Christopher Thomond/The Guardian

– Ten chłopak stanie się gwiazdą- do takiego wniosku doszliśmy z Bryanem Robsonem po jednym z meczów drużyny młodzieżowej w Preston – opowiada Viv Anderson, były zawodnik Manchesteru United, o historii odkrywania talentu Ryana Giggsa.

– Pojechaliśmy wspólnie na mecz i ten chłopak, który chyba udał się na boisko prosto po szkole, był absolutnie fantastyczny. Potrzebowaliśmy czterdziestu pięciu minut, by stwierdzić jak niebywały talent w nim drzemie. Podczas tamtego meczu doszliśmy do wniosku, że stanie się wyjątkowym piłkarzem na arenie międzynarodowej, był aż tak dobry. Miał wtedy jakieś 14, 15 lat i rozgrywał spotkanie przeciwko starszym o kilka lat kolegom. Był o poziom lub kilka poziomów ponad nimi. Nigdy nie zapomnę jak pierwszy raz zobaczyłem Ryana Giggsa w akcji.

– Drugi raz również mocno zapisał mi się w pamięć. Było to na boisku treningowym “The Cliff” w 1988 roku. Sir Alex Ferguson postanowił rozegrać treningowy mecz pomiędzy pierwszą drużyną i kilkoma innymi zawodnikami z młodszych roczników. Głównym celem tej gierki były założenia taktyczne oraz szczegóły związane z przygotowaniem stałych fragmentów gry. Grupa młodzieżowa, grająca przeciw nam, składała się z zawodników akademii, którzy akurat byli w ośrodku treningowym. Ryan był jednym z nich.

– Byłem pierwszym transferem sir Alexa Fergusona do klubu i sesja treningowa o której wspominam miała miejsce w trakcie jego drugiego sezonu w Manchesterze United. W tamtym czasie zdążyliśmy już poznać jego metody treningowe, które były bardzo inteligentne i przemyślane. Archie Knox, który był wówczas trenerem pierwszej drużyny nalegał, by nie były one długie ale właśnie konkretne i energiczne. Nie wiem czy akurat tamtego dnia menedżer chciał przetestować Ryana przeciwko pierwszej drużynie, jednak wydaje mi się, że chciał sprawdzić jak młody chłopak sobie poradzi.

– Grałem na prawej obronie i gdy menedżer powiedział mi, że ten dzieciak będzie lewo skrzydłowym przeciwnej drużyny naprawdę obawiałem się, że mogę wyrządzić mu krzywdę. Mierzyłem wtedy ponad 180cm wzrostu i ważyłem jakieś 85 kilo w przeciwieństwie do 50- cio kilogramowego Ryana, który w dodatku był przemoczony do suchej nitki. Znałem już wtedy jego możliwości i kojarzyłem go z drużyny młodzieżowej ale bałem się, że mogę go skrzywdzić podczas gry więc stwierdziłem: ”Ok, sprawdźmy jak sobie poradzi”.

– Szybciej niż wypowiedziałem to zdanie, zobaczyłem jak Ryan ogrywa mnie jak małe dziecko i zanim się obejrzałem jego już nie było. Puścił piłkę między moimi nogami. Zrobił to mi, w tamtym czasie reprezentantowi Anglii. Stało się to w mgnieniu oka ale wiedziałem, czego dokonał. Jak już mnie minął krzyknąłem w jego stronę: ”Drugi raz ci się to nie uda chłopcze!”. Lub coś bardziej wymownego.

– W mojej reakcji nie było żadnej złośliwości i Giggsy przyjął ją z uśmiechem. Sam opowiadał tę historię i dodał, że podczas tamtej sesji treningowej jeszcze raz założył mi tzw. ”siatkę”. Muszę z nim o tym pogadać, bo szczerze mówiąc nie przypominam sobie, by tego dokonał. W zasadzie nie musiał, bo i tak zapisał się w pamięci każdego z ówczesnych zawodników.

– Reszta treningu nie była łatwiejsza. Powinienem podkreślić, że należałem do szybkich zawodników. Mając 32 lata nie byłem może tak szybki jak w wieku 22 lat ale z bardzo dobrze dawałem sobie radę w tym aspekcie gry.

– W ciągu swojej kariery grałem przeciwko błyskawicznym skrzydłowym jak Peter Barnes, John Barnes czy Willie Morgan (który prawie wyzionął ze mnie ducha), ale Giggsy był pod tym względem z innej planety.  To był jeszcze dzieciak a jego precyzyjność, zdecydowanie i decyzyjność pozwalały mu robić z piłką co tylko chciał. Zapytajcie jakiegokolwiek bocznego obrońcy, a każdy odpowie, że nigdy nie lubił grać przeciw Giggsowi. Był szybki, zwrotny i wkręcał każdego w ziemie.

–  Z perspektywy bocznego obrońcy możesz próbować przewidzieć co zrobi przeciwnik ale Giggsy był zawodnikiem nieprzewidywalnym. Potrafił zrobić coś z niczego, ciężko było go upilnować i po prostu znikał z pola widzenia obrońcy kiedy i jak chciał.

– Cokolwiek robił przychodziło mu to naturalnie i z ogromną łatwością. Mimo tego nie był zarozumiały, nie popisywał się i nie chodził z głową w chmurach. Jego umiejętności pozwalały mu szybko wykonać na boisku to, co akurat miał w głowie i momentalnie znikał za twoimi plecami. Sposób w jaki grał Ryan to nie była sztuka dla sztuki. Jeśli widział gdzieś jakąś możliwość to ją wykorzystywał i robił to w naturalny, wyjątkowy sposób.

