manutd.com

Ole Gunnar Solskjaer po środowej porażce 0:1 na Old Trafford z Barceloną w ramach pierwszego meczu ćwierćfinałowego Ligi Mistrzów przyznał na pomeczowej konferencji prasowej, że nie wszystko jest już stracone w kwestii awansu, choć wyjazd na rewanż na Camp Nou będzie zdecydowanie trudniejszym wyzwaniem niż potyczka w Paryżu przeciwko PSG.

Norweg przy okazji bronił przed dziennikarzami Romelu Lukaku oraz swojej decyzji o zdjęciu w końcówce spotkania Marcusa Rashforda, gdy drużyna potrzebowała gola. 46-latek chwalił też swoją linię pomocy, ze szczególnym ukierunkowaniem na Scotta McTominaya.

Romelu Lukaku krytykowany jest za to, że nie potrafi się odnaleźć w spotkaniach z silnymi rywalami. Jak oceniasz jego występ w tym meczu?

– Uważam, że Lukaku przez większość czasu radził sobie dobrze. Mecz był zacięty do samego końca. Mogliście jednak zobaczyć, że gdy zszedł z boiska, to brakowało nam trochę jego siły fizycznej, którą nam oferuje m.in. wybiegając na pozycje. Romelu odegrał więc swoją rolę w tym meczu nakładając presję na obronę rywali. Wiem jednak, że nie stwarzaliśmy sobie dogodnych okazji bramkowych. Chodzi mi o te wielkie szanse na zdobycie gola. Nie udało nam się takiej stworzyć do końca meczu. Nie uważam też, że dziś powinniśmy mówić jedynie o Romelu Lukaku czy Rashfordzie. Tu chodziło także o całą naszą drużynę. Rozpoczęliśmy to spotkanie nieco niechlujnie i za wolno. Nie ruszyliśmy na rywali, dopóki nie strzelili nam bramki.

Co możesz z kolei powiedzieć nam o występie w tym meczu Scotta McTominaya, a także ogólnie jego grze odkąd przybyłeś do klubu?

McTominay wciąż się rozwija. Dzieje się tak za każdym razem, gdy gra. Przychodzi na treningi każdego dnia z fantastycznym nastawieniem i właśnie w ten sposób piłkarz się rozwija. W każdym meczu, w którym do tej pory wystąpił grał coraz lepiej. Dziś był jedynym, bądź ujmując to inaczej – jednym z pierwszych naszych zawodników, którzy potrafili przetrzymać piłkę i uspokoić grę. Potrzebowaliśmy zwolnić tempo naszej gry, ponieważ zbyt szybko pozbywaliśmy się piłki. Myślę, że udało nam się tego dokonać po pierwszych 15-20 minutach meczu. Scott, Fred i Paul, a więc trójka naszych środkowych pomocników, spisała się naprawdę dobrze.

Jak bardzo liczysz na powtórkę z Paryża i powrót do gry i czy jeżeli do tego dojdzie, to uważasz, że to będzie wspanialsze osiągnięcie niż to z poprzedniego dwumeczu?

– Oczywiście nasz występ wyjazdowy przeciwko PSG daje nam nadzieję i wiarę, że będziemy w stanie tego dokonać, ale wiemy też, że gramy przeciwko prawdopodobnie faworytowi do zwycięstwa w tych rozgrywkach. Wyjazd na Camp Nou będzie dla nas wyzwaniem. Zwycięstwo tam uznam za większe osiągnięcie [niż to z Paryża], z uwagi na historię Barcelony, która nie ma w zwyczaju przegrywania meczów na własnym boisku. Możemy jednak tego dokonać. Nie mam wątpliwości, że będziemy w stanie zagrozić ich bramce, ale jeżeli chcemy zdobyć tam gola, niezależnie czy będzie on autorstwa Anthony’ego Martiala, Romelu czy Rashforda, czy kogokolwiek kto zagra tam w ataku, to musimy dostarczyć naszym napastnikom nieco więcej amunicji, stworzyć im więcej okazji bramkowych.

Po meczu uciąłeś sobie krótką pogawędkę z Leo Messim. O czym rozmawialiście?

– To było zwyczajne: „Wszystkiego najlepszego i do zobaczenia w przyszłym tygodniu”. Tylko tyle.

Ole, co możecie zrobić, aby w przyszłym tygodniu sprawić jednak nieco więcej problemów defensywie Barcelony i stworzyć sobie więcej okazji bramkowych zakończonych uderzeniami w światło bramki?

– Dokładnie, przede wszystkim musimy zacząć uderzać piłkę w światło bramki. Stworzyliśmy sobie dwie bardzo dobre okazje. W jednej sytuacji Rashy uderzał z woleja po tym, jak ich bramkarz piąstkował piłkę, a w drugiej Diogo Dalot miał wielką szansę na zdobycie gola, będąc ustawionym na dalszym słupku. Musimy więc wykorzystywać nasze okazje i być bardzo, ale to bardzo efektywni i wydajni. Wiemy, że w rewanżu nie będziemy mieli mnóstwa szans bramkowych, więc będziemy musieli wykorzystać te, które nam się nadarzą. Rywale będą nasiąknięci presją, ponieważ będzie się od nich oczekiwać, że zabiją ten dwumecz, że będą chcieli wbić w nas miecz. Będziemy więc musieli to wykorzystać i przełamać ich, ale też jednocześnie będziemy potrzebować lepiej utrzymywać się przy piłce niż robiliśmy to w tym meczu.

