obecnie stoi najtrudniejsze wyzwanie w jego karierze – dodał.

Dyskusja