manutd.com

Fred w rozmowie z klubową telewizją opowiedział o przeżyciach związanych z środowym meczem z PSG, a także o swoich początkach w drużynie.

Ocena meczu z PSG:

– Zwycięstwo w tym meczu jest dla nas bardzo zadowalające i satysfakcjonujące. Przed pierwszym gwizdkiem wszyscy spisywali nas na straty, więc radość jest jeszcze większa. Gratulacje należą się nam wszystkim, gdyż brakowało nam wielu zawodników, a mimo to pokazaliśmy klasę. Środowy mecz pokazał prawdziwe oblicze i siłę tej drużyny. Jesteśmy bardzo zadowoleni z awansu do kolejnej fazy Ligi Mistrzów.

Historyczne awanse:

– Byłem świadomy tego, jakich rzeczy dokonywał ten klub w przeszłości. Manchester United jest wielkim klubem, a jego koszulka jest bardzo ważna. Od początku mieliśmy to w głowie. Menadżer w szatni przemawiał spokojnie, chciał się tylko upewnić, że będziemy grali z podniesionymi głowami. On sam w przeszłości uczestniczył w takich meczach, potrafił odmieniać losy rywalizacji. To dodawało nam sił i motywacji, poniosło nas do zwycięstwa w dwumeczu.

Celebracja bramki:

– Po strzeleniu bramki przez Marcusa byłem bardzo zadowolony, a ta radość była jeszcze większa po końcowym gwizdku. W środowy wieczór miałem okazję być na murawie i pomagać zespołowi, to świetne. Byłem usatysfakcjonowany, ponieważ to jeden z moich najważniejszych momentów w drużynie i karierze. Chodziło mi nie tylko o świętowanie z kibicami, ale wszystko, co reprezentuje Manchester United.

Przełomowy mecz:

– Po meczu miałem podobne odczucia, jak menadżer. Czułem, że to przełomowe spotkanie. Początki były bardzo trudne. Pozostawałem poza kadrą, co było frustrujące. Nie mogłem się jednak załamywać. Ciężko trenowałem każdego dnia i wiedziałem, że nadejdzie moja szansa. Środowy wieczór był dla mnie bardzo ważny. Ole i członkowie sztabu rozmawiali ze mną, dodawali pewności siebie. Po końcowym gwizdku czułem, że to przełomowy wieczór w mojej karierze, ale wiem, że muszę wciąż ciężko pracować, bo jeszcze nic nie wygrałem. Cały zespół musi pracować, by przywrócić Manchester United na właściwe miejsce.

Wsparcie kibiców:

– Odkąd dołączyłem do Manchesteru United, fani bardzo mnie wspierają. Czuję ich doping nawet wtedy, kiedy nie ma mnie na murawie. Wierzą we mnie także wtedy, kiedy mam słabszy czas i jestem poza drużyną. Cieszę się, że mogłem pomóc zespołowi w meczu z PSG, a przy okazji odpłacić się fanom za wsparcie. Oczywiście znam przyśpiewkę z moim nazwiskiem, słyszałem ją. Jestem wdzięcznym fanom i bardzo dziękuję im za wsparcie. Daję z siebie wszystko, by ich uszczęśliwić.

Decyzja sędziego o karnym i odwaga Rashforda:

– Kiedy wszyscy oczekiwaliśmy na decyzję sędziego, w naszych głowach było mnóstwo myśli. Stałem blisko, mogłem zobaczyć powtórkę tej akcji. Miałem nadzieję, że sędzia wskaże na wapno. Marcus zachował się w tej sytuacji jak prawdziwy gigant. Wziął na siebie pełną odpowiedzialność w najważniejszym momencie. Inni mogli się na to nie odważyć. Zawdzięczamy mu awans.

Spotkanie z sir Alexem i Cantoną:

– Miałem okazję już wcześniej poznać sir Alexa Fergusona. Czasem przychodził na nasze treningi. Przebywanie w jego gronie to zaszczyt dla każdego zawodnika. Razem z Cantoną reprezentują najważniejsze wartości i historię tego klubu. Obaj kochają Manchester United. Ich obecność wykreowała w szatni świetną atmosferę.

Rywal w kolejnej fazie:

– Nie możemy wybrać sobie przeciwnika. W grze pozostały wielkie zespoły. Każdy z nich reprezentuje inny styl gry. Czekają nas trudne mecze,  jednak jesteśmy gotowi na każdego przeciwnika. Damy z siebie wszystko, bo bardzo chcemy wygrać Ligę Mistrzów.

 

Dyskusja