– Po sesji treningowej Steve Buce, Bryan Robson i inni koledzy z szatni trochę się ze mnie naśmiewali po tym, co wydarzyło się między mną a Giggsym na boisku. Musiałem to oczywiście zaakceptować ale miałem ogromne uznanie dla Ryana i tego co potrafił zrobić z piłką przy nodze w tak młodym wieku. Każdy kto widział go w akcji w tamtym czasie zgadzał się, że chłopak zajdzie daleko.

– Pomogło mu również to, że u swego boku miał sir Alexa Fergusona. Od razu wiedziałeś, że z zawodnikami, którzy przebijali się do pierwszej drużyny czyli Davidem Beckhamem, Philem i Garym Nevillem, Nickym Buttem i Paulem Scholesem menedżer zbuduje dynastię. I tak też się stało. Po moim odejściu z klubu sir Alex często zapraszał mnie na trybuny, by obejrzeć mecze Ligi Mistrzów i za każdym razem widywałem grupę miejscowych chłopaków, którzy uczyli się futbolu pod jego okiem.

-Sir Alex był dla nich idealnym menedżerem. Raz wprowadzał ich do pierwszej drużyny innym razem zostawali w domu. Nie udzielali wywiadów, nie mogli posiadać szykownych aut. Trzymanie ich przy ziemi to zasługa sir Alexa. Łatwo jest zająć się w ten sposób jednym zawodnikiem ale dwoma, trzema, pięcioma czy sześcioma w jednej chwili to naprawdę ciężka praca, którą trzeba docenić. Sir Alexowi się to udało i ci młodzi chłopcy nie mogli trafić pod lepsze skrzydła niż jego.

– Ryan miał odpowiedniego menedżera w odpowiednim czasie i w odpowiednim klubie. Jeśli trafiłby gdzieś indziej, nigdy nie wiadomo jak potoczyłaby się jego kariera ale trafił idealnie. Ryan i Manchester United to perfekcyjne połączenie. W jego klubowej karierze wszystko było wspaniałe i osiągnął więcej, niż wielu przewidywało.

– Jako młody chłopak marzył o tym, by wygrać ligę. Dokonał tego trzynaście razy. Trzynaście. Dorzućmy do tego dwa tytuły Ligi Mistrzów i całkiem sporą ilość innych medali. Ryan stał się legendą Manchesteru United.

– W trakcie swojej kariery trafiłem na Ryana grając w Sheffield Wednesdey i zgadnijcie co- nadal nie było łatwo! Mój ówczesny menedżer poinstruował mnie bym na początku spotkania zagrał twardo, sfaulował go i pokazał mu, że nie będzie to dla niego łatwe i miłe popołudnie.

– Tyle, że Giggsy rozkoszowałby się również tym aspektem gry. Nigdy nie był zawodnikiem uciekającym od twardej, męskiej gry co bardzo u niego ceniłem. Inni skrzydłowi po kilku mocniejszych wejściach schowaliby się ze swoją grą, ale Ryana to po prostu nakręcało. Był odważnym i twardym zawodnikiem.

– Gdy grałem przeciw Ryanowi, który był dwudziestokilkulatkiem, nadal widziałem u niego niebywałe zdecydowanie i boiskową inteligencję jak podczas naszego pierwszego wspólnego treningu. W sytuacji, gdy piłka wylądowała gdzieś rykoszetem na terenie pola karnego, błyskawicznie zbiegał w obręb szesnastki i stwarzał niebywałe zagrożenie. Nie można było go upilnować, zawszę znalazł jakąś drogę by cię minąć. W tamtym czasie nadal był jednym z najszybszych zawodników przeciw jakim kiedykolwiek grałem.

– Spotykaliśmy się z Ryanem wiele razy podczas różnych okazji i kilka razy pytałem go: ”Pamiętasz jak na pierwszym treningu założyłeś mi siatkę?”. Trochę powspominaliśmy dawne czasy, których nigdy nie zapomnę.

– To praktycznie niemożliwe, by o piętnastolatku z taką pewnością mówić, że zostanie profesjonalnym piłkarzem. Jest tak wiele czynników, które mogą przeszkodzić w rozwoju lub odwrócić skupienie od sportu szczególnie będąc nastolatkiem. Zawsze znajdzie się sportowiec pokroju Maradony, który urodzony jest po to, by zostać gwiazdą. Giggsy z pewnością zalicza się do takiej grupy.

– Kiedy widziałeś go w akcji, gdy był młodym zawodnikiem stawiającym pierwsze poważne kroki w piłce nożnej, wiedziałeś, że osiągnie wiele. Po prostu musiał.

– Jedyną rzeczą jaka mogła go zatrzymać była kontuzja na którą nie ma się często wpływu. Wiedziałeś, że jeśli chłopak będzie od nich wolny, to stoisz naprzeciw przyszłej gwiazdy futbolu. Do dziś nie widziałem kogoś tak uzdolnionego jak on w swoich nastoletnich latach. Był absolutnie niesamowity więc kompletnie nie zdziwiło mnie, że osiągnął wszystko o czym sobie zamarzył.

– Bryan Robson i ja mieliśmy rację- on już wtedy był gwiazdą.

Wypróbuj bonus 150% od PZBuk

Wypróbuj bonus 150% od PZBuk

Dyskusja