Manchester United w dramatycznych okolicznościach pokonał Juventus na ich stadionie 2:1. Jose Mourinho zadowolony stawił się na konferencji prasowej, na której chętnie odpowiadał na pytania dziennikarzy. Portugalczyk nie szczędził pochwał swoim podopiecznym. Odniósł się on również do zamieszania, które wywołał własnym zachowaniem.

KONFERENCJA PRASOWA

Gratulacje. Manchester United miał wiele heroicznych występów na tym stadionie – choć lepiej powiedzieć w tym mieście. Jak wielki jest to rezultat dla klubu, ale również dla ciebie z punktu widzenia menedżera?

– Gdy Manchester wygrywał tutaj wcześniej, był prawdopodobnie najlepszym zespołem na świecie. Nasz rywal jest topową drużyną przez wiele lat. Kupili takiego piłkarza [Cristiano Ronaldo – wyj. red.], chcą wygrać wszystko i mogą tego dokonać. My zaś mamy w swoich szeregach piłkarzy, którzy nie grali takich wielkich spotkań jak ten w Champions League. Taka jest różnica między nami. Dzisiejszy wynik to fantastyczny triumf. Wygrana, w której nie chodzi tylko o zdobyte punkty, o porażkę na własnych stadionie, lecz o zadowolenie z własnej gry. Uważam, że w przypadku, gdybyśmy nie zakończyli tego spotkania ze zwycięstwem, odnosiłbym takie samo wrażenie – zespół zagrał naprawdę, naprawdę dobrze od pierwszej minuty. Powtórzę: przeciwko kapitalnej drużynie.

Chciałabym zapytać czy twój gest był atakiem w kierunku kibiców drużyny gospodarzy czy nie?

– Pamiętasz przecież, co mi zrobili, ale gest, który wykonałem absolutnie nie jest atakiem. To coś więcej… Chciałem ich po prostu lepiej usłyszeć – ponownie.

Ale zarzekałeś się wcześniej, że niczego podobnego nie zrobisz.

– Tak. Wcześniej mówiłem, że nie zrobiłbym czegoś takiego, ale zrobiłem.

W bardzo brakowało wam Fellainiego w poprzednim meczu przeciwko Juventusowi? Oczywiście to Mata zdobył bramkę z rzutu wolnego, kolejny padł również po stałym fragmencie gry. Ale czy twoim zdaniem to właśnie Marouane ze wszystkich zmian dał największy bodziec drużynie?

– Myślę, że był potrzebny do tego, aby zespół wrócił do żywych. Jeżeli tracisz bramkę, to z psychologicznego punktu widzenia, zespół się podłamuje, co pozwoliło objąć Juventusowi całkowitą kontrolę nad meczem. W końcu mogli być groźni z kontrataków. Fellaini dał nam możliwość ponownego wejścia w to spotkanie, grając w konkretny sposób, robiąc przewagę w końcowej fazie ataku. Dzięki niemu mogliśmy kreować sytuacje. Potrafił wygrywać pierwszą piłkę w powietrzu i Massimiliano musiał zareagować, wprowadzając Barzagliego. Gdy wprowadził Barzagliego, a później zszedł Cuadrado, ich kontrataki były mniej efektywne, ponieważ próbowali posiadać piłkę. Wtedy zaczęliśmy tworzyć akcje – myślałem, że strzał Rashforda wpadł do siatki. Następnie, rzut wolny w wykonaniu Juana Maty był piękny. Pod koniec rzut wolny z bocznego sektora boiska, po którym wciąż nie wiem, kto umieścił piłkę w bramce. Ważne jest, że wcisnęliśmy futbolówkę do siatki.

Odchodząc od tego zwycięstwa – oczywiście jesteś menedżerem Manchesteru United i bardzo przeżyłeś ten mecz. Powiedz mi jednak czy możesz wyjaśnić swoją reakcję po meczu z perspektywy byłego trenera Interu? Czułeś się, jakbyś wciąż był menedżerem Interu?

– Pracując w takim klubie jak Manchester United, muszę zapomnieć o przeszłości – szczególnie w ciągu 90 minut. W trakcie spotkania nie myślę o tym, że byłem kiedyś menedżerem Interu, Realu Madryt lub Chelsea. W ciągu meczu reprezentuję Manchester United. To oni nie zapomnieli, inni nie zapomnieli, że byłem. Wykonywałem po prostu swoją pracę, która polegała na pokonaniu Juventusu. Dla mnie to ogromna radość, ponieważ pokonaliśmy świetny skład, drużynę. Nie chodziło o to, że Juventus jest wrogiem Interu. Jestem profesjonalistą, przybyłem tu jako profesjonalista, prezentując wielki szacunek dla drużyny przeciwnej. To fantastyczny klub, w rzeczy samej.

