Ole Gunnar Solskjaer doznał pierwszej porażki podczas swojej przygody z Manchesterem United. Niestety, była to przegrana w debiucie w Lidzie Mistrzów na własnym stadionie przeciwko Paris Saint-Germain. Mimo kiepskich nastrojów po meczu, Norweg stawił się na pomeczowej konferencji prasowej, cierpliwie odpowiadając na wszystkie pytania dziennikarzy, czasami zaskakując nawet dobrym humorem. 

KONFERENCJA PRASOWA

Czy ten rezultat jest dla Ciebie zaskoczeniem? Spodziewałeś się innej postawy swoich podopiecznych?

– Piłka nożna nigdy nie może cię zaskoczyć. W gruncie rzeczy to było wyrównane spotkanie. Taka konfrontacja zawsze będzie trudno, biorąc pod uwagę tak dobrą drużynę. Pierwsza połowa była jednakowa. Gol numer jeden zawsze jest ważny. To rozczarowujące w jaki sposób go straciliśmy. Nie powinniśmy tracić bramek po stałych fragmentach gry. Niestety stało się tak, a nie inaczej. Drugi gol to czysta perfekcja w ich wykonaniu. Przestrzeń jaką znajduje ten chłopak [Kylian Mbappe – wyj. red.] w polu karnym – wszyscy napastnicy powinni poruszać się w ten sposób. Chciałbym, aby moi napastnicy pokazywali się tak do gry na 5, 6 metrze, aby zdobyć bramkę.

Nigdy nie powiedziałeś, że temu Manchesterowi United jeszcze trochę brakuje do najlepszych zespołów na świecie. Teraz łatwiej będzie to stwierdzić?

– Dzisiaj nie prezentowaliśmy takiego poziomu, to prawda, ale pokazywaliśmy go we wcześniejszych meczach. Mamy za sobą świetną serię. Przygotowywaliśmy się do spotkania ze świetną formą i w dobrych nastrojach. Mecz z PSG to jednak spory przeskok. Mają w swoich szeregach jakość od bramkarza po napastnika. To główny powód, dla którego są uważani za faworyta do wygrania Champions League. Znajdują się jednak na poziomie, do którego powinniśmy dążyć w tym klubie.

Ludzie mówią, że zderzyłeś się z rzeczywistością. Czy to sprawiedliwa ocena sytuacji?

– Być może. Być może możesz tak powiedzieć, ponieważ jest to poziom, który dopiero chcemy osiągnąć. Wiele mówiliśmy o czołowej czwórce. To zupełnie inna sprawa. Chcemy być na szczycie. Manchester United powinien tam być. Graliśmy przeciwko topowej, naprawdę topowej drużynie. Myślę, że nasi piłkarze są rozczarowani, lecz myślę również, że wiedzą iż musimy podnieść poprzeczkę wyżej, jeżeli chcemy znaleźć się na najwyższym poziomie.

Czy obserwując mecz, wierzyłeś, że Manchester United może pokonać swojego rywala?

– Uważam, że w pierwszej połowie nie sprawili nam zbyt wielu problemów, ale my również nie zmusiliśmy ich do popełnienia błędów. Zdarzyło się kilka akcji, w których ruszyliśmy prawą flanką, ale tak naprawdę ani razu nie wypełniliśmy w pełni ich pola karnego, zabrakło naszych piłkarzy na szóstym metrze, aby przyłożyć nogę. Mbappe pokazał nam, jak się to robi. Następnie świetnie spisywali się w defensywie, próbowaliśmy niskich dośrodkowań, ale zabrakło ruchu. Bądźmy ze sobą szczerzy, dzisiaj udowodnili, że są półkę wyżej. Czeka nas trudny rewanż, ale nic nie jest niemożliwe.

Wiesz już coś na temat dzisiejszych kontuzji?

– Nie mam pojęcia. Nie wiem czy to kontuzja mięśniowa, ścięgno udowe, pachwina. Potrzebujemy kilku dni, aby oszacować ich urazy.

Jakie jest twoje zdanie na temat Alexisa Sancheza? Wygląda, jakby znajdował się poza jakąkolwiek formą.

– Nie mogę zrobić niczego z Alexisem Sanchezem. Kiedy gra, musi odnaleźć sam siebie. Wiemy, że jest jakościowym piłkarzem.

Chwilę przed rzutem rożnym, po którym padła bramka, Presnel Kimpembe staranował Marcusa Rashforda. W pierwszej połowie zanotował żółtą kartkę po faulu na nim. Czy uważasz, że to było zbyt ostre wejście?

