manutd.com

Ole Gunnar Solskjaer pojawił się w miniony czwartek na konferencji prasowej w związku z podpisaniem stałej umowy menedżerskiej z Manchesterem United oraz nadchodzącym sobotnim meczem ligowym z Watfordem. Norweg dużo mówił na temat krótko- i długoterminowych celów w klubie.

Zanim jednak dziennikarze zaczęli zasypywać 46-latka pytaniami, on sam zdecydował się wyjaśnić, że mówiąc o tym, że otrzymał właśnie wymarzoną pracę na stałe, jest w pełni świadomy tych słów i nie ma w nich żadnego banału, który często towarzyszy menedżerom czy piłkarzom, podpisującym kontrakty z wielkimi klubami.

– Gdy ludzie otrzymują nową pracę i mówią o niej, że to jest ta wymarzona i że zawsze jej pragnęli, że zawsze chcieli grać dla danego klubu bądź prowadzić daną drużynę, to zapewniam was, że w moim przypadku jest w tym więcej prawdy niż dla każdego innego. To było moje marzenie przez cały czas. Może naiwne marzenie, ale zawsze miałem to pragnienie w mojej głowie, aby przejąć odpowiedzialność za tę ogromną, fantastyczną rodzinę związaną z tym klubem piłkarskim. Jestem zaszczycony i uprzywilejowany tym, że otrzymałem tę fantastyczną odpowiedzialność, aby poprowadzić nas do przodu.

Faktycznie jesteś już za kierownicą, więc zapytałbym, jakie to uczucie [nawiązanie to piosenki fanów ułożonej na cześć Norwega, której fragment brzmi: „Ole’s at the wheel, tell me how good does it feel?” – wyj. red.]? Osiągnąłeś już tak wiele w tym klubie, jaką więc rangę ma dla ciebie ten moment? Jak dumny z tego jesteś?

– Nie wydaje mi się, aby określenie „dumny” było odpowiednim słowem w tej chwili. Jestem szczęśliwy. Jestem też zaszczycony, ponieważ to w pewnym sensie świeży start, to początek czegoś nowego. Od teraz zaczyna się ciężka praca. Przyjemna, ale ciężka. Nie jest więc to odpowiednia chwila do tego, aby obnosić się dumą.

Ole, gdy sir Alex Ferguson objął klub, to zapowiedział, że chce zepchnąć Liverpool z ich grzędy…

– …powiedział tak już pierwszego dnia pracy? Nie wydaje mi się, aby tak było, prawda? [śmiech]…

…ale czy nie uważasz, że jego sukcesy mogą cię w pewien sposób prześladować?

Zamierzam być po prostu sobą, jak zawsze. Wiem, jakie są oczekiwania wobec tego klubu, jakie są jego tradycje, jaką mamy historię. Oczywiście chcę osiągać tu sukcesy i wznosić w górę puchary. Jednak póki co przede wszystkim nie mogę się doczekać dalszej pracy w klubie i dalszego podejmowania wyzwania w zakresie rozwoju tej wspaniałej grupy piłkarzy, ponieważ mamy tutaj skład pełen potencjału. Pracuję już z tymi zawodnikami od trzech miesięcy. To znaczy – my, jako sztab szkoleniowy, jako grupa, pracujemy z nimi od trzech miesięcy. Rozwój już widać gołym okiem, a wiemy że możemy wyciągnąć z nich jeszcze lepiej. Wiemy, że mogą się jeszcze poprawić, ponieważ widzimy ich na co dzień na treningach. Ich nastawienie jest fantastyczne, ale też wiemy, że mamy jeszcze daleką drogę do przebycia. Jednak co do wznoszenia pucharów – jestem pewny, że możemy osiągać sukcesy.

Jeszcze w tym sezonie?

– [Śmiech] Mamy na to szanse. To oczywiste, że mamy, choć będzie to niewątpliwie trudne. Będziemy musieli wpiąć się na wysoką górę, ale ostatnio wspięliśmy się już na kilka gór.