W tym sezonie Ligi Mistrzów strzeliliście zaledwie jedną bramkę na własnym boisku. Czy to aby czasem nie pokazuje, że wasze występy na Old Trafford nie są wystarczająco dobre?

– Ta statystyka nie jest dla nas wspaniała, prawda? Nie możemy bronić tego, że faktycznie nie strzelamy bramek na własnym stadionie, poza tym jednym, choć wtedy mnie jeszcze tu nie było. Jednak w meczach wyjazdowych Ligi Mistrzów pokonaliśmy już Juventus, wygraliśmy też z PSG, a teraz musimy udać się do Barcelony i wygrać to spotkanie. Wiemy, że wciąż mamy szansę na wygraną w tym dwumeczu, więc nie jest to odpowiedni czas na to, aby myśleć o tym, jak w tych rozgrywkach prezentujemy się na własnym terenie. Teraz spoglądamy już w kierunku wtorkowego rewanżu.

Ole, zmieniłeś w końcówce meczu Marcusa Rashforda, podczas gdy potrzebowaliście zdobyć bramkę. Możesz wyjaśnić powód tej decyzji?

– Powodów tej decyzji jest wiele. Od kwestii taktycznych do innych spraw. Rashy dużo się nabiegał, wcześniej był chory i kontuzjowany, więc nie jest w pełni zdrowy. Na boisko wszedł Andreas Pereira, który wniósł nieco świeżej energii, a do tego Sergio Roberto wykonał kilka sprintów w nasze pole karne, więc nie mogliśmy pozostawić lewej flanki tak bardzo otwartej.

Wspominałeś o konieczności popracowania nad kwestią operowania piłki i utrzymywania się przy niej, a jak będzie wyglądała praca nad przygotowaniem mentalnym przed rewanżem?

– Jak już wspominałem. Po tym, jak rywale strzelili nam bramkę, uspokoiliśmy grę. Zaczęliśmy nieco nieuważnie i za wolno. Jednak później Scott, Fred i Paul uspokoili grę. Mogliśmy też zobaczyć odpowiednią postawę Victora Lindelofa, który zebrał wszystkich do siebie, kiedy przeciwnicy zdobyli gola. Tutaj pamiętamy nasz mecz domowy przeciwko PSG, kiedy po utracie pierwszego gola przez 10 minut rozbiegliśmy się gdzieś po boisku. Tym razem to się nie zdarzyło. Zebraliśmy się w sobie jako grupa, co daje mi jasny sygnał, że uczymy się na błędach i poprawiamy swoją grę.

Luis Suarez jest innego typu napastnikiem niż ci, których posiadasz w składzie. Czy jako były napastnik możesz opisać, jak trudnym dla twoich obrońców jest gra przeciwko takim piłkarzom jak on. Druga sprawa czy Alexis Sanchez będzie gotowy do gry na rewanż?

Alexis zaczął z nami trenować we wtorek. Zobaczymy więc jak zareaguje na tydzień treningów. Oczywiście mamy też mecz do rozegrania w najbliższą sobotę.

Suarez i Messi wykreowali tę sytuację bramkową. Popisali się świetnym i sprytnym ruchem w naszym polu karnym. Mieli też trochę szczęścia, ponieważ Suarez uderzył w tej sytuacji piłkę głową, a ona odbiła się po drodze od Luke’a. Suarez zawsze strzela bramki, bo tak robią wyborowi strzelcy, a gdy gra się przeciwko nim, to nigdy nie należy to do łatwych zadań.

Ole, myślisz że Barcelona jest świadoma tego, czego dokonaliście w meczu wyjazdowym z PSG i może mieć obawy przed rewanżem?

– Myślę, że tak. Ponadto w tym meczu także pokazaliśmy, że potrafimy nałożyć na nich presję. Wychodziliśmy do przodu, graliśmy szeroko, dostarczyliśmy wiele dośrodkowań w ich pole karne, ale nie potrafiliśmy odpowiednio wypełnić tego pola karnego naszymi zawodnikami. Dlatego też oczywiście w rewanżu będziemy musieli stworzyć sobie więcej okazji i uwolnić Paula, Scotta bądź kogoś z pomocy, kto będzie mógł wesprzeć napastników w naszych poczynaniach ofensywnych. Strzelaliśmy już bramki na Camp Nou także po rzutach rożnych i dośrodkowaniach. [Uśmiech]

Sergio Busquets ma szczęście, że nie został wyrzucony z boiska w pierwszej połowie po kilku wślizgach, zgadzasz się?

– Tak, ale też można zapytać dlaczego dzień wcześniej Danny Rose otrzymał tylko jedną żółtą kartkę w meczu Tottenhamu z Manchesterem City. Chodzi o pewną konsekwencję. Niemniej tak, zdecydowanie zgadzam się z tobą, ale nic nie możemy na to poradzić.

Zdarza się to już drugi raz jak gracie u siebie. Podobna sytuacja dotyczyła Marquinhosa w meczu z PSG.

– Tak, ale nie mogę uskarżać się na sędziego, choć nie mieliśmy póki sędziów nazwijmy to „sprzyjających gospodarzom”. Nie możemy jednak narzekać. Jesteśmy, gdzie jesteśmy. Busquets zagra przeciwko nam w Barcelonie. Musimy po prostu udać się tam z tą samą wiarą i tą samą energią, jaka nam towarzyszyła w meczu rewanżowym w Paryżu.

Dyskusja