Dwa tygodnie musieliśmy czekać na powrót Premier League. Ale The Football Association nie zaniedbuje największych sympatyków brytyjskiego futbolu, dzięki czemu mogliśmy oglądać piłkarskie zmagania w Emirates FA Cup. Żadne rozgrywki nie wywołują jednak takiego uśmiechu na twarzy jak kampania ligowa. W ramach 22. kolejki, Manchester United wyjedzie do Londynu, aby zmierzyć się z Tottenhamem. Bez wątpienia, będzie to najtrudniejszy z dotychczasowych testów Ole Gunnara Solskjaera na stanowisku menedżera klubu z Old Trafford.

Czas zakończyć zgrupowanie w gorącym Dubaju i wrócić do zimnej, ponurej Anglii. Niesprzyjającą aurą nie przejmują się z pewnością kibice z Teatru Marzeń. Nad Old Trafford ponownie zaświeciło słońce, a fani “Czerwonych Diabłów” chodzą po ulicach z uśmiechem na twarzy. Wszystko za sprawą jednostki, która jakby za pomocą cygańskich zaklęć odmieniła postawę Manchesteru United. Ole Gunnar Solskjaer swoją pogodą ducha i ciepłymi frazesami obudził w piłkarzach ich potencjał. Pięć zwycięstw z rzędu to imponująca liczba jak na menedżera bez doświadczenia w pracy z dużym klubem. Po ukazaniu się informacji, że to Norweg obejmie stery tonącego okrętu i spróbuje nadać mu odpowiedni kurs, większość fanów kryła się ze swoim optymizmem. “Fajnie, ale wszyscy czekamy na Mauricio Pochettino.” “Dobrze, że przychodzi ktoś, kto zna ten klub od środka. Ole będzie od poprawienia atmosfery, a w następnym sezonie ruszamy z Pochettino lub Zidanem” – mówili. Od pierwszego meczu i tak przez cztery kolejne, Solskjaer jednak pokazał nam, że rola tymczasowego menedżera wcale go nie satysfakcjonuje, a on nie widzi się tylko jako wodzirej, którego zadaniem jest rozbujanie skłóconego wesela i zaproszenie do zabawy – w tym przypadku piłką. “Baby-face killer” pożyczył starą pieczątkę od sir Alexa Fergusona i postawił na swoim zespole stempel gry ofensywnej, agresywnej, do ostatniej kropli potu – tak jak zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić ze Szkotem na ławce trenerskiej.

Złośliwi powiedzą, że w Manchesterze United z zespołami pokroju Cardiff, Huddersfield i Newcastle poradziłby sobie nawet Frank de Boer, który nie wygrał w Premier League żadnego meczu – ba, jego drużyna nie zdobyła żadnego gola. Solskjaer na tego typu zaczepki odpowiada prosto, ale zarazem inteligentnie, mówiąc: “nie mogę pokonać kogoś z kim nie gram”. 22. kolejka Premier League to doskonała szansa, aby zamknąć usta wszystkim niedowiarkom. Zwycięstwo ze Spurs byłoby fantastyczną furtką do powrotu na miejsca gwarantujące grę w Lidze Mistrzów i nie bójmy się podchodzić do tej konfrontacji z takim chorym optymizmem. Idąc za słowami norweskiego szkoleniowca, Manchester United nie może cofnąć się przed żadną drużyną, ponieważ jest największym klubem na świecie. Trzeba znać główne atuty przeciwnika, ale najważniejszym zadaniem jest przedstawienie swoich i zmuszenie go do zmiany strategii. Aby wygrać ze Spurs, Manchester United będzie potrzebował odważnej, ofensywnej gry i… zagrać swój najlepszy mecz nie tylko pod wodzą Ole Gunnara Solskjaera, ale w całym sezonie. A przecież poprzedni mecz przeciwko Spurs był dotychczas najlepszym, prawda?

Jose Mourinho do końca swoich dni w klubie, na każdej konferencji prasowej przypominał o tym, że wynik 0:3 na Old Trafford jest dla niego kompletnie nieistotny, ponieważ według jego analizy, piłkarze Manchesteru United zagrali najlepsze spotkanie za jego kadencji. I właśnie dlatego doszło do zmiany warty. Nikt nie kupował takich wymówek, bo na Old Trafford liczą się tylko zwycięstwa i z takim DNA doskonale identyfikuje się Ole Gunnar Solskjaer. Dwudziestokrotny mistrz Anglii nigdy nie powinien być zadowolony po porażce, a zwłaszcza nie powinien się szczycić nią na każdym kolejnym spotkaniu z dziennikarzami.

Liczę, że na początku zgrupowania w Dubaju, Solskjaer wszedł do szatni i kazał zawodnikom zapomnieć o fantastycznych 45 minutach podczas pierwszej konfrontacji. Manchester United musi jechać na Wembley z nastawieniem na wygraną. Manchester United musi narzucić tam swój własny, ofensywny styl gry, który preferuje Ole. Manchester United musi udowodnić niedowiarkom, że niedługo wrócą do batalii o najistotniejsze laury w świecie futbolu.  Ole Gunnar Solskjaer będzie chciał zdać swój najtrudniejszy sprawdzian ze stopniem celującym, który może rozpocząć krającą serce epokę romantyzmu. Konfrontacja z ekipą Mauricio Pochettino to okazja na historyczną restaurację poczynań “Czerwonych Diabłów” na europejskiej arenie piłkarskiej. Ewentualna wygrana może obudzić prawdziwe diabły, które ugotują w przyszłości każdego oponenta.

