Getty Images

Ole Gunnar Solskjaer w rozmowie z norweskim dziennikiem Verdens Gang przyznał, że nie przypuszczał, że po niepowodzeniu w Cardiff otrzyma kiedyś propozycję wymarzonej pracy, a więc kierowania drużyną Manchesteru United. Tak się jednak stało i choć Norweg nie jest jeszcze pewny otrzymania stałej posady, to przyznaje, że na Old Trafford czuje się jak w domu.

– Zawsze miałem z tyłu głowy to, że ta praca byłaby dla mnie czymś wymarzonym. I tak oczywiście jest. Jednak po tym co wydarzyło się w Cardiff, nie przypuszczałem, że może jeszcze do tego dojść. Jak się jednak okazało klub śledził moją pracę. Ed Woodward w tle robił rekonesans na mój temat, rozmawiając nieco z osobami, które mnie znają, znają klub i które ze mną pracowały. Potem spróbowali swojej szansy – mówił dalej Solskjaer.

– Musiałem wówczas być ze sobą szczery. Zadałem sobie pytanie: „Czy jestem na to gotowy? Czy jestem w stanie zrobić różnicę?”. Jako fan przez te wszystkie lata rozmyślałem o Manchesterze United i o tym, co chciałbym zrobić. Poczułem więc, że to jest to. Nie bałem się tutaj przyjść i tego, że nie jestem gotowy na tę pracę. Jak na razie czuję, że tutaj rozkwitam.

– Zawsze uważałem, że w przypadku tej pracy będę musiał odbyć najlepszą rozmowę kwalifikacyjną, jaką do tej pory miałem. Wiem, że muszę dać tutaj z siebie wszystko, ale taki jest mój obowiązek jako menedżera United. Nie ode mnie zależy ocena, czy spełniam wymagane standardy, ale czuję się w tym klubie, na Old Trafford, z tymi piłkarzami, bardziej jak bym był w domu niż kiedykolwiek wcześniej – dodał.

Obecny kontrakt Norwega wygasa wraz z końcem czerwca bieżącego roku. Choć 46-latek nie jest pewny czy otrzyma ostatecznie propozycję stałej posady w roli menedżera “Czerwonych Diabłów”, to przyznaje, że i tak pracuje na co dzień z myślą, co byłoby dobre dla tego klubu w perspektywie 5 czy też 10 lat.

– Jako menedżer, wiedząc że mój kontrakt dobiega końca latem, czuję że nie poświęciłem tyle czasu dla naszej akademii piłkarskiej, ile zakładałem, że poświęcę. Pomimo to jasnym jest, że pracuję w klubie z myślą o tym, co będzie się w nim działo w perspektywie 5 czy też 10 następnych lat – dodał Norweg.

Dyskusja