Getty Images

Co powiedział w szatni sir Alex Ferguson podczas finału Ligi Mistrzów w 1999 roku? Dlaczego Dariusz Dziekanowski jest najlepszym napastnikiem świata? Co szkocka whisky ma wspólnego z Manchesterem United? Dlaczego Andy Cole oglądał spotkanie z Watford na telefonie? O tym wszystkim i wielu innych ciekawych wątkach przeczytacie w naszej relacji z eventu “Chivas x Manchester United”, którego “daniem głównym” było wspólne oglądanie meczu Man Utd – Watford z legendą “Czerwonych Diabłów” Andym Cole’em.

Wydarzenie odbyło się jednym ze skyboxów mieszczących się na stadionie warszawskiej Legii. Imprezie przewodniczył Przemysław Rudzki, redaktor naczelny “Przeglądu Sportowego” oraz komentator, którego możemy usłyszeć podczas meczów w Canal+.

Po wstępnym zapoznaniu z programem oraz celem imprezy na scenie pojawił się główny bohater popołudnia przy Łazienkowskiej, czyli Andrew Cole wraz z tłumaczem. – Watford to świetna drużyna, grają dobry futbol i jestem przekonany, że to będzie dla “Czerwonych Diabłów” trudne spotkanie. To nie jest tak, że przeciwnicy położą się na murawie i będą czekali aż ich ogramy. Czeka nas ciężka przeprawa – przyznał legendarny napastnik Man Utd.

Następnie przyszedł czas na to, na co z niecierpliwością czekał każdy fan Manchesteru United, czyli starcie pupili z Watfordem. Publiczność uzbrojona w smakowite przystawki i drinki zaserwowane przez znamienitych barmanów wyczekiwała na wyświetlenie transmisji. Mimo zegarka, który pokazywał godzinę 16:00, na telebimie próżno było szukać zawodników w czerwonych trykotach. Co najwyżej można było się emocjonować permanentną reklamą szkockiego napoju procentowego. Nie była to skrzętnie zaplanowana akcja marketingowa, a najzwyklejsze problemy techniczne. Na te nie zważał Cole, który postanowił nie tracić czasu i mecz podziwiał na… smartfonie. W zwalczaniu usterki nie pomogła nawet wymiana dekodera. Koniec końców operatorzy stanęli na wysokości zadania i po około 30-minutowym zamieszaniu mecz został wyświetlony tam, gdzie powinien – na telebimie.

Mecz ostatecznie zakończył się zwycięstwem 2:1, a kolejnym punktem eventu było podsumowanie spotkania i pytania dla głównego gościa spotkania od publiczności, a te łatwe nie były. Cole musiał chociażby odpowiedzieć czy jego zdaniem był lepszym piłkarzem od Dwighta Yorke’a. Anglik dyplomatycznie stwierdził, że byli na równym poziomie i wzajemnie się uzupełniali, bowiem jeden miał takie cechy, których nie posiadał drugi. Na spotkanie przybył m.in. Hieronim Wrona, dziennikarz telewizyjny i radiowy, który prywatnie jest zagorzałym fanem Manchesteru United. Popularny “Hirek” zapytał Cole’a o to, co w szatni podczas przerwy finałowego meczu Ligi Mistrzów w Barcelonie w 1999 roku powiedział zawodnikom sir Alex Ferguson. – Powiedział nam, żebyśmy w drugiej połowie zagrali w taki sposób, by po meczu tego nie żałować. Zalecił nam, byśmy walczyli o każdą piłkę, by po meczu nie mieć do siebie żalu, że nie daliśmy z siebie wszystkiego – zdradził Andy.

Wśród publiczności można było dostrzec Dariusza Dziekanowskiego, byłego polskiego piłkarza, który dzielił szatnię wraz z legendarnym snajperem, gdy ten był wypożyczony z Arsenalu do Bristol City. Ujrzawszy swojego kolegę, Cole nie krył zdumienia, a na jego twarzy można było zaobserwować szczerą radość. Panowie nie widzieli się od 12 lat, więc takie obrazki z pewnością pokazują, że futbol to nie tylko biznes, ale przede wszystkim żywe emocje, które łączą. Prowadzący Rudzki wypomniał nawet Andy’emu wywiad, w którym stwierdził, iż najlepszym napastnikiem świata jest… Dariusz Dziekanowski. Śmiechom nie było końca, a popularny “Jackie” wyraził szczere uznanie względem osiągnięć swojego młodszego kolegi.

– Mieliśmy zdrowe relacje i chciałbym mu serdecznie pogratulować, że osiągnął taki poziom. Cieszyłem się, że przyszedł do Bristol, bo jak nie wiedziałem komu zagrać piłkę, to grałem “długą” na Andrew i wiedziałem, że on zrobi z niej pożytek – skwitował żartobliwie Dziekanowski.

Kolejny etap to gratka zarezerwowana tylko i wyłącznie dla fanów, czyli autografy, zdjęcia i możliwość wymienienia kilku zdań z byłym napastnikiem “Czerwonych Diabłów”. Około godziny 20:00 rozpoczęła się mniej oficjalna część eventu. Impreza przeniosła się do jednego z warszawskich klubów, ale jak wiemy, kibiców interesują tylko fakty, dlatego nie ma co dalej dywagować. Wizyta Andy’ego Cole’a w Polsce przeszła do historii, ale we wspomnieniach kibiców Manchesteru United obecnych na tym wydarzeniu będzie żyła przez wiele, wiele lat…

Dyskusja