Dziennikarz BBC, Simon Stone, przeprowadził niedawno wywiad z byłym menedżerem Manchesteru United, Louisem van Gaalem, który w minionym miesiącu oficjalnie ogłosił, że przechodzi na emeryturę. Holender w rozmowie tej w swoim stylu otwarcie mówił m.in. o okresie swojej pracy na Old Trafford, a także ocenił grę „Czerwonych Diabłów” za czasów Jose Mourinho i teraz pod wodzą Ole Gunnara Solskjaera.

Artykuł i wywiad Simone’a Stone’a – treść oryginalna

Minęły niemal trzy lata od czasu, gdy Louis van Gaal wszedł do sali konferencyjnej na stadionie Wembley i rzucił na stół trofeum za zdobycie Pucharu Anglii. Holender ukończył wówczas zadanie, które uważa za swoje największe osiągnięcie menedżerskie, bo jak mówi: „wygrałem trofeum, pomimo tego, że od sześciu miesięcy miałem pętlę zawiązaną wokół szyi”.

W zasadzie w ciągu kilku minut po gwizdku kończącym tamto spotkanie, w którym grający w 10 [czerwona kartka w dogrywce dla Chrisa Smallinga – przyp. red.]  Manchester United pokonał Crystal Palace [2:1 po dogrywce i bramkach Juana Maty oraz Jesse’ego Lingarda – przyp. red.], ogłoszono że Holender zostaje zwolniony ze swojego stanowiska, a jego miejsce zajmie Jose Mourinho.

Spotkałem się z Van Gaalem w Portugalii w zeszłym tygodniu. To był dla niego pierwszy pisemny wywiad udzielony brytyjskiemu dziennikarzowi od tamtego dnia. Wyglądał dobrze, tryskał energią i widać było, że jest już wolny od stresu, z jakim zmagał się podczas pracy w profesjonalnej piłce przez ponad cztery dekady. Tydzień wcześniej oficjalnie potwierdził, że przechodzi na emeryturę.

Podczas tych wspólnie spędzonych 90 minut obecnie 67-letni Van Gaal prezentował typową charyzmatyczną postawę samego siebie. Dużo się śmiał. Gdy miał coś szczególnego do zakomunikowania to wyciągnął rękę, trącił moją nogę, tak aby mieć pewność, że na pewno jestem skupiony na tym, co mówi. Z kolei, gdy mówiłem o czymś, z czym się nie zgadzał, to odchylał się do tyłu, wyśmiał to i odrzucił moją uwagę w zapomnienie.

Co jakiś czas kończył też swoją wypowiedź pytaniem, które z kolei wymagało odpowiedzi na konkretną kwestię, do której się odnosił. Niejednokrotnie prosił też mnie o odpowiednie poukładanie jego zdań w całość, bo jak mówił „jego angielski nie jest zbyt dobry”. Przerwał też wywiad, aby zapozować do zdjęcia z fanem, przy czym nie spytał mnie wcześniej, czy mi to nie przeszkadza. Van Gaal przywiązuje ogromną wagę do dbałości o szczegóły, jeżeli chodzi o jego osobiste relacje z ludźmi.

Jasnym jest, że jego odejście z Manchesteru United, wciąż budzi w nim niesmak. Jednak, aby dotrzeć do sedna tej urazy, którą w sobie nosi, cofnijmy się do wiosny 2014 roku. United próbowało wówczas wydostać się jakoś z katastrofalnej sytuacji, jaką spowodowała decyzja o mianowaniu Davida Moyesa następcą sir Aleksa Fergusona.

Władze Manchesteru United chciały zatrudnić w jego miejsce kogoś, kto odnosił już sukcesy i kto nie byłby przytłoczony pracą w takim klubie. Van Gaal pasował do tego profilu. Ponadto był dostępny na rynku, ponieważ jego kontrakt z reprezentacją Holandii wygasał po ówczesnych mistrzostwach świata. Tottenham także był zainteresowany jego zatrudnieniem, ale siła przyciągania United okazała się bardziej przekonująca.

– Tottenham był lepszym wyborem, ponieważ Manchester United był wówczas podstarzałą drużyną i wiedziałem, że będę musiał dokonać tam przemiany. Czy więc to był zły wybór? Możliwe, ale podążałem wtedy za głosem serca. Pracowałem już w klubach numer jeden w Holandii, Niemczech, Hiszpanii, a teraz mogę też powiedzieć, że również w Anglii.

