Sky Sports

Piłka nożna w Anglii i na świecie coraz bardziej przypomina wyrachowany biznes aniżeli sprawiedliwy sport. Kibice wydają więcej pieniędzy, chcą oglądać show w wykonaniu najlepszych specjalistów. W europejski futbol mieszają się wielcy biznesmeni z Ameryki i Azji. Co za tym idzie, słupki finansowe klubów permanentnie szybują w górę. Jedni kierują się utartą filozofią i szanują każdy grosz, drudzy łapią się pierwszych, lepszych okazji transferowych, a jeszcze inni łamią finansowe fair-play, by skompletować kadrę mogącą bić się o największe światowe trofea. Jaka struktura góruje w United? O tym w dzisiejszym felietonie. Bolesne rozliczenie ostatnich inwestycji, porównanie do światowych potentatów i refleksja – czy aby na pewno do sukcesu są potrzebne setki milionów?

Marazm, w który tkwi klub z Old Trafford, trwa nieprzerwanie od odejścia sir Aleksa Fergusona. Dziennikarze, kibice i eksperci od dawna szukają remedium na problemy 20-krotnego mistrza Anglii, choć dotychczas nie zdiagnozowano przyczyny niepowodzeń. Tej upatruje się przede wszystkim w obecnym menedżerze Jose Mourinho lub w osobach dowodzących United. Przypomnijmy, że bałaganu nie udało się również uprzątnąć poprzednikom Portugalczyka – Davidowi Moyesowi oraz Louisowi van Gaalowi.

“The Special One” od momentu przyjścia na transfery wydał około 360 milionów funtów. Dla niektórych to kwota wystarczająca, by wymagać od drużyny płynnej gry i wyników gwarantujących miejsce w pierwszej trójce. Sam zainteresowany twierdzi, że to za mało. Choć przyznać trzeba, że na ten moment United to nie drużyna, a zlepek wielkich gwiazd, między którymi nie widać nici porozumienia. Mourinho jako przykład świetnej polityki transferowej podaje choćby Manchester City. Choć w tym przypadku “świetną politykę” Portugalczyk postrzega poprzez wielkie pieniądze, którymi szasta Pep Guardiola. Przy okazji meczu z Juventusem, Jose wskazywał na “fantastycznego Bonucciego” oraz “fantastycznego Chelliniego”. Właśnie dlatego na tapetę weźmiemy naszych ostatnich pogromców. Złośliwi powiedzą, że w spotkaniu z mistrzem Włoch obronił nas wynik, jednak różnica klas była widoczna na pierwszy rzut oka i tylko nieskuteczność “Starej Damy” uchroniła “Czerwone Diabły” od sromotnej porażki.

Pora zapiąć pasy. “Fantastyczny Chiellini” mistrza Włoch kosztował 4 miliony funtów. Do transferu doszło w 2005 roku. Transfer Andrei Barzagliego pochłonął z klubowej kasy 500 tysięcy euro. Transakcja miała miejsce w 2011 roku. Włoch do ojczystego kraju przeszedł z niemieckiej Bundesligi. Grał w VFL Wolfsburg. Jeśli chodzi o  “fantastycznego Bonucciego”, to on w szeregi “Starej Damy” wstąpił w 2010 roku. Wówczas włodarze zapłacili za niego 14 milionów funtów. Nie trzeba być wybitnym matematykiem, by policzyć, że na środkowych obrońców Bianconeri wydali około 20 milionów funtów.

Jak sprawa ma się w United? Tutaj za sam duet Lindelof-Baily zapłacono 60 milionów funtów. Reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej już dawno poszedł w odstawkę, a Lindelof powoli wchodzi na wyższy poziom, choć każdy rywal z wyższej półki obnaża jego słabości. Oczywiście transfery wyżej wymienionego duetu miały miejsce w ciągu ostatnich dwóch lat. W przypadku włoskich defensorów do transakcji dochodziło 7-8 lat temu, a Chiellini do “Starej Damy” dołączył nawet 13 lat temu, dlatego idziemy dalej.