– Oj tak, ostre, bardzo ostre. Sędzia nie odgwizdał nawet faulu po tym, jak powalił Marcusa na ziemię w drugiej połowie. Oczywiście, że takie sytuacje cię wkurzają, ale nie w tym rzecz, aby siedział tutaj i nad tym dywagował. Było, minęło. Jesteśmy rozczarowani, że w drugim spotkaniu zabraknie Paula, ponieważ w moim mniemaniu, był jednym z naszych najlepszych piłkarzy. Przez cały czas miał wokół siebie trzech zawodników, lecz wciąż prezentował szczyt. To wielki cios, gdyż ostatnio prezentował się fantastycznie.

W jaki sposób można zatrzymać Mbappe, który ciągle uciekał twojej defensywie?

– Nie dawać mu tyle przestrzeni do biegania. Oczywiście, poruszał się z prędkością światła, ale gdy ucieka, trzeba wejść w niego bark w bark, aby się nie uwolnił. Wiecie, nigdy nie byłem topowym obrońcą, więc powinniście spytać innych świetnych defensorów.

Czy kontuzja Martiala, któremu tak schlebiano, zabrała wam pewne opcje, aby zagrozić rywalom?

– Cóż, taka jest rzeczywistość. Anthony i Jessie stanowią ważną część naszego składu i grali naprawdę dobrze, zanim opuścili boisko. W drugiej połowie, z powodu ich braku, straciliśmy sporo ruchliwości i szybkości, aby wbiegać za ich plecy. Juan był jedynym, który łaknął piłki i wykreował nam kilka zalążków sytuacji. Być może naszym zadaniem jest znaleźć inny sposób na grę, gdy Anthony i Jessie są wykluczeni z gry.

Jaka jest twoja wiadomość do zawodników?

– Nie obwiniajcie się. Bierzcie z tego lekcję. Ten mecz to półka wyżej od tego, do czego się przyzwyczailiśmy. Rywale pokazali swoje doświadczenie, kupując kilka fauli. Takich drobnostek powinniśmy się nauczyć. Zabrakło nam tego, ponieważ jesteśmy bardzo młodzi. Dla Jessiego Lingarda i Marcusa Rashforda to był pierwszy tak konkretny mecz na Old Trafford w Lidze Mistrzów. Nie możemy się załamywać. W następnych dwóch spotkaniach czeka na nas Chelsea oraz Liverpool. Ci, którzy się załamią, prawdopodobnie nie zagrają z Chelsea.

Pustkę w składzie po Cavanim i Neymarze świetnie wypełnili Draxlerami i Di Mariami…

– Znasz wielu Draxlerów i Di Marii? Są tylko jedni. (śmiech)

Chodzi o to, że wy po stracie Martiala i Lingarda nie mieliście jak ich zastąpić… Zabrakło na ławce piłkarzy, którzy mogliby grać w preferowanym przez ciebie stylu i wpłynąć na przebieg tego meczu.

– Było tutaj pytanie o zderzenie z rzeczywistością… Oczywiście, to jest zderzenie. Mogliście dostrzec siłę, jaką dysponują. Wcielili do swojego składu piłkarzy, o których mówiłeś. Powiem to ponownie. Jest to poziom, do którego wciąż aspirujemy. Rozglądamy się za możliwością wzmocnienia naszego składu. Musimy wyciągnąć z tej rywalizacji wnioski, ponieważ mamy wielu młodych zawodników. Być może zrobią oni kolejny krok w następnym sezonie.

Czy ta porażka może wam utrudnić powrót do dyspozycji, jaką prezentowaliście w ostatnich tygodniach?

– Ani trochę. W tym klubie trzeba się podnosić z kolan. Gra w takim turnieju jak Champions League, zawsze będzie trudnym wyzwaniem – nieważne przeciwko komu. Naszym chlebem powszednim jest liga, niedługo zmierzymy się z Chelsea w ramach FA Cup, więc przed nami wiele spotkań. Nie, nie boję się żadnego wpływu. Widziałem reakcje piłkarzy w szatni. Ujrzałem rozczarowanie, ale w niej dostrzegłem determinację i pragnienie wyrównania rachunków oraz powrotu na odpowiednie tory. Jeśli zawiedziemy w Paryżu, cóż, życie toczy się dalej. To trudna góra do wspięcia się, ale nie jest to niemożliwe. Jeśli do przerwy obejmiemy prowadzenie 1:0, kto wie, co się stanie. Właśnie to spróbujemy osiągnąć.

Rozmawiałem po meczu z fanami, dyskutując o twojej sytuacji w klubie, a także z Twoim asystentem…

– On wie bardzo dużo. (śmiech)

Fani prosili, abym przekazał ci wiadomość. Wygrana czy przegrana – to nieistotne. Kochają cię, jesteś częścią rodziny i chcą, abyś objął stanowisko pełnoprawnego menedżera. Masz dla nich jakąś odpowiedź?

– Jesteśmy gotowi na kolejne spotkanie. To dla nas istotne. Jesteśmy Manchesterem United, zawsze wracamy do gry!

– Gorąco tutaj, prawda? <wstając z krzesełka> Do zobaczenia! (śmiech)

Dyskusja