Alexis Sanchez wciąż posiada w sobie olbrzymie pragnienie do odniesienia sukcesu na Old Trafford. Swoimi odczuciami podzielił się w kwietniowym magazynie “Inside United”.

Ostatnie miesiące dla Chilijczyka nie należą do najłatwiejszych. Od momentu transferu do Manchesteru United, były piłkarz Arsenalu poszukuje najlepszej wersji samego siebie. Liczne kontuzje ograniczają powrót do optymalnej formy, ale nie zniechęca go to do pracy. Skrzydłowy “Czerwonych Diabłów” przyznał, że jest zdeterminowany, aby uszczęśliwić kibiców drużyny z Teatru Marzeń i zdobywać dla nich trofea.

– Oczywiście, że chcę, aby fani United czuli się szczęśliwi. Chcę zdobywać bramki, chcę dawać im radość. Pragnę wygrywać trofea.

– Gdy w zeszłym roku przegraliśmy finał FA Cup z Chelsea, nie byłem zadowolony. Czułem smutek, ponieważ chciałem uszczęśliwić naszych cudownych kibiców. Widziałem fanów, wypełniających Wembley. Byli wszędzie – ubrani na czerwono. Całe Wembley było czerwone.

– Przypomina mi się chwila, gdy zdobyłem bramkę przeciwko Tottenhamowi na Wembley. To cudowny moment, ponieważ kibice byli naprawdę blisko i mogłem świętować zdobytego gola razem z nimi.

– Jako dziecko lubiłem United. Przysięgam. Naprawdę ich lubiłem. Chcę to pokazać i sprawiać ludziom przyjemność. Chcę po prostu wygrywać.

– Pragnę prezentować swoją miłość do futbolu. Wiem, co potrafię. Wierzę w swoje zdolności. United są ważnym klubem nie tylko w Anglii, ale globalnie. Chciałbym im pomóc niezmiernie zdobyć kolejne trofea i zrobić to dla kibiców – dodał.

Chilijczyk na każdym kroku podkreśla, że futbol to nie tylko jego praca, ale także wielka pasja. Jak sam przyznaje, gdy był młodym chłopakiem chciał po prostu zostać profesjonalnym piłkarzem w swoim kraju, ale nigdy nie spodziewał się, że jego kariera aż tak się rozwinie. Sanchez swoje pierwsze kroki w futbolu stawiał w rodzimej miejscowości Tocopilla.

– To małe miasto. Słuchaj, kocham piłkę nożną. Naprawdę! To moja pasja. Inną pasją są moje psy i moja rodzina. Znaczą dla mnie wszystko. Dosłownie. Dorastając zawsze chciałem zostać profesjonalnym piłkarzem, ale w Chile. Zawsze myślałem o grze w Chile, nigdy nawet nie marzyłem o kopaniu piłki w Europie. Nigdy – mówił dalej Sanchez.

– Chodziło mi zawsze o ligę chilijską, ale potem moja piłkarska przygoda się rozwijała i zacząłem grę w Argentynie, potem we Włoszech. Wówczas stwierdziłem: “Wow, to jest piłka nożna! Kocham ten sport!”. Grałem dalej i lubiłem to coraz bardziej. Lubiłem też spoglądać na innych zawodników, wyjątkowych piłkarzy, którzy wychodzili poza przyjęte standardy i pokazywali coś, czego wcześniej nigdy nie widziałem.

– Wracając do Chile, tam nie ma tak rozwiniętej technologii, jaką można zobaczyć w Europie. Można jedynie oglądać chilijską telewizję pokazującą mecze lokalnych drużyn. Nigdy nie obejrzysz tam spotkań Realu Madryt czy Barcelony w La Liga. Niewiele wtedy wiedziałem o tych klubach. Stałem się historią jednego z nich dopiero później. Reprezentowałem w swojej karierze Cobreloę, River Plate, Udinese, Barcelonę, Arsenal, a teraz reprezentuje Manchester United – zakończył.

Dyskusja