Van Gaal chciał podpisać umowę na 2 lata, która zatrzymałaby go w klubie do lata 2016 roku i tym samym spełniłby obietnicę złożoną swojej matce jeszcze gdy był młodszy, że przejdzie na emeryturę w wieku 65 lat.  Jednak United chciało związać się z nim 3-letnim kontraktem.

Glazerowie i Ed Woodward poprosili mnie o to. Dlatego też jestem na nich wciąż zły za to, w jaki sposób się ze mną rozstali. Ed Woodward wiedział, że Manchester United będzie ostatnim klubem w mojej karierze.

Van Gaal był także świadomy tego, że przywrócenie klubu do dawnej świetności nie będzie szybkim procesem.

– Mieli w składzie siedmiu piłkarzy, którzy mieli powyżej 30 lat. Dyskutowaliśmy o tym podczas mojej rozmowy o pracę. W moim pierwszym roku pracy zakwalifikowaliśmy się do Ligi Mistrzów. W drugim zdobyliśmy Puchar Anglii.

W tym drugim sezonie 21 listopada United pokonało 2:1 Watford. Drużyna zajmowała wtedy drugie miejsce w Premier League, tracąc punkt do późniejszego mistrza Anglii, Leicester City. Jednak w kolejnych pięciu meczach zespół wszedł w katastrofalny dla siebie okres gry i zdobył zaledwie 2 punkty oraz został też wyeliminowany z rozgrywek Ligi Mistrzów.

Wraz ze wzrostem rozczarowania kibiców spowodowanym negatywnym odbiorem stylu gry drużyny, pozycja Van Gaala w klubie podlegała coraz większej kontroli. Bez jego wiedzy zaczęto kontaktować się z Jose Mourinho, choć do dziś United jest nieugięte i twierdzi, że nie złożył wówczas żadnej oferty Portugalczykowi. Inne źródła spoza Old Trafford twierdziły jednak co innego, a media podążyły za tym tropem, przez co Van Gaal znalazł się w sytuacji bez wyjścia.

– Jestem w stanie zrozumieć dlaczego Woodward wybrał Mourinho. To topowy menedżer. Zdobył wiele trofeów. Więcej ode mnie. To, co mi się jednak nie podobało, to fakt, że Woodward kontaktował się z moim następcą, wiedząc że mnie zastąpi, a przy tym nie powiedział mi o tym ani słowa przez sześć miesięcy.

– W każdy piątek musiałem chodzić na konferencje prasowe, gdzie byłem proszony o wyrażanie opinii na temat tych plotek. Jak to się ma do autorytetu trenera? Dlatego też zwycięstwo w FA Cup, mając od sześciu miesięcy zawiązaną pętlę wokół swojej szyi, uważam za największe osiągnięcie w mojej karierze.

– Rozmawiałem z Woodwardem dzień po tym meczu. Jego argumentem było to, że i tak miałem zostać w klubie tylko przez następny rok, a tymczasem Mourinho będzie trenerem na najbliższe trzy, cztery czy nawet pięć lat. Doceniam to, że wynajął prywatny samolot, aby odstawić mnie do Portugalii, ale jego argumenty po prostu mi nie wystarczyły.

Van Gaal jest wyraźnie ożywiony, gdy temat schodzi na negatywny odbiór jego stylu gry, jaki preferował w Manchesterze United.

– To nieprawda. Mówicie, że był nudny. Dlaczego? Być może był nudny pod kątem ofensywnym, ale to dla tego, że nasi przeciwnicy parkowali autobus. Wtedy trzeba zagrać na jeszcze wyższym tempie, co jest trudne. W takiej sytuacji trzeba spojrzeć na to, jakich piłkarzy ma się w składzie.

Wayne Rooney powinien być naszą „dziesiątką”, ale Robin van Persie nie był już w takiej kondycji, aby sprostać grze w Premier League, co oznaczało, że Rooney był najlepszym napastnikiem, jakiego wówczas mieliśmy. Tymczasem Manchester United potrzebuje mieć najlepszego napastnika na świecie.

Van Gaal próbował rozwiązać ten problem. Do klubu dołączył Angel di Maria, Radamel Falcao i Bastian Schweinsteiger. Wielkie nazwiska za wysoką cenę. Pierwsza dwójka przetrwała w drużynie zaledwie sezon, zaś Schweinsteiger rozegrał 4 mecze w kolejnych rozgrywkach, zanim ostatecznie przeniósł się do MLS w marcu 2017 roku.

