Getty Images

Przed kolejnym powrotem Cristiano Ronaldo na Old Trafford, redakcja MEN spotkała się z Rene Meulensteenem oraz Robem Swirem, by porozmawiać o ostatniej wizycie Portugalczyka w “Teatrze Marzeń”.

We wtorkowy wieczór około osiemnastej autokar z piłkarzami “Starej Damy” zatrzyma się na Old Trafford. Piłkarze na pokładzie nie będą tego słyszeć, ale na pewno zobaczą – setki fanów United czekających, by przywitać swojego syna marnotrawnego. Wszystkie wspomnienia wrócą, gdy Ronaldo wysiądzie z autobusu. Niekoniecznie te związane ze stu-osiemnastoma golami, dziewięcioma trofeami czy niepoliczalnymi wspomnieniami z Old Trafford, bardziej wróci widmo jego ostatniej wizyty w czerwonej części Manchesteru.

W 2013 roku Ronaldo odbył z Realem taką samą podróż. Pięć i pół roku temu przyjechał w to samo miejsce, by zdobyć dwa gole i przekreślić marzenia kibiców o Lidze Mistrzów. Sympatycy “Czerwonych Diabłów” zapamiętają ten mecz na zawsze. Kontrowersyjna decyzja sędziego tamtego spotkania o odesłaniu Naniego do szatni, przez długi czas była tematem debat w prasie na całym świecie.

Po tamtym meczu sir Alex Ferguson nie potrafił nawet wyjść do dziennikarzy. Nie wiedzieli o tym pracownicy sztabu, piłkarze, kibice, dziennikarze, ale Szkot wiedział, że przegrany mecz z Realem może być jego ostatnim występem w rozgrywkach europejskich. Ostatecznie Ferguson po sezonie odszedł na emeryturę. Marzenia o wygraniu Ligi Mistrzów po raz trzeci przepadły na dobre. To bolało.

– Szczerze, to był jeden mecz z tych, które pamiętasz przez same złe pobudki. – powiedział Rene Meulensteen. – Zdecydowanie czułem się okradziony po tej czerwonej kartce dla Naniego. Nigdy wcześniej nie widziałem stadionu w takim osłupieniu. Ostatecznie Real triumfował, a Ronaldo strzelił dwa gole.

– Natomiast szacunek, jaki Portugalczyk otrzymał od kibiców, był wyjątkowy. Po meczu wszyscy byliśmy mocno zdegustowani, a on wszedł do szatni i złapał się z piłkarzami oraz sztabem.

– Wiedzieliśmy, że w pewnym momencie miał ambicje, by przejść do Realu. Nie robił z tego tajemnicy, sir Alex przekonywał go, by został jeszcze z nami. Ronaldo się nie dąsał. To smutne oglądać, gdy najlepszy zawodnik odchodzi z klubu, ale każdy człowiek ma swoje cele i trzeba to uszanować. Myślę, że nadal robi mu się ciepło na sercu, kiedy ogląda United.

Pierwszym zadaniem Meulensteena jako pierwszego trenera United w 2007 roku była praca z Ronaldo nad wykończeniem. Jego pomoc uświadomiła Portugalczykowi, że nie każdy gol musi pretendować do miana bramki miesiąca.

W tamtym czasie sztab United z pewnością miał swojego pupila. To ktoś, kto stawał się najlepszym piłkarzem świata od pierwszego momentu, gdy jego stopa stanęła w Carrington w 2003 roku. To ktoś, kto zakładał ciężarki na kostki i maszerował wokół ośrodka treningowego.

– Wielu zawodników przychodziło do United z wielkim talentem, jednak nie rozwijali go wystarczająco. – mówi były trener od przygotowania fizycznego, Rob Swire. – Ronaldo pracował niewiarygodnie ciężko, żeby osiągnąć to, co ma i jego pragnienie bycia najlepszym było widoczne od samego początku.

– Zawsze był bardzo chętny, by uczyć się od sztabu i innych piłkarzy. – kontynuuje Swire. – On nigdy się nie poddawał, nigdy na boisku, nigdy na treningu, nigdy na siłowni. Chciał być najlepszym i nieustannie pracował, by to osiągnąć.

– Każdego dnia chciał się rozgrzewać przed rozgrzewką drużyny. Był zdeterminowany, żeby być najszybszym zawodnikiem na Bataku – maszynie, w której jak najszybciej dotykasz światełek, które się zapalają. To pomaga testować i trenować wizję gry oraz koordynację. To był codzienny element jego rozgrzewki. Szybkość wykonania ćwiczenia miała poprawiać jego czas reakcji. Myślę, że się udało.

Dyskusja