Ole, jesteś teraz stałym menedżerem klubu. Jakiego rodzaje cele postawiłeś przed sobą na ten sezon, a także jakiego rodzaju rozmowy przeprowadziłeś już na temat zawodników, którzy latem dołączą do drużyny? Jaki budżet możesz mieć na transfery?

– Gdy podjąłem się tej pracy, mieliśmy 11 punktów straty do 4. miejsca w lidze. Od tamtego czasu daliśmy sobie wielką szansę na to, aby na koniec sezonu znaleźć się jednak w czołowej czwórce, a nawet trójce. To będzie nasz krótkoterminowy cel w lidze. Premier League jest dla nas ważna. Oczywiście rozmawialiśmy już na temat tego, w jaki sposób pchnąć klub do przodu, co nie oznacza jednak, że mówiliśmy o konkretnej sumie pieniędzy bądź konkretnej liczbie nowych piłkarzy. Musimy jeszcze usiąść nad tym i to dokładnie przedyskutować. Teraz jednak będzie nam łatwiej w jasny sposób określić to, czego potrzebujemy. Z pewnością przeprowadzimy kilka interesów w nadchodzące lato.

Ole, czy według ciebie ukończenie sezonu w czołowej czwórce w lidze zadecyduje o kształcie najbliższej przyszłości Manchesteru United, ponieważ dzięki ponownemu awansowi do Ligi Mistrzów, klub będzie w stanie sprowadzić lepszych zawodników?

– Oczywiście wabik w postaci możliwości gry w Lidze Mistrzów jest dla nas ważny i może być też ważny dla niektórych zawodników. Jednak, gdy podpisujesz kontrakt z Manchesterem United na cztery czy pięć lat, to wiesz, że będziesz grać w Lidze Mistrzów. Obecnie znajdujemy się w świetnym położeniu do tego, aby dostać się do Champions League w przyszłym sezonie. Jednak ta kwestia nie pozostanie rozstrzygnięta prawdopodobnie do 12 maja, więc musimy zająć się już pewnymi sprawami wcześniej. Chodzi mi o rozmowy na temat piłkarzy [potencjalnych wzmocnień], a także z samymi zawodnikami, których posiadamy w składzie i na temat tego, którzy z nich z nami zostaną.

– Wciąż jednak będę powtarzał to samo – uwielbiam pracować z tymi chłopakami i rozwijać ich. To nasz krótkoterminowy cel priorytetowy – poprawa naszej gry. Pozostało nam do końca sezonu w lidze osiem spotkań, przed nami dwa z nich, a więc 1/4 tego, co zostało nam jeszcze do rozegrania. Będą to mecze przeciwko dwóm fantastycznie dobrym drużynom, które w sposób fantastyczny się ostatnio rozwinęły. Mówię oczywiście o Watfordzie i Wolverhampton. Na tę chwilę są to tzw. „najlepsi z pozostałych” [z klubów spoza TOP 6 – wyj. red.]. Nasza uwaga, w tym także moja, skupia się więc obecnie na tych dwóch nadchodzących spotkaniach. Oczywiście nie było o to łatwo przez ostatnie kilka dni, z uwagi na to, że działy się rzeczy związane z tym, co widzicie teraz, ale moje krótkoterminowe skupienie skierowane jest na te dwa mecze.

Ole, zadam nieco otwarte pytanie – czy rozmawiałeś z sir Aleksem Fergusonem od momentu, gdy klub potwierdził twoje zatrudnienie na stałe?

– Tak, rozmawiałem.

Jest jakaś szansa, abyśmy dowiedzieli się o czym rozmawialiście?

– Nie zamierzam mówić o tym, o czym ze sobą rozmawialiśmy. Niemniej oczywiście była to jedna z pierwszych osób, do których zadzwoniłem, gdy sprawa mniej więcej była już rozstrzygnięta.

Ole, czy masz nadzieję, że twoje stałe zatrudnienie w klubie pomoże przekonać niektórych zawodników do dołączenia do drużyny w perspektywie letniego okna transferowego i czy wpłynie to także na zawodników, których obecnie posiadasz w składzie i chcesz ich u siebie zatrzymać? Myślisz, że ta sytuacja sprawi, że zostaną przekonani do tego, aby zostać w klubie?