Di Maria niedawno obwinił właśnie Van Gaala za niepowodzenie jego kariery w United, ponieważ Holender miał wystawiać go na nieodpowiadających mu pozycjach.

Di Maria twierdzi, że to ja miałem problem. Tymczasem wystawiałem go na każdej pozycji w ataku. Możesz to sprawdzić. Nigdy mnie do siebie nie przekonał na żadnej z nich. Nie mógł sobie poradzić z ciągłą presją na piłkę, jaką stosuje się w Premier League. To był jego problem.

– Sprowadziłem do drużyny Schweinsteigera, ponieważ potrzebowaliśmy kapitana na boisku. Nie wykonał jednak tego zadania. Był często kontuzjowany. Miał więc swoją wymówkę.

– Chciałem także sprowadzić do drużyny klasowego napastnika. Nie chcę mówić o tych wszystkich nazwiskach, które się przewijały, ale jeżeli nie możesz zdobyć pierwszego czy drugiego celu z listy, to musisz zadowolić się sięgnięciem po czwarte bądź piąte nazwisko, które na niej figuruje. Dlatego też na pierwszy plan wyszedł po pewnym czasie Falcao. Wiedzieliśmy, że jest świeżo po kontuzji, dlatego też stwierdziłem, że powinniśmy go najpierw wypożyczyć.

W trakcie rozmowy Van Gaal zbacza trochę z tematu. Wspomina o tym, że media mają moc wpływania na wydarzenia w piłce nożnej, ale robią to na bazie bardzo ograniczonej liczby znanych im faktów. Jako przykład wyjaśnia jak Ajax miał szczęście, że pokonał Real Madryt w Lidze Mistrzów na początku minionego miesiąca, pomimo porażki w pierwszym meczu na Amsterdam Arena. Jego zdaniem drużyna Ajaksu w tym dwumeczu zaprezentowała się znacznie lepiej na własnym boisku niż w rewanżu, który uważany jest za jeden z najlepszych występów holenderskiej drużyny we współczesnej piłce.

– Media nie analizują meczu. Analizują jedynie wynik końcowy.

To dalej doprowadza nas do osoby Ole Gunnara Solskjaera.

– Ludzie myślą, że mamy do czynienia z „fake newsami” od czasu, gdy Donald Trump został prezydentem USA. Tymczasem w piłce nożnej mamy z tym do czynienia od 50 lat – mówi Van Gaal.

– Trener, który przyszedł po mnie do United zmienił taktykę drużyny na „parkowanie autobusu” i nastawił się na grę z kontry. Główną różnicą między Mourinho a Solskjaerem jest to, że Solskjaer wygrywa swoje spotkania.

– Nie ma mnie tam, ale wygląda na to, że nastąpiła jakaś zmiana w drużynie i atmosfera wokół niej zdaje się być lepsza. Prawdą jest też to, że Solskjaer zmienił pozycję Paula Pogby i umieścił go w tej strefie boiska, w której odgrywa znacznie ważniejszą rolę.

– Jednak sposób, w jaki gra obecnie Manchester United, nie przypomina tego, który drużyna prezentowała za czasów Fergusona. To defensywna piłka, nastawiona na grę z kontrataku. Jeżeli lubisz coś takiego, to ci się to podoba. Jeżeli uważasz, że jest to bardziej ekscytujące niż mój nudny styl atakowania, to w porządku.

– Solskjaer właśnie przegrał dwa mecze i musi sobie z tym poradzić [wywiad został przeprowadzony przed spotkaniem z Watfordem – wyj. red.]. To bardzo ważne, aby Manchester United zakwalifikował się do Ligi Mistrzów. To było tak samo ważne, gdy ja tam byłem menedżerem.

– Jednak równie dobrze mogą także wygrać Ligę Mistrzów, ponieważ grają defensywnym ustawieniem i bardzo trudno jest ich pokonać, co – czy to się wam podoba czy nie – jest efektem pracy Jose Mourinho.

Poprzedniego dnia Van Gaal wygłaszał mowę podczas spotkania League Managers’ Association, gdzie pozostawał niezwykle wrażliwy na kwestię trudności, z jakimi obecnie zmagają się wszyscy menedżerowie.