Dobry wieczór. Powiedziałeś, że doceniasz Juventus, tak samo jak podczas pierwszego starcia w Manchesterze. Ale w twojej opinii, jak Juventus przegrał dzisiejsze spotkanie? W którym momencie poczułeś, że możesz zgarnąć główną nagrodę w postaci trzech punktów?

– Posiadam świadomość, oni także, jak wielkim potencjałem dysponują. Są po prostu silniejszym zespołem, bardziej doświadczonym, ze świetną jakością, złotą ławką rezerwowych, topowymi graczami, więc doskonale zdawali sobie sprawę z komplementów, które im prawiłem. Wzięli ten mecz na poważnie i wiedzieli, że nie będzie łatwo. Ja powiedziałem swoim piłkarzom, że będzie to bardzo, bardzo trudne spotkanie. Graliśmy bardzo pewnie, graliśmy bardzo dobrze, stawiliśmy im czoła. Czy mieli szansę na zamknięcie meczu? Oczywiście – po tym jak zdobyli bramkę. Zareagowaliśmy jednak bardzo dobrze. W mojej opinii było to spotkanie na remis.

– Doprowadziliśmy do wyrównania, lecz w końcówce udało nam się wygrać. Zaprezentowaliśmy wspaniałą śmiałość, determinację, na co patrzyło się z przyjemnością. Sprawa awansu wciąż pozostaje otwarta. Po spotkaniu powiedziałem, że potrzebujemy trzech punktów, aby awansować, ale nie do końca. Zdobywając dodatkowe trzy punkty, nie awansujemy. To bardzo trudna grupa, wygrana na tym stadionie nie należy do najłatwiejszych rzeczy. Wciąż potrzebujemy więcej niż trzech punktów.

Czy twoim zdaniem byliście lepsi czy mieliście więcej szczęścia? Pod względem pozycji w tabeli Juventus jest nad Manchesterem United. To bardzo silna drużyna, ale w Manchesterze również nie brakuje świetnych piłkarzy i świetnego menedżera. Mógłbyś się do tego odnieść? [Włoskie pytania – wyj. red. :)]

– Juventus nie kryje się z myślą, że chce wygrać Ligę Mistrzów. Nie uciekają od oczekiwań, nawet nie próbują. Podchodzą do tego szczerze, więc pragną zwyciężyć w całych tych rozgrywkach. Zostali zaprojektowani do tego, aby zdobyć ten puchar. My natomiast pragniemy dojrzeć, rozwijać się. W zespole są piłkarze, którym brakuje doświadczenia. Stale szukamy odpowiedniego balans. Nasz rywal wygrał swoją ligę siedem razy z rzędu, a mimo to pokusił się o zakup Cristiano Ronaldo z myślą o triumfie w Champions League.

Czy dzisiejsza wygrana pozwoli nabrać piłkarzom większej wiary we własne możliwości, większej pewności, która zaprocentuje w kolejnych wielkich meczach? Takich, które czeka na was w niedzielę?

– W ciągu tego sezonu zagraliśmy na wyjeździe przeciwko Chelsea i Juventusowi – dwie najlepsze drużyny, przeciwko którym graliśmy – i uważam, że spisaliśmy się w tych starciach naprawdę dobrze. Tutaj odnieśliśmy “fartowne” zwycięstwo w ostatnich minutach, a przeciwko Chelsea nieszczęśliwie zremisowaliśmy w ostatnich minutach. Graliśmy jednak bardzo, bardzo fajnie. Tego właśnie chcemy – nieważne przeciwko jakiej drużynie, na jakim stadionie – pragniemy spisywać się dobrze. Jeśli będą lepsi od nas – wygrają. Jeśli mają większy potencjał – wygrają. Gdy popełnimy błędy i zapłacimy za nie – przegramy. Próbuję jednak zaszczepić w moich piłkarzach poczucie, że nieważne gdzie jesteśmy, mamy podjąć rywalizację. Uważam, że takie samo wrażenie odnoszą fani Manchesteru United z całego świata. Wymagają takiego podejścia, włączając telewizor. Mamy po prostu walczyć. Będziemy przegrywali spotkania, dzisiaj mogliśmy przegrać. Ale graliśmy z wiarą w zwycięstwo.

 

Dyskusja