Michael Regan / Getty Images Europe

Dominacja Juventusu zakończyła się skromnym zwycięstwem gości. Jedynego gola w meczu dla “Starej Damy” zdobył Paulo Dybala. Zapraszamy do zapoznania się z oceną występu podopiecznych Jose Mourinho, jakiej dokonał jeden z redaktorów serwisu ManUtd.pl.

David de Gea – Fantastyczna interwencja przy strzale Dybali w 23 minucie. 15 minut później popisał się kapitalną paradą – najpierw sparował do boku strzał z rzutu wolnego Ronaldo, a następnie obronił dobitkę Blaise’a Matuidiego. W drugiej połowie zameldował się na posterunku przy pocisku “CR7”. W 55 minucie nonszalancko podał płasko przez środek boiska, co mogło skończyć się źle. Poza tym bez zarzutu. Zawsze ten sam. Ocena: 7

Ashley Young – Do kieszeni schował Salaha i Hazarda, ale Ronaldo się już nie zmieścił. Anglikowi jeszcze długo może szumieć w głowie, bo Portugalczyk do spółki z Alexem Sandro nie miał litości dla prawego obrońcy United, który bardzo często ratował się faulem, za co został ukarany żółtym kartonikiem w 77 minucie. Na plus kilka wejść ofensywnych, które stworzyły zagrożenie pod bramką gości. Ocena: 5

Chris Smalling – Miał sporo pracy, ale nie pękał. W 64 minucie kapitalnie wyprzedził Ronaldo i zaliczył przebojowe wejście, które zakończył płaskim wstrzeleniem piłki w pole karne przeciwnika. Ocena: 6

Victor Lindelof – Jego występ napawa optymizmem. Z każdą minutą czuł się coraz pewniej i ofensywni gracze Juventusu nie mieli z nim łatwego życia. Był pewnym punktem układanki Jose Mourinho, choć przed meczem to o niego obawialiśmy się najbardziej. Ocena: 7

Luke Shaw – To nie to, do czego Anglik przyzwyczaił nas w tym sezonie. Jego wejścia ofensywne można policzyć na palcach jednej ręki. Do tego choćby w 9 minucie podarował prezent, który przy większym wyrachowaniu przeciwnika mógł być zamieniony na gola. Ocena: 4

Nemanja Matić – Z piłką przy nodze czy bez niej jest jak tykającą bomba. W każdej chwili może nastąpić katastrofa. Otwarcie możemy powiedzieć o kryzysie Serba. Często nie nadąża za akcjami, wybiera złe opcje i nagminnie traci futbolówkę. Poruszał się w jednostajnym tempie. W pierwszej połowie dwa razy z jego krycia uwolnił się Dybala. Za pierwszym Argentyńczyk razem posłał piłkę nad poprzeczką, za drugim skierował ją do siatki. Ocena: 3

Paul Pogba – Sternik tonącego okrętu. Do tej pory częściej na boisku był jak klaun w cyrku, który żongluje tylko po to, by odwrócić uwagę publiczności od rzeczywistości, a dzisiaj wreszcie zobaczyłem w nim inteligentnego chłopaka, który dyktował tempo i kierunek ataków United. Kilka razy zagrał dosyć nieodpowiedzialnie, jednak drużyna nie poniosła większych konsekwencji. Na sam koniec mógł odwrócić losy spotkania, jednak piłka po jego strzale najpierw odbiła się od słupka, później uderzyła w głowę Szczęsnego, a następnie wyszła na aut. Ocena: 6

Juan Mata – Na pierwszą połowę nie dojechał. W drugiej części gry zdecydowanie bardziej aktywny, choć nie pokazał nic specjalnego. W 48 minucie dobrze uruchomił Martiala, jednak Francuz nie zdołał zaskoczyć bramkarza gości. Ocena: 5

Marcus Rashford – Szarpane ataki i dużo walki. Momentami odważnie wchodził w drybling, jednak nie przyniosło to zamierzonego efektu. Ocena: 4

Romelu Lukaku – Mocno osamotniony, nic mu nie wychodziło. Kolejny fatalny występ Belga, który przy Chiellinim tylko podreptał. Ocena: 3

Anthony Martial – Większość prób dryblingu czy podań kończyła się fiaskiem. Tego dnia graliśmy bez skrzydeł. Niekiedy ruszał z dynamicznym atakiem, jednak za każdym razem czegoś zabrakło. Ocena: 4

Jose Mourinho – Wynik nie do końca odzwierciedla przebieg meczu, ponieważ Juventus zdominował spotkanie i tylko nieskuteczność rywali oraz kapitalna dyspozycja Davida de Gei uchroniła nas od większego rozmiaru porażki. Obecnie nasza pogoń za czołówką wygląda jak pogoń za wiatrem. Piłkarsko odstajemy na każdym kroku. W tym meczu byliśmy tylko tłem dla dobrze dysponowanego Juventusu, choć warto zaznaczyć, że w pewnych fazach spotkania osiągnęliśmy przewagę, której niestety nie potrafiliśmy przełożyć na gole. Wątpliwa przydatność zawodników rezerwowych sprawiła, że menedżer United nawet nie próbował ratować się zmianami.

W ostatnich minutach meczu prowokowany Mourinho pokazywał ilość mistrzostw, które zdobył z Interem. Cóż, to tylko obnaża fakt, że Portugalczyk zatrzymał się w epoce kamienia łupanego. Jego historia to takie płótno, na którym łatwo można domalować resztę opowieści, bo fakty są nieubłagane – w ostatnich latach regularnie dostaje po głowie. Po tym meczu wracamy do punktu wyjścia. Pewnie po raz kolejny społeczność będzie zastanawiała się nad sensem jego przygody w “Teatrze Marzeń”. Choć przy obecnej grze bliżej mu do miana koszmaru. Ocena: 2

Dyskusja