Ma swoje opinie na różne tematu. Dużo opinii. Jednak w żadnym momencie, ani na scenie ani też poza nią, nie krytykuje nikogo, kto podjął się tej pracy. Choć przy tym szybko zauważa, że jeden z jego głównych krytyków podczas jego pobytu w United, ostatnio sam przyznał, że podjął niewłaściwą decyzję i zrezygnował z pracy po zaledwie 31 dniach prowadzenia drużyny Oldham City.

Paul Scholes także był menedżerem, prawda? – uśmiecha się. – Fantastycznie, eh. Po prostu fantastycznie.

Van Gaal jest też rozbawiony tym, że został już wcześniej odesłany na emeryturę przez media, a wszystkie komentarze, które pojawiały się w prasie przy tej okazji, tak naprawdę cytowały to, co powiedział już w 2012 roku. Ponadto Holender wyjawił, że od czasu rozstania z United otrzymywał średnio dwie oferty pracy na miesiąc. Nie wszystkie od razu odrzucał.

– To były oferty z klubów na najwyższym poziomie. Niezbyt wiele z Anglii, ale za to sporo z Niemiec, Hiszpanii, USA, Meksyku, Argentyny. Dwukrotnie mocno się wahałem. Spytałem jednak o to moją żonę, Truus, ale ona powiedziała, że mam ich nie przyjmować. Ostatnią ofertę pracy otrzymałem z Feyenoordu. Wówczas chciała, abym się jej podjął, ponieważ jest fanką tego klubu, ale jestem konsekwentnym człowiekiem.

Istnieje powszechnie przekonanie, że Van Gaal to człowiek, który lubi znajdować się w centrum uwagi. Sam jednak przyznaje, że to nieprawda. Pyta mnie też jak długo prosiłem o ten wywiad. Odpowiedź brzmi mniej więcej raz na miesiąc, odkąd odszedł z United. Następnie zauważa pytająco, że skoro jest tak uzależniony od bycia w centrum uwagi, to dlaczego kazał mi tak długo na to czekać?

– Każdy myśli, że jestem narcyzem. Tymczasem jest całkiem inaczej – śmieje się. Media mnie lubią, ponieważ zawsze udzielam szczerych odpowiedzi. Tymczasem jak wielu ludzi w piłce nożnej odpowiada szczerze na pytania? Ja nie kłamię. Zawsze mówię prawdę. Ok, być może to moja prawda, ale prawda.

W następstwie odejścia z klubu Jose Mourinho, źródło zbliżone do United wyraźnie twierdzi, że w celu wsparcia nowego menedżera, za kuluarami cały czas postępują prace nad zatrudnieniem dyrektora technicznego.

Na ten moment nic jednak się w tej kwestii nie zmieniło od czasu, gdy w klubie był Van Gaal. Ed Woodward ogólnie nim zarządza, a Matt Judge, który ma tytuł magistra ekonomii i finansów oraz 13 lat doświadczenia w bankowości inwestycyjnej, negocjuje stawki transferowe oraz warunki kontraktów. Władze United nieugięcie twierdzą, że ich priorytetem cały czas jest aspekt piłkarski tego klubu, a celem wszystkich jego sukcesy odnoszone na boisku, jednak Van Gaal się z tym nie zgadza.

– Na ten moment w klubie jest struktura złożona z siatki skautów, powyżej których stoi ktoś, kogo można nazwać prawą ręką Woodwarda. Struktura nie jest zła sama w sobie, ale tą prawą ręką powinien być dyrektor techniczny z odpowiednim spojrzeniem na piłkę nożną, a nie bankier – mówi Van Gaal.

– Niestety mówimy tu jednak o klubie komercyjnym, a nie klubie piłkarskim. Rozmawiałem na ten temat z Fergusonem, który przyznał, że w ostatnich latach swojej pracy w klubie, także miał z tym problem.

Jednym z elementów pracy w znakomitej karierze menedżerskiej Van Gaala, z którego zawsze zostanie zapamiętany – poza zdobytymi trofeami – jest liczba młodych piłkarzy, których wystawiał do gry w swoich drużynach.

Van Gaal pozwalał zadebiutować w seniorskiej piłce takim zawodnikom, jak Clarence Seedorf, Patrick Kluivert, Edwin van der Sar, Carles Puyol, Xavi, Andres Iniesta czy Thomas Muller. Wszystkie te nazwiska kojarzone są teraz z piłką nożną na najwyższym poziomie. Oczywiście jest tych przykładów znacznie więcej, włączając w to Marcusa Rashforda z czasów jego pobytu w United.