– Cóż, o to musisz zapytać ich samych, choć oczywiście wiedza na temat tego, kto będzie menedżerem klubu w następnym sezonie jest pomocna dla każdego piłkarza, który decyduje o tym, gdzie chce dalej grać. Rozmawiamy z kilkoma zawodnikami na temat nowych umów i mamy nadzieje, że rozwiążemy sprawę ich przyszłości w klubie.

Ole, wszyscy tutaj mówią, że klub przeszedł przemianę niemal od razu, jak tylko podjąłeś się tej pracy. Jak się do tego przyczyniłeś, co takiego zrobiłeś?

– Co takiego zrobiłem? Raczej co my zrobiliśmy i czego dokonał klub. Gdy objąłem drużynę, to chodziło mi przede wszystkim o tym, aby sprawić, żeby na twarzach ludzi pojawił się uśmiech. Niezależnie od tego czy przyczynia się do tego wygrywanie kolejnych spotkań czy bezpośrednia rozmowa z nimi, a także różnego rodzaju spotkania. Chodzi o to, aby w klubie stworzyć takie środowisko, w którym każdy chce być jego częścią. W którym każdy chce pracować i czuje, że może w najlepszy sposób wyrażać siebie. Ja na przykład chce być najlepszą wersją siebie. To jedyna obietnica, którą teraz mogę złożyć. To też daje każdemu w klubie odpowiedzialność, ale przy tym też wolność do tego, aby być najlepszą wersją siebie, jeśli wiecie co mam na myśli. Oczywiście, gdy wygrywasz spotkania, to pracownicy klubu są zadowoleni, to samo kibice oraz piłkarze. Mieliśmy szczęście i zagraliśmy dobrze w kilku pierwszych meczach od mojego przybycia, które wygraliśmy, co niewątpliwie nam pomogło.

Teraz, gdy stałeś się już pełnoetatowym menedżerem w klubie, czujesz na sobie większą presję?

– Cały czas będę powtarzał, że tu nie chodzi tylko o mnie. Robimy to wszytko jako drużyna, robimy to razem ze sztabem szkoleniowym, który ze mną pracuje i który spisuje się fantastycznie. Otrzymuje też wspaniałe wsparcie ze strony właścicieli klubu. Także ze strony Eda Woodwarda, z którym regularnie rozmawiam, a co jest ważne. Komunikacja jest bardzo ważna, kiedy pracuje się z ludźmi. Piłkarze spisują się świetnie, pracownicy w Carrington oraz tutaj także są fantastyczni. Do tego nasi kibice sprawili, że te ostatnie trzy miesiące były dla mnie niewiarygodne. Teraz jednak chodzi o nas. Razem musimy iść dalej do przodu. Musimy się dalej poprawiać, ponieważ – jak już wcześniej mówiłem – wciąż jest jeszcze wiele miejsca na rozwój w naszej drużynie, więc musimy to zrobić, bo obecnie znajdujemy się za daleko od miejsca, w którym chcemy być.

Ole, zdobyłeś największe trofea jako piłkarz tego klubu. Jak uważasz, co klub musi zrobić latem, aby dać ci najlepszą okazję do tego, aby znów wygrywać z tym klubem? Nie chodzi mi tylko o wydawanie pieniędzy na samych piłkarzy, ale także o kwestie zbudowania odpowiedniej struktury w tym klubie.

– Wszystko musi być zrobione krok po kroku. Nie można dokonać radykalnych zmian. Oczywiście nie mogę się doczekać przygotowań przedsezonowych z piłkarzami, ponieważ każdy trener i każdy menedżer ma odmienne preferencje co do stylu gry drużyny, systemu przeprowadzania treningów i stosowanych metod szkoleniowych. Jesteśmy ogromnym klubem z wielkimi tradycjami. Wiem, że będziemy odnosić sukcesy, ale wierzę też w to, że musimy pewne rzeczy robić krok po kroku. Chodzi też o umieszczanie odpowiednich ludzi na odpowiednich stanowiskach, w różnych obszarach działalności klubu. Muszę jednak przyznać, że nie możemy narzekać, prawda? To naprawdę fantastycznie dobrze zarządzany klub.