SYTUACJA KADROWA:

Manchester United: wyjazd do Dubaju miał być obozem przygotowawczym do rywalizacji z “Kogutami”. Była to też okazja dla wielu piłkarzy do podbudowania kondycji, która po ostatnim natężeniu spotkań mocno ucierpiała. Ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich nie wrócił z drużyną Marcos Rojo, który w tym sezonie został podstawowym defensorem sal operacyjnych. Argetyńczyk udał się do swojego kraju, gdzie ma przejść kolejny zabieg i proces rehabilitacji. Z powodu powiększenia rodziny Manchesteru United zabraknie również Freda, który dostał wolne, aby być przy swojej partnerce w trakcie narodzin dziecka. Pod znakiem zapytania stoi występ Chrisa Smallinga, który nie zagrał jak dotąd żadnego meczu pod wodzą Ole Gunnara Solskjaera. Anglik trenował z kolegami w Dubaju na pełnych obrotach i jest szansa, że znajdzie się w kadrze meczowej na niedzielę.

Po fantastycznej końcówce roku, najwięcej obaw budził uraz Paula Pogby. Francuz niemal w pojedynkę rozstrzygnął dwa spotkania w Premier League. Brutalny faul Jonjo Shelveya w konfrontacji z Newcastle sprawił, że mistrz świata nie udał się z drużyną na mecz z Reading w ramach FA Cup i początkowo nie znalazł się również w samolocie, który miał przetransportować “Czerwone Diabły” na Bliski Wschód. Najdroższy zawodnik klubu z Old Trafford dotarł jednak na zgrupowanie indywidualnie, a Ole Gunnar Solskjaer na przedmeczowej konferencji prasowej zapewniał, że Pogba będzie gotowy.

Nie wystąpią: Marcos Rojo, Fred
Niepewny występ: Chris Smalling

Tottenham Hotspur: z problemami zdrowotnymi w ekipie Mauricio Pochettino zmaga się Lucas Moura, który nie wystąpił w półfinale Pucharu Ligi przeciwko Chelsea. Brazylijczyk ucierpiał podczas rozgrywek Pucharu Anglii i do ostatnich godzin będzie ważył się jego występ na Wembley. Z pewnością nie jest to zła informacja dla fanów “Czerwonych Diabłów”. Były piłkarz PSG mocno dał w kość piłkarzom z Old Trafford podczas pierwszej rywalizacji, strzelając dwa gole. Na 100% wykluczony jest występ Erika Diera (wyrostek) oraz Victora Wanyamy (kolano). Po wyleczeniu kontuzji, do treningów z drużyną “Kogutów” wrócili Jan Verthongen oraz Moussa Dembele. Wciąż niejasna pozostaje jednak sytuacja środkowego pomocnika, który łączony jest z odejściem do ligi chińskiej. Nie zabraknie za to Hueng Min Sona, który z pewnością dostanie szansę do zagrania ostatniego meczu przed wylotem na Puchar Azji. Koreańczyk znajduje się ostatnio w wysokiej formie i będzie głównym zagrożeniem defensywy “Czerwonych Diabłów”.

Nie wystąpią: Erik Dier, Victor Wanyama
Niepewny występ: Lucas Moura, Jan Verthongen, Moussa Dembele

PRZEWIDYWANY SKŁAD:

 

FAKTY MECZOWE:

Manchester United w swojej historii zmierzył się z Tottenhamem 190 razy. “Czerwone Diabły” wygrały 89 spotkań, 49 zremisowały i 52 przegrały.

– Na poziomie Premier League będzie to 53 konfrontacja obu drużyn. Ten bilans jest również korzystniejszy dla ekipy Solskjaera: 33 zwycięstwa, 11 remisów i 9 porażek.

– Spurs zmierzają po siódme zwycięstwo w ośmiu kolejnych meczach Premier League. Z kolei Manchester United stanie przed szansą wygrania piątego meczu z rzędu.

– Tottenham może zostać pierwszą drużyną od 1987 roku, która wygra cztery mecze z rzędu przeciwko “Czerwonym Diabłom” na swoim stadionie. Ostatnim takim zespołem był Everton.

– Harry Kane oraz Lucas Moura mogą zostać trzecim i czwartym piłkarzem, który zdobył gola przeciwko klubowi z Old Trafford w dwóch meczach podczas jednego sezonu.

– “Czerwone Diabły” postarają się poprawić swój rekord meczów rozgrywanych w Londynie. Z ostatnich 17 spotkań, Manchester United wygrał tylko cztery.

–  Marcus Rashford stanie przed szansą zdobycia gola w trzecim meczu z rzędu. Anglikowi jeszcze nigdy nie udało się podtrzymać takiej serii strzeleckiej.

Dyskusja