To, że David De Gea jest jednym z najlepszych bramkarzy na świecie, nie ulega wątpliwości. Hiszpan, który w ostatnich sześciu latach, aż pięciokrotnie był wybierany do drużyny sezonu w Premier League, ma wciąż jednak nad czym pracować. Piętą achillesową golkipera “Czerwonych Diabłów” są strzały z jedenastu metrów, a w zasadzie nieudane próby ich zatrzymania.

Spoglądając w statystyki można zobaczyć, że ostatnim rzutem karnym obronionym przez De Geę był ten w meczu z Evertonem w październiku 2014 roku, kiedy to nie dał się zaskoczyć Leightonowi Bainesowi. Bramka z jedenastu metrów z ostatniego spotkania autorstwa Pierre Emericka Aubameyanga (przegrana za Arsenalem 0:2) przedłużyła niechlubną serię w lidze trzynastu nieobronionych “jedenastek” z rzędu. A mowa tu jedynie o meczach w Premier League. Gdyby dodać do tego występy w pozostałych klubowych rozgrywkach, a także w reprezentacji Hiszpanii, średnia ta prawdopodobnie nie za bardzo by się poprawiła.

De Gea skapitulował aż 21 razy na 23 próby obrony rzutu karnego w lidze, co daje mu skuteczność w wysokości zaledwie 8,7%. To bardzo kiepski wynik, jeśli porównamy go na przykład z liderem rankingu Davidem Seamanem- 31,82%, czy drugim w zestawieniu Simonem Mignolet – 28,57%.

W dziesiątce znajdują się również Ali Al Habsi (27,27), Joe Hart (26,9), Edwin Van Der Sar (25,8), Gomes (26,5), Robert Green (25,7), Thomas Sorensen (24), Łukasz Fabiański (20,8) i David James (20,6). Klasyfikowani byli tylko ci bramkarze, którzy mieli szansę się wykazać przy co najmniej 20 próbach obron “jedenastek” w Premier League.

Źródło grafiki: The Sun

W ostatniej potyczce z Arsenalem zawodnik klubu z Old Trafford, po nie najlepszym występie, dwukrotnie wyciągał piłkę z siatki. Wielu z ekspertów przyznało, że także przy pierwszej bramce Granita Xhaki Hiszpan powinien zachować się zdecydowanie lepiej.

Dyskusja