Getty Images

Wybrany przez kibiców Manchesteru United najlepszym zawodnikiem meczu z Chelsea, Ander Herrera, po poniedziałkowej wygranej z „The Blues” w Pucharze Anglii udzielił wywiadu m.in. klubowej stacji MUTV. Hiszpan nie szczędził pochwał swoim kolegom, doceniając pracę wszystkich, także rezerwowych, którzy weszli na prac gry w drugiej połowie.

Po pierwsze, to była dla was bardziej przyjemna podróż na Stamford Bridge na mecz pucharowy niż ta sprzed kilku lat.

– To prawda. Myślę, że w tym spotkaniu wywiązaliśmy się ze swoich obowiązków jak należy. Co prawda w drugiej połowie powinniśmy lepiej operować piłką i dłużej się przy niej utrzymywać, ale ostatecznie nie straciliśmy bramki. Zagraliśmy fantastycznie biorąc pod uwagę grę obronną i pracę, jaką każdy z zawodników w nią włożył. Chcę tutaj także pochwalić rezerwowych – Andreasa Pererię, a także Alexisa Sancheza, który jest piłkarzem klasy światowej. Sposób, w jaki wszedł w mecz, wiele o nim mówi. Jestem zadowolony z dyspozycji każdego z moich kolegów. Jesteśmy w dobrej formie, ale teraz czekać nas będzie mecz na wyjeździe z Wolves. To będzie trudny pojedynek. To jedna z drużyn, z którymi niechętnie chcieliśmy się mierzyć, tym bardziej na wyjeździe. Będziemy jednak gotowi.

Jeżeli chcecie wygrać to trofeum w tym sezonie, to wygląda na to, że musicie przejść trudną drogę. Najpierw Arsenal na wyjeździe, potem wyjazdowy mecz z Chelsea, a teraz wylosowaliście wyjazd do Wolves.

– Zgadza się. Drużyna „Wilków” dobrze sobie radzi. Grają prostym systemem, ale prezentują bardzo dobry futbol, więc czeka nas naprawdę trudne starcie.

Strzeliłeś dziś świetną bramkę głową, ale trzeba przyznać, że Paul Pogba równie wspaniale cię wypatrzył i fenomenalnie dośrodkował w pole karne.

– To było fantastyczne dogranie. Wiemy jednak, że Paul posiada takie umiejętności i jest w stanie dośrodkować piłkę w taki sposób. To było fantastyczne. W tym spotkaniu miałem nieco bardziej ofensywną rolę, ponieważ o to prosił mnie menedżer. Powiedział, że przeciwnicy nie radzą sobie najlepiej w strefie, w której porusza się Jorginho, więc tam się poruszałem. Miałem już okazję do zdobycia bramki wcześniej, gdy oddawałem strzał zza pola karnego, ale Kepa dobrze go wybronił. Później jednak przyszła ta główka, ale faktycznie dośrodkowanie, które otrzymałem, było fantastycznie.

Zmieniliście nieco założenia taktyczne na ten mecz. Naciskałeś dzisiaj rywala nieco wyżej niż zazwyczaj.

– Tak, menedżer nie chciał, żebym tym razem tak bardzo był zaangażowany w budowanie akcji, ponieważ powiedział mi, że Nemanja sobie dziś z tym poradzi. Poprosił mnie, abym częściej wbiegał w pole karne przeciwników. Nawet Kieran McKenna powiedział mi, że strzelę w tym spotkaniu gola. Tak też się stało, więc nasz sztab miał dobrą wizję tego spotkania.

Jak ważnym było zdobycie drugiej bramki tuż przed końcem pierwszej połowy? Pozwoliło wam to kontrolować przebieg meczu?

– Tak, to było bardzo ważne dla przebiegu meczu. Jednak trudniejszą sprawą jest nietracenie bramek w spotkaniach przeciwko tak trudnym rywalom. Prawdopodobnie w pierwszej połowie po jednym z dośrodkowań – nie wiem, być może to był, jakiś rykoszet od któregoś z naszych obrońców – do piłki doszedł Higuain, ale nie miał wystarczająco dużo miejsca, aby strzelić bramkę. Raz jeszcze uderzał głową. Dobrze kontrolowaliśmy także Edena Hazarda, a to jeden z najlepszych obecnie piłkarzy na świecie. Całkiem dobrze kontrolowaliśmy ich ofensywne poczynania.

Wygraliście już siódmy mecz wyjazdowy z rzędu. Czy jakoś szczególnie odpowiada wam taka gra, gdzie możecie polegać na szybkości w kontratakach?

– Lubimy grać u siebie, na Old Trafford, ponieważ tam czujemy się bardzo dobrze. Radzimy sobie jednak całkiem dobrze w kontrataku i być może na wyjeździe jest nam z tym łatwiej, ponieważ przeciwnicy grają bardziej otwarcie. Jednak w przypadku Wolves myślę, że będziemy spodziewali się bardzo ofensywnej piłki w ich wykonaniu. Rozgrywają fantastyczny sezon i bardzo dobrze grają w piłkę, z ustawieniem z trzema środkowymi obrońcami i dwoma wysoko wysuniętymi bocznymi defensorami. To będzie trudny mecz.

Otrzymujecie fantastyczne wsparcie podczas meczów wyjazdowych. Nie inaczej było tym razem, ponieważ wasi fani śpiewali przez całe 90 minut.

– Nasi fani na wyjazdach są najlepsi. Cieszymy się z tego wyniku, ponieważ nie osiągamy zbyt często na Stamford Bridge dobrych rezultatów.

Dyskusja