Ole, jeśli jako menedżer tego klubu osiągniesz chociaż połowę tego, co zdobyłeś tutaj jako piłkarz, co będzie dla ciebie miało większe znaczenie?

– Oczywiście to, co przyniesie przyszłość. Nie mogę powiedzieć, że mi nie zależy, ale to, co osiągnąłem tutaj wcześniej jako piłkarz, to będąc teraz trenerem czy też menedżerem tego klubu, nie będzie na mnie wpływało, ponieważ zawsze spoglądam przed siebie. Gdy któregoś dnia stąd odejdę i będę mógł spojrzeć wstecz na sukcesy, jakie osiągnąłem – gdzie wzniesiemy w górę trofea, jak to robiłem tutaj jako piłkarz – to z tego oczywiście będę bardziej zadowolony. Jako piłkarz fantastycznie było mi pracować pod okiem najlepszego menedżera na świecie, z najlepszymi zawodnikami na świecie. Teraz to jednak ja mam okazję pracować tutaj z fantastycznymi piłkarzami, więc myślę, że jest to większe osiągnięcie.

Jeszcze trzy miesiące temu z dystansu przyglądałeś się temu, co dzieje się w tym klubie. Teraz jesteś w nim głównym człowiekiem, stając się tym samym jedną z najważniejszych postaci w klubowej piłce. Czy naprawdę wierzysz w to, co się wydarzyło?

– Oczywiście, że tak, ponieważ to się dzieje. Jak już wspominałem, marzyłem wcześniej o tym i może nawet trochę wyobrażałem sobie siebie w tej roli jeszcze jako piłkarz. Mamy za sobą trzy miesiące. Teraz zostałem zatrudniony tu na stałe. Piłkarze fantastycznie odpowiedzieli na moje przybycie do klubu. Po prostu wyczekujemy już dalszej współpracy ze sobą, dalszego rozwijania grupy zawodników, których mamy obecnie w klubie.

Wiem, że waszym celem jest trzecia bądź czwarta pozycja w lidze w tym sezonie, ale w dłuższej perspektywie, wiedząc że minęło już 6 lat od waszego ostatniego tryumfu w Premier League, czy częścią twojej odpowiedzialności w tej pracy będzie przywrócenie klubu do tamtych sukcesów?

– Zdecydowanie. Wzniesienie ponownie pucharu za zwycięstwo w Premier League jest tym, czego po pierwsze oczekujemy, a po drugie do czego jesteśmy przyzwyczajeni, bo robiliśmy to już wiele razy. Nie możemy czekać na ponowny tryumf w lidze zbyt wiele lat, ale też musimy robić wszystko krok po kroku. To nie jest tak, że wszystko zmieni się przez jedną noc, że w chwilę odrobimy te 15, 16 czy 17 punktów, jakie dzieli nas teraz od najlepszych drużyn w lidze.

Wspomniałeś, że nie możesz się doczekać przygotowań przedsezonowych. Czy masz nadzieję, że będziesz miał już wtedy do dyspozycji zawodników, których obrałeś sobie na cel podczas letniego okna transferowego?

– Słuchaj, jest tak wielu piłkarzy, o których zostało już napisane, że się nimi interesujemy. Jest też wielu zawodników i ich agentów, którzy są w kontakcie z naszą administracją i którzy chcą tutaj dołączyć. Jestem przekonany o tym, że gdy zdecydujemy, co musimy zrobić, to uda nam się ich pozyskać przed rozpoczęciem przygotowań przedsezonowych. Przynajmniej taką mam nadzieję.

Ole, gdy powiedziałeś, że przewidywałeś czy też wizualizowałeś siebie w roli menedżera Manchesteru United, to jak to wyglądało i co takiego sobie wyobrażałeś?

– [Śmiech] Jako napastnik zawsze byłem optymistą i myślałem pozytywnie. Oczywiście czasem sięgam wstecz do swojej pamięci i przypominam sobie, jakie to uczucie być zwycięzcą i mistrzem. Nie mogę się już doczekać, aby zobaczyć, jak te uczucia ogarniają piłkarzy, których tutaj mamy.

