Getty Images

Luke Shaw po meczu z Liverpoolem przyznał, że wraz z kolegami byli bardzo niezadowoleni ze swojej dyspozycji w pierwszej połowie, co skutkowało tym, że atmosfera w szatni w przerwie spotkania była mocno naelektryzowana.

– Wszyscy byliśmy bardzo zawiedzeni tym, jak potoczyła się pierwsza połowa. Nie zagraliśmy w niej dobrze. Oddawaliśmy zbyt dużo piłek rywalom i robiliśmy to zdecydowanie za łatwo. Na szczęście nie zostaliśmy za to ukarani – mówił Shaw.

– W przerwie w naszej szatni wrzało. Odbyliśmy jednak dobrą rozmowę i zmieniliśmy ustawienie. Powiedzieliśmy sobie: „spokojnie, musimy po prostu grać swoje”. Uważam, że w drugiej połowie spisaliśmy się już znacznie lepiej.

– Wciąż co prawda nie graliśmy na naszym najwyższym poziomie, ale ostatecznie uważam, że stworzyliśmy sobie lepsze okazje bramkowe w tym meczu i powinniśmy go wygrać.

– Pierwsza połowa była bardzo dziwna. Nie wiem czy coś takiego przydarzyło się wcześniej w meczu piłkarskim. Jesteśmy jednak profesjonalistami, więc musimy być przygotowani na to, aby radzić sobie z każdą sytuacją, jaką zastaniemy na boisku.

– Oczywiście to nie jest łatwe, zwłaszcza biorąc pod uwagę zawodników, których straciliśmy z powodu kontuzji. Trudno jest się z tym pogodzić. Tym bardziej, że w trakcie tygodnia także dwóch naszych piłkarzy doznało urazów, przez co kształt naszej drużyny na ten mecz musiał zostać zmieniony.

– Mimo to nie straciliśmy koncentracji i wykonaliśmy swoją pracę. Każdy zagrał wyśmienicie, zwłaszcza pod kątem defensywnym. Utrzymanie przez całe spotkanie Liverpoolu w tak spokojnych ryzach świadczy tylko o naszej bardzo dobrej pracy. Jednak jak już wspominałem mieliśmy też pecha, że nie udało nam się strzelić gola – dodał 23-latek.

Dyskusja