dimitar-berbatov

Dymitar Berbatow wziął udział w zabawie przygotowanej przez magazyn Inside United. Były napastnik “Czerwonych Diabłów” musiał wybrać trzy osobistości, które nazywa “fajnymi”: piłkarza, sportowca innego niż piłkarz oraz dowolnego gościa. Wybór padł na Muhammada Alego i Franka Sinatra. Ostatnim wybrankiem byłego snajpera Man Utd został…Sergio Busquets.

– Próbuję być “spoko”. Czasami działa, czasami nie. W kategoriach futbolowych zachowanie spokoju, szczególnie z piłką przy nodze jest dla mnie czymś ważnym. Takiego typu graczy lubię – przyznał Bułgar.

– Dla przykładu lubię Sergio Busquetsa. Ten gość potrafi czytać grę jak nikt inny. Trzy kroki przed przeciwnikami, trzy kroki przed większością jego klubowych kolegów. Może nie przed Messim, ale na górze razem z nim. Niesamowity. Wysoki jak ja, szczupły jak ja, może nie najszybszy, ale zawsze w odpowiednim miejscu. Ma taki styl, który lubię. Spokój. Ludzie za nim? To nie ma znaczenia. Te jego płynne ruchy. Słyszałem, że w Barcelonie nazywają go “ośmiornicą”. Jest nieprawdopodobny. Oglądanie go w akcji to przyjemność – dodał Berbatow.

– Gdy grałem, próbowałem robić to samo: spokojnie przewidywać grę, czytać ją. Piłka zmierza do mnie, ja obserwuję, gdzie są inni goście, czy zaczynają biec, czy ktoś mnie atakuje z tyłu – to wszystko musisz mieć w głowie, by przewidywać wydarzenia boiskowe – kontynuował popularny “Berba”.

– Najważniejsze jest jednak, by być spokojnym z piłką. Oglądam czasami graczy, którzy walczą z piłką, którzy się z nią siłują. Nie zrozumcie mnie źle, musisz mieć takich graczy w zespole, musisz ich dobrze wkomponować, bo oni odbiorą piłkę, a później ci ją podadzą, a ty będziesz odpowiadał za jej kontrolowanie. Dla mnie to był zawsze spokój. Ktoś nadchodzi? Pozostań spokojny. Tak właśnie grałem. Spokój jest fajny – skwitował.

Dyskusja