Rodrigo Bentancur. Chłopak z Boca Juniors. za którego rok temu wyłożono 8 milionów funtów. To ten kawaler, który w dwumeczu z United wziął do ręki pilota, rozsiadł się na tylnej kanapie i dyktował tempo gry Juve. Urugwajczyk budżetowo jest oczywiście poza zasięgiem włodarzy United. Ci latem za blisko 60 milionów euro zakupili Freda. Sympatyczny Brazylijczyk zarówno na Old Trafford, jak i w Turynie nawet nie powąchał murawy.

Federico Bernardeschi. Były zawodnik Fiorentiny, za którego zapłacono 40 milionów funtów. W Manchesterze wszedł na 12 minut. Niby mało, jednak to i tak wystarczyło, by kilka razy zawrócić w głowie Maticiowi czy Lindelofowi. W Turynie już nie wystąpił z powodu kontuzji biodra. A kto ma kreować grę w United? To Paul Pogba. Lider marketingowego imperium, bożyszcze miłośników efektownej fryzury, którego show nikogo nie pozostawi obojętnym. Kosztował około 90 milionów euro i to kolejny zawodnik, który nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Obecnie zmaga się z kontuzją.

Inaczej niż we Włoszech, sytuacja ma się w niebieskiej części Manchesteru. Tam Guardiola tylko kiwa palcem i dostaje to, co chce. W ciągu 3 lat na Etihad Hiszpan na transfery przeznaczył około 610 milionów euro. To nie ewolucja, a prawdziwa rewolucja. Za 610 milionów euro do City dołączyło 13 zawodników, którzy obecnie stanowią o sile “Obywateli” – są zawodnikami pierwszego składu lub rezerwowymi.

Skład Manchesteru City z derbowego spotkania z United; 20.03.16

Hart – Sagna, Demichelis, Mangala, Clichy – Toure, Fernandinho, Navas, D.Silva, SterlingAguero

Skład Manchesteru City z derbowego spotkania z United; 11.11.18

Ederson – Walker, Stones, Laporte, Mendy – Fernandinho, B. Silva, Mahrez, D. Silva, SterlingAguero

Tylko czterech zawodników zdołało obronić swoją pozycję. W przypadku United, wliczając wchodzącego z ławki Juana Matę, można doliczyć się sześciu piłkarzy, którzy wystąpili w derbach dwa i pół roku temu. W podstawowej jedenastce “Czerwonych Diabłów” znalazło się zaledwie dwóch zawodników, którzy do klubu dołączyli z inicjatywy Jose Mourinho. Pep Guardiola do boju posłał siedmiu zawodników, których ściągnął na Etihad.

Wnioski wysnuwają się same. Nie liczy się ile, ale kogo sprowadzasz. Portugalczyk zazdrości Hiszpanowi pieniędzy. Allegriemu zazdrości Chielliniego i Bonucciego, którzy kosztowali łącznie “rekordowe” 15 milionów euro. Przykład Guardioli pokazuje, że nawet jeśli masz nieograniczoną ilość pieniędzy, to do tego musisz mieć umiejętności, które zaspokoją wielkie ego kilkunastu piłkarzy w jednym momencie. Sam Hiszpan powiedział kiedyś, że tak naprawdę kluczem do sukcesu jest utrzymanie szczęścia jak największej liczby piłkarzy. Musisz być nie tylko świetnym trenerem, ale jednocześnie psychologiem, mentorem, i skautem, który sprowadzi i oszlifuje diamenty. Oprócz wybujałego ego musisz mieć wizję, która pozwoli wycisnąć wszystko, co najlepsze z każdego piłkarza.

Oczywiście, odpowiedzialność za transfery nie powinna spocząć tylko i wyłącznie na barkach Jose Mourinho. Za nim stoi sztab ludzi, który również ma wpływ na rekrutację i tutaj wracamy do punktu wyjścia, czyli braku łącznika pomiędzy menedżerem a Edem Woodwardem. Żeby zobrazować jak chybione były pomysły w ostatnich trzech latach, spójrzmy na podsumowanie transferów do klubu za kadencji Jose Mourinho:

– Eric Bailly – £30m – nigdy na dobre nie zaistniał w pierwszym składzie United. Męczony przez kontuzje, w ostatnim czasie odstawiony na boczny tor przez menedżera.