– Przeczytałem wypowiedź Mourinho, który stwierdził, że pozwoliłem mu na debiut tylko dlatego, że nastąpiła taka konieczność. To nieprawda. Stworzyłem warunki do tego, aby taka konieczność mogła powstać – mówił.

– Manchester United miał w kadrze ponad 30 piłkarzy. Zmniejszyłem tę liczbę do 23. Następnie prowadziłem otwartą selekcję dla młodych zawodników z klubowej akademii. Robiłem tak w każdym klubie, w którym pracowałem. Dlatego właśnie tak wielu młodych piłkarzy zaliczyło debiut w karierze seniorskiej pod moją wodzą.

– Wielu trenerów, w tym Mourinho, nigdy nie dają szansy gry młodym zawodnikom. Tak, pięć minut. U Solskjaera to jest 10 minut. To nie jest żadna szansa. Szansą na pokazanie się jest występ w całym meczu.

– Gdy masz w składzie za dużo doświadczenia, to też nie jest nic dobrego. To tak jakbyś miał automatycznego pilota. Zawsze potrzeba trochę wyobraźni, a nie można tu zapominać jak wiele inspiracji do gry potrafią wnieść młodzi zawodnicy.

– Jeżeli nie masz zamiaru ufać młodym piłkarzom, to nie nadajesz się na menedżera klubu, który stawia na edukację młodzieży.

Jednak podróż na sam szczyt nie odnosi się jedynie do posiadanych umiejętności.

– Bardzo ważna jest także osobowość zawodnika. Gdy byłem w United, Rashford był bardzo skromny i pomyślałem, że może osiągnąć wyższy poziom w swojej grze. Znałem piłkarzy z najwyższymi umiejętnościami, jakie widziałem, którzy potrafili zagrać piłką z każdego punktu A do punktu B, ale jako ludzie nie nadawali się do współpracy. Wówczas możesz o tym zapomnieć.

W Lidze Mistrzów na placu boju pozostało 8 drużyn. Van Gaal w przeszłości prowadził trzy z nich – Ajax, Barcelonę i United. Ze świadomością o tym, że fani United mogą być tym faktem poirytowani, Van Gaal wskazuje, na kogo stawia w kwestii zwycięstwa w tych rozgrywkach w obecnym sezonie.

– Ludzie myślą, że Barcelona jest najlepsza, ale tak nie jest. Manchester City i Liverpool prezentują się bardziej jak drużyna niż Barcelona. Z kolei Liverpool ma w sobie więcej z drużyny niż City. W mojej filozofii tytuł zdobyć powinna najlepsza drużyna, ale liczę na City, ponieważ grają najlepszą piłkę – mówił.

Po 46 latach aktywna kariera Van Gaala w piłce nożnej dobiegła końca. Teraz kreuje swoją własną przyszłość już razem z żoną, dziećmi i wnukami. Budowa domu w Algarve zbliża się do końca. Naciskany na ocenę tego, co po sobie pozostawia, Van Gaal ujawnia swoją delikatniejszą stronę, która jak sam uważa, jest bardziej dokładnym odzwierciedleniem tego, jakim naprawdę jest człowiekiem.

– Miałem własną filozofię pracy. Byłem do niej przekonany przez to, że wygrywałem trofea w czterech różnych krajach. Udowodniłem, że ta filozofia działała – mówił.

–  Jednak moje dziedzictwo jest większe niż tylko osiągnięte przeze mnie rezultaty. Jestem także trenerem ws. relacji między ludźmi. Nie tylko jeżeli chodzi o moich piłkarzy, ale także o wszystkich pracowników w klubie.

– To nie jest mój wizerunek, ale pod tym kątem jestem bardzo ludzki. W Manchesterze United pracuje więcej niż 40 ludzi w dziale wydajności. Do tego dochodzi dział medyczny, fani. Wszyscy mieli serce poświęcone temu klubowi.

– Któregoś razu poszedłem analizować mecz na stadionie Liverpoolu, a fani United wciąż wykrzykiwali moje imię. Jestem dumny z tego, że ludzie wciąż mnie lubią. To jest najważniejsze w życiu.

Dyskusja