www.oldhamathletic.co.uk

31 dni – tyle czasu Paul Scholes był menedżerem Oldham Athletic. Autokar nie przyjechał po piłkarzy, odcięty gaz przez komornika czy piłkarze piorący własne stroje, taką codzienność zastał Scholes, kiedy objął drużynę “Latics”. Absurdalne sytuacje i natarczywe wtrącanie się właściciela klubu sprawiły, że legenda Manchesteru United nie wytrzymała dłużej niż miesiąc w nowym miejscu pracy.

Pierwsze problemy w Oldham pojawiły się przed rozpoczęciem pracy przez Scholesa. Do klubowych drzwi zapukali komornicy i odcięli zasoby gazu. Przez to pracownicy klubu nie mogli wysuszyć piłkarskich strojów. Piłkarze musieli wyprać swoje stroje w domach, a reszta brudnych rzeczy musiała być oddana do samoobsługowej pralni.

Kolejne problemy pojawiały się jeden po drugim. Okazało się, że rachunki za treningowe podkoszulki nie były płacone od dwóch lat. Kiedy drużyna czekała pod stadionem by jechać na mecz z Bury, nie było autokaru, który zawiózłby ich na to starcie. Przedstawiciele Bury otrzymali telefon z pytaniem o dostępne miejsca parkingowe dla kilku pojazdów. Na szczęście szybko znaleziono zastępczy autokar. Jednak w przeszłości dochodziło do sytuacji, że ekipa Oldham musiała dojeżdżać na spotkania własnymi samochodami.

Po tych kilku sytuacjach nowy trener szybko zderzył się z rzeczywistością panującą w klubie. Przed jedną z konferencji prasowych, Scholes, idąc po kawę, zażartował do dziennikarzy: “Napiję się kawy, jeśli maszyna do kawy nie została już przez kogoś przejęta”.

Scholes przed podpisaniem kontraktu, nalegał aby zawierał on klauzulę o braku ingerencji w drużynę osób spoza sztabu szkoleniowego. Szybko zaczął jednak podejrzewać, że informacje z treningów czy decyzje dotyczące składu docierały do Lemsagama. Na początku miesiąca legenda Manchesteru United ogłosiła piłkarzom, że informacje dotyczące zespołu, które wyciekną do biura właściciela, nie będą tolerowane.
– Jeśli dowiem się, kto jest za to odpowiedzialny, nigdy już dla mnie nie zagra – wściekał się trener.

Menedżer otrzymywał e-maile od Abdallaha Lemsagama i jego brata Mohameda (dyrektora sportowego Oldham), w których obaj nakazywali mu, kto powinien grać. Jednym z ulubieńców szefostwa był napastnik Urko Vera. Scholes tylko dwukrotnie pozwolił zagrać Hiszpanowi i dwukrotnie rozpoczynał on mecz na ławce rezerwowych.

Były piłkarz “Czerwonych Diabłów” poprosił o spotkanie z Lemsagamem. Chciał on poruszyć na nim wszystkie niepokojące go tematy. Kroplą, która przelała czarę goryczy i popchnęła Scholesa do odejścia, z klubu było dowiedzenie się o obietnicach złożonych Alexowi Iacovitti’emu. Oldham wypożyczyło tego obrońcę zanim Scholes objął drużynę. Już wtedy przedstawiciele klubu obiecali Szkotowi dwuletni kontrakt, który miał obowiązywać od lata. Do tej pory Iacovitti nie zagrał w ani jednym meczu.

Po wszystkich wydarzeniach na chwilę przed przyjściem i w czasie miesiąca zarządzania Oldham, Scholes zrezygnował z funkcji trenera. Pomimo wcześniejszych ostrzeżeń od przyjaciół, Anglik myślał, że będzie w stanie pomóc klubowi w odrodzeniu. Scholes przyznał się, że jest rozczarowany, że jego praca marzeń szybko zmieniła się w koszmar.

Pod wodzą byłego gracza Manchesteru United “The Latics” wygrali jeden mecz,trzy zremisowali i tyle samo przegrali. Obecnie klub zajmuje 14. miejsce w League Two (czwarta liga).

Oldham rozgląda się za nowym trenerem. Będzie to już piąty menedżer od stycznia minionego roku. Najprawdopodobniej będzie to ktoś z dwójki Owen Coyle (były szkoleniowiec Boltonu) lub Keith Hill (były szkoleniowiec Rochdale).

Dyskusja