– Zlatan Ibrahimovic – transfer bez opłat – jedyny piłkarz sprowadzony przez Mourinho, przy którym można postawić plusa. Choć często zwalniał grę, to jednak w 53 występach zdobył 29 goli.

–  Henrikh Mkhitaryan – £30m – sprowadzony, by zostać gwiazdą klubu z Old Trafford. Odprawiony z kwitkiem po okresie, w którym na boisku pojawiał się raz na pięć/sześć meczów.

– Paul Pogba – £89m – oceniony przy okazji wspomnienia o włoskim napastniku Juventusu. Transferowy hit okazał się kitem.

– Victor Lindelöf – £30m – obecnie podstawowy, środkowy obrońca United. Nie dlatego, że jest tak dobry, ale zwyczajnie na ten moment nie ma na jego pozycję lepszego. W lecie Mourinho był gotów zastąpić go kimś z pary Maguire-Godin.

– Romelu Lukaku – £75m – kometa, która w poprzednim sezonie przemknęła po niebie i po której został tylko błysk świetności. Kapitalny napastnik w Evertonie, dobry debiutancki sezon w United, jednak obecnie fatalna forma sprawiła, że Belg okupuje ławkę rezerwowych.

– Nemanja Matic – £40m – pupil Jose Mourinho. W pierwszym sezonie profesor, w obecnym rywale traktują go jak nieopierzonego młokosa.

– Alexis Sánchez – wymiana za Mkhitaryana – co prawda klub nie poniósł opłat transferowych, jednak za równowartość jego kontraktu można by pokusić się o kilku Bentancurów. Ostatnio coraz częściej w pierwszym składzie.

– Diogo Dalot – £19m – wszystko przed nim. Miejmy nadzieję, że zostanie jednym z niewielu młodych, których forma eksploduje pod okiem Mourinho.

 Fred – £47m – na ten moment totalny niewypał.

– Lee Grant – £1.53m – trzeci bramkarz, który odcina kupony.

Smutna analiza, która obnaża fatalną wizję transferową, a dokładniej jej brak. Jedyną transakcją, przy której można się zatrzymać i klaskać w dłonie jest Zlatan Ibrahimovic – piłkarz u kresu swojej kariery, który w United przeżył ciekawą przygodę i do tego strzelił 28 goli. Co prawda Lukaku już teraz w barwach “Czerwonych Diabłów” ma więcej trafień, jednak Belg przechodzi ostatnio poważny kryzys i na razie nic nie zwiastuje odrodzenia “dziewiątki” United. Na pewno nadzieje w sercach kibiców budzi Diogo Dalot. Ma 19 lat i zapowiada się na solidnego, prawego obrońcę, który w przyszłości może realnie zastąpić Ashleya Younga czy Antonio Valencię. Jeśli chodzi o młodych, to na boczny tor został odstawiony McTominay. Rashford gra w kratkę. Dalej? Długo, długo nic.

Zarówno wizję transferową, jak i boiskową można porównać do ligowych występów Erica Bailly’ego w ostatnim czasie – jej po prostu nie ma. To paradoks, ale po wydaniu ponad 360 milionów funtów nadal brakuje kilku zawodników na światowym poziomie, którzy potrafiliby wnieść szyld “Manchester United” na pierwsze miejsce w Anglii. Patrząc na piłkarzy, którzy przychodzą na Old Trafford, można wnioskować, że przy okazji każdego okienka transferowego o potencjalnych transakcjach decyduje maszyna losująca, ewentualnie Ed Woodward kręcący kołem fortuny. Wzór mamy tak blisko. Kilka przecznic dalej świetnie prosperująca machina Pepa Guardioli, która dotychczas ciągle się rozpędza. Mamy też bliższy wzór. Manchester United sir Aleksa Fergusona. W ostatnich latach zatraciliśmy nasze DNA, które wypracowywano przez kilkanaście lat. Walka o powrót nadal trwa, choć limit nietrafionych transferów już wykorzystany.

 

 

 

 

 

Dyskusja