Craig Mercer/Getty Images

Chris Smalling po długich zmaganiach z urazami w końcu wrócił do podstawowej jedenastki “Czerwonych Diabłów” w wygranym meczu 3:0 przeciwko Fulham. Anglik podzielił się z klubową telewizją radością, jaką przysporzył mu powrót na boisko.

WYWIAD

Minęły dwa miesiące odkąd ostatnio wybiegłeś na boisko. Czy nie był to mecz z Fulham? Czułeś się trochę zardzewiały?

– Tak. Pierwsze 10 minut było dosyć chaotyczne, boisko nie było perfekcyjne, a Mitrovic utrudniał mi wejście w mecz. Musiałem się obudzić i skupić bardzo szybko. Ostatni mój mecz zagrałem przeciwko Fulham, więc dobrze było dzisiaj wrócić i być zaangażowanym w zwycięstwo tego zespołu.

Pomijając pierwsze 10 minut, całkowicie kontrolowaliśmy przebieg tego spotkania.

– Zgadzam się. Musieliśmy przetrwać nawałnicę ze strony rywali. Sprowadziliśmy piłkę do ziemi i wykorzystywaliśmy swoje atuty. Widzieliście, co zrobił Anthony. To wyglądało tak, jakbyśmy mogli strzelać gole, kiedy tylko chcemy. Tworzymy świetne okazje do zdobycia bramek.

Dużo ostatnio mówimy o Paulu Pogbie na koniec spotkań, ale sposób w jaki teraz gra, strzela gole i asystuje, wyprowadza piłkę z drugiej linii – co o tym sądzisz?

– Myślę, że ma w sobie luz. Prezentuje się znakomicie i wszystkie te rzeczy przychodzą mu z łatwością. Forma, którą prezentujemy i miejsce w jakim się znajdujemy, jest w dużej mierze zasługą Paula, ponieważ tak jak powiedziałeś, on nie tylko strzela gole, ale również asystuje i kontroluje przebieg spotkania. Mamy szczęście, że taki piłkarz znajduje się w naszych szeregach.

Bieg Anthony’ego Martiala z własnej połowy przypomniał mi Cristiano Ronaldo, który zrobił coś podobnego kilka lat temu na Craven Cottage. Cudownie się na to patrzyło.

– Oczywiście. W dzisiejszym spotkaniu chcieliśmy odizolować Anthony’ego od bocznego obrońcy, z którym miał toczyć pojedynki. Po przeżytych bólach w pierwszych 10 minutach, mogliśmy go dobrze wykorzystać. Widać, jaką jakością dysponuje.

Otrzymaliście dzisiaj fantastyczne wsparcie od swoich kibiców, którzy przyjechai na Craven Cottage. Przez pełne 90 minut skandowali Twoje nazwisko, często tą samą piosenką. Niewiarygodni kibice.

– Zawsze lubię przyjeżdżać na Fulham, głównie dzięki takiemu wsparciu. Czuliśmy się tutaj jak w domu. Fani wspierali nas od pierwszej do ostatniej minuty. To cudowne uczucie móc dla nich grać.

Awansowaliśmy dzisiaj do czołowej czwórki. Oczywiście, Chelsea jutro rozgrywa mecz, ale czy jesteś zaskoczony, że udało wam się zniwelować tę stratę tak szybko? Dwa miesiące temu traciliście 11 punktów.

– Mieliśmy trudne zadanie do wykonania. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko, ale udało się. Wciąż mamy wiele do zrobienia, ale fakt, że zrobiliśmy to tak szybko, to całkowita zasługa tego zespołu i sposobu w jaki gramy. Czekają na nas trudne mecze. Łatwo skupić się na mecze z PSG i Liverpoolem. Kluczem było przyjechać tutaj i zdobyć trzy punkty. Przygotowania do meczu z PSG przebiegną teraz w miłej atmosferze.

Dyskusja