Zakładam, że rozmawiałeś już z piłkarzami od czasu twojego stałego zatrudnienia. Jaka była ich reakcja i jak ważne jest dla ciebie wsparcie także z ich strony, ponieważ był taki okres w tym sezonie, gdzie ta relacja między zawodnikami a menedżerem niekoniecznie była dobra?

– Nasi piłkarze chcą przychodzić do klubu i pracować. Chcą grać w piłkę. Odbyliśmy dziś kilka dobrych pogawędek, świetnych pogawędek, ale szczerze mówiąc większość z nich dotyczyła nadchodzącego meczu z Watfordem, ponieważ o tym właśnie teraz myślimy. Przyzwyczailiśmy się już też do pracy ze sobą. Teraz wiedzą, że zostanę tutaj nieco dłużej niż początkowo zakładano.

Ole, oczywiście zaliczyłeś fantastyczny start, odkąd objąłeś klub, ale jak teraz poradzisz sobie z potencjalnym samozadowoleniem piłkarzy z dotychczasowych wyników, gdy już otrzymałeś tę pracę na stałe?

–  Zawodnicy, którzy popadali w samozadowolenie, nigdy nie przetrwali za długo w tym klubie. Ze mną zresztą jest tak samo. Nie mogę popaść w samozadowolenie i osiąść na laurach, ponieważ dostałem tę pracę. Nie jestem taki. Spoglądamy przed siebie. Musimy pracować jeszcze ciężej. Mamy, a na pewno ja mam cel, aby zrobić z Manchesteru United drużynę, która pracuje najciężej w całej lidze, jest najlepiej przygotowana kondycyjnie w całej lidze. Później za tym przyjdą rezultaty. Myślę, że zawodnicy znają moje oczekiwania wobec naszej przyszłości.

Ole, dziś jest twój dzień, ale wiem, że zawsze polegasz na swoich pracownikach ze sztabu szkoleniowego. Jak wygląda ich sytuacja? Czy Mike Phelan i reszta też nie muszą się o nic obawiać?

– Oczywiście Mike jest kluczową postacią. Klub z nimi rozmawia. Oczywiście sam wygłosiłem już opinie na ten temat. Mam naprawdę nadzieję, że będziemy kontynuować tę współpracę, ponieważ działa to bardzo dobrze, a dobra współpraca ze sztabem szkoleniowym jest też kluczem do tego, aby osiągać sukcesy i pożądane rezultaty.

To dotyczy również Kierana McKenny i Michaela Carricka?

– Tak, ich wszystkich. Zdecydowanie. Nie zamierzam dokonywać w tym aspekcie żadnych zmian, a oni z kolei nie zapukali do moich drzwi, żeby powiedzieć mi, że nie chcą kontynuować już tej współpracy, więc mam nadzieję, że pozostaniemy w tym samym składzie osobowym.

Jako stały menedżer w klubie, jakie długoterminowe cele chciałbyś osiągnąć w Manchesterze United? Nie chodzi o konkretne trofea, ale ogólnie.

– Jak już wspominałem, od dnia kiedy przeszedłem przez drzwi tego klubu, z uśmiechem na twarzy, mam po prostu nadzieję, że dam piłkarzom, kibicom i pracownikom tej drużyny miły czas. To wszystko co mogę zrobić i mogę teraz obiecać właścicielom, Edowi Woodwardowi i wszystkim innym. Zawszę będę sobą. Nie mam zamiaru się zmieniać. Będę optymistą i będę pozytywnie nastawiony. Będziemy robić to razem.

Czy kontaktowałeś się już z Van Dijkiem? [odniesienie do tego, że obrońca Liverpoolu wynajmuje od Solskjaera dom, do którego Norweg planuje w niedalekiej przyszłości wprowadzić się razem z rodziną – wyj. red.]

– [Śmiech] Nie, jeszcze nie. Obowiązuje nas umowa [Śmiech].

 

Dyskusja