manutd.com

Po niemal miesięcznej przerwie do gry powróciły podopieczne Casey Stoney. “Czerwonym Diablicom” dłuższy odpoczynek od rywalizacji na angielskich boiskach w żaden sposób nie zaszkodził i w Nowy Rok weszły z równie dobrą formą, jak kończyły poprzedni. Ofiarą żeńskiej kadry klubu z Old Trafford tym razem padły piłkarki London Bees Ladies, które wyjechały z Manchesteru z bagażem aż 9 bramek, nie strzelając przy tym ani jednej.

Strzelanie na Leigh Sports Village podopieczne Casey Stoney rozpoczęły już w 2 minucie meczu za sprawą Charlie Devlin, która z bliskiej odległości dobiła wcześniejszy strzał Mollie Green, który zatrzymał się na słupku. Lepszego startu piłkarki gospodarzy nie mogły sobie wymyślić. Dla Devlin była to druga bramka w obecnym sezonie.

W 20 minucie rozochocona Devlin była bliska zdobycia swojej drugiej bramki w tym spotkaniu, ale po minięciu kilku rywalek londyńskich “Pszczół” i oddaniu strzału na bramkę gości, piłka zatrzymała się na poprzeczce i tym razem na dobitkę szansy nie było.

Jednak w myśl przysłowia “co się odwlecze, to nie uciecze” już 8 minut później było 2:0 dla “Czerwonych Diablic”. Po krótko rozegranym rzucie wolnym i składnej akcji zespołowej, w pole karne wpadła rozgrywająca świetne zawody Charlie Devlin, wycofała piłkę do nadbiegającej Elli Toone, która podwyższyła prowadzenie swojej drużyny.

To jednak nie był koniec strzelania w wykonaniu podopiecznych Casey Stoney w pierwszej odsłonie tego meczu. Najpierw w 39 minucie spotkania Lizzie Arnot wykończyła dośrodkowanie na długi słupek posłane przez Kirsty Hanson, zaś zaledwie 2 minuty później Mollie Green wykorzystała błąd defensywny rywalek i strzeliła swoją 10 bramkę w obecnym sezonie ligowym. Do przerwy “Czerwone Diablice” prowadziły więc wysoko, bo aż 4:0.

Po zmianie stron niespełna 2 tysiące widzów zgromadzonych na Leigh Sports Village przeżywało swego rodzaju “deja vu” z pierwszych 45 minut. Strzelanie w drugiej odsłonie gry ponownie rozpoczęła Charlie Devlin, z tymże zrobiła to nieco później, bo po 12 minutach od wznowienia meczu, kiedy to wygrał pojedynek sam na sam z Sarahą Quantrill.

Niespełna 10 minut później na 6:0 podwyższyła…Ella Toone. Rezerwowa Lauren James zagrała świetną prostopadłą piłkę w pole karne do Kirsty Hanson, a ta wycofała piłkę do wspomnianej Toone, która nie mogła się pomylić w tej sytuacji.

Worek z bramkami rozwiązał się już na dobre, bo zaledwie 2 minuty później było już 7:0. Tym razem Lauren James, która na boisku pojawiła się w 57 minucie zastępując Mollie Green, sama zadała cios przeciwniczkom. A w zasadzie ciosy, bo w 73 minucie dołożyła kolejną bramkę po zagraniu od Elli Toone.

Cios nokautujący nadszedł w 78 minucie, kiedy to w polu karnym zawodniczek gości faulowana była Charlie Devlin. Piłkę na jedenastym metrze ustawiła sobie Katie Zelem i pewnie pokonała Sarahę Quantrill, która po raz dziewiąty w tym meczu zmuszona była wyciągać piłkę z własnej bramki. Dwucyfrówki jednak nie było i skończyło się na “skromnym” 9:0.

Po 11 spotkaniach “Czerwone Diablice” są niekwestionowanym liderem rozgrywek Women’s Championship, mając na koncie 28 punktów i tylko jedną porażkę. Bilans bramkowy podopiecznych Casey Stoney jest imponujący – 52 bramki strzelone (blisko 5 trafień na mecz) przy 4 straconych (przy tym aż 9 czystych kont).

Manchester United – London Bees Ladies 9:0 (Devlin 2′ i 57′, Toone 28′ i 66′, Arnot 39′, Green 41′, James 68′ i 73′, Zelem 78′ karny)

Skład piłkarek Manchesteru United: Chamberlain – Harris (Palmer 45′), M. Turner, Greenwood (kapitan) (Hartley 45,), Smith – Zelem, Toone, Green (James 57′) – Hanson, Arnot, Devlin

Niewykorzystane zmiany: Sigsworth, Ramsey, Roberts

Tymczasem już w najbliższą środę ekipę Casey Stoney czeka nie lada sprawdzian, bowiem na Leigh Sports Village przyjadą grające na co dzień w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii piłkarki West Hamu. Zawodniczki “Młotów” pojawią się w Manchesterze w związku z ćwierćfinałem rozgrywek FA Women’s League Cup, do którego dotarły “Czerwone Diablice”.

Dyskusja