Bardzo ważne zwycięstwo „Czerwonych Diablic”, awans coraz bliżej

manutd.com Sebastian Słabosz
Zmień rozmiar tekstu:

Podopieczne Casey Stoney w niedzielę odniosły bardzo ważne, o ile nie najważniejsze zwycięstwo w lidze w obecnym sezonie. „Czerwone Diablice” mierzyły się na wyjeździe z bezpośrednimi rywalkami w walce o awans do kobiecej ekstraklasy piłkarskiej, czyli z ekipą Tottenhamu. Jednak mało kto spodziewał się, że piłkarki Manchesteru United rozbiją drużynę z Londynu, bo tak trzeba nazwać zwycięstwo 5:1.

Mecz fantastycznie rozpoczął się dla piłkarek gości. Futbolówkę w okolicach pola karnego Tottenhamu przejęła Katie Zelem i nie zastanawiając się zbyt długo huknęła na bramkę rywalek. Bramkarka gospodarzy, Chloe Morgan, nie zdołała sięgnąć piłki, która przeleciała nad nią i wpadła do siatki.

W 10 minucie spotkania „Czerwone Diablice” przeprowadziły kolejną akcję, po której w polu karnym gospodarzy Megan Wynne nieprzepisowo powstrzymywała Leahę Galton, za co piłkarki gości otrzymały „jedenastkę”. Do piłki podeszła Katie Zalem i strzeliła swoją drugą bramkę.

W kolejnych minutach do pracy zaczęły zabierać się zawodniczki Tottenhamu. Najpierw w jednej z akcji napastniczka „Kogutów”, Rianna Dean, zwiodła bramkarkę „Czerwonych Diablic”, Siobhanę Chamberlain i wycofała piłkę do Coral Haines, ale ta przeniosła ją nad poprzeczką.

W 40 minucie Leaha Galton wróciła się do obrony i sprokurowała rzut wolny dla przeciwniczek. Piłkę mocno w pole karne dośrodkowała Jenna Schillaci. Futbolówka minęła wszystkich w „szesnastce”, łącznie z Siobhaną Chamberlain i ku zaskoczeniu wielu wpadła do bramki. Piłkarki gospodarzy złapały więc kontakt tuż przed przerwą.

Jeszcze przed zejściem do szatni, ekipa Tottenhamu miała okazję na wyrównanie. Ponownie kłopoty zawodniczkom Casey Stoney przyniósł stały fragment gry wykonywany przez piłkarki gospodarzy. Tym razem zabrakło jednak komunikacji i precyzji przy wykańczaniu akcji i ostatecznie „Czerwone Diablice” na przerwę schodziły z prowadzeniem.

Druga połowa zaczęła się dla ekipy gości równie fantastycznie jak pierwsza. Już w zasadzie w pierwszej akcji po wznowieniu gry Leaha Galton posłała płaskie dośrodkowanie w pole karne rywalek, piłka trafiła pod nogi Mollie Green, która od razu uderzyła na bramkę i podwyższyła prowadzenie „Czerwonych Diablic”.

Ta bramka prawdopodobnie całkowicie podłamała ekipę gospodarzy, która niemal całą drugą połowę oddała na rzecz podopiecznych Casey Stoney, które z kolei szukały kolejnych bramek. I je znalazły.

W 81 minucie rezerwowa Lizzie Arnot minęła na lewym skrzydle Ashley Neville i wyłożyła piłkę Jess Sigsworth, która podwyższyła na 4:1. Wynik meczu na 5:1 ustaliła 6 minut później Leaha Galton, która popisała się celnym strzałem głową po dośrodkowaniu z rzutu wolnego przez Katie Zalem.

To zwycięstwo sprawiło, że podopieczne Casey Stoney na 4. kolejki przed końcem sezonu, umocniły swoje prowadzenie w lidze. Po 16 rozegranych spotkaniach mają na koncie 43 punkty i o 4 oczka wyprzedzają ekipę Tottenhamu, przy czym mają jeszcze o jedno spotkanie rozegrane mniej od zawodniczek z Londynu. Awans do kobiecej angielskiej ekstraklasy jest już o krok dla przecież dopiero co reaktywowanej przed obecnym sezonem drużyny Manchesteru United.

Kolejny mecz ligowy podopieczne Casey Stoney rozegrają 17 kwietnia br. (środa) na własnym boisku. Ich rywalkami będą zawodniczki Aston Villi.

Tottenham Hotspur – Manchester United 1:5 (Schillaci 40′ – Zelem 3′ i 10′, Green 46′, Sigsworth 81′, Galton 87′)

Skład piłkarek Manchesteru United: Chamberlain – Smith (Harris 82′), A.Turner, M.Turner, Greenwood (kapitan) – Zelem, Green (James 57′), Toone – Sigsworth, Devlin (Arnot 66′), Galton

Niewykorzystane zmiany: Ramsey, Palmer, Hanson

Komentarze

Podobne wpisy

Najnowsze