MUTV

Zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądał historyczny finał Ligi Mistrzów z 1999 roku oczami Teddy’ego Sheringhama?

Napastnik, który w 1999 roku zaprowadził Manchester United do potrójnej korony, zdecydował się opowiedzieć o ikonicznym występie przeciwko Bayernowi Monachium na Camp Nou.

– Gdy strzeliłem to było trochę inaczej niż normalnie. Zobaczyłem Petera Schmeichela wbiegającego w pole karne w swojej dużej, zielonej bluzie i pomyślałem: cholera, nie zdawałem sobie sprawy z tego, że jest tak późno – relacjonuje Teddy Sheringham. – Wiedziałem, że wszedłem na boisko 30 minut przed końcem meczu, ale musiało być już późno, skoro Peter wbiegał w pole karne. Później piłka przeszła obok mnie, naprzeciwko bramki i Yorkie próbował ją zgrać do środka. Zmarnował szansę, jednak ta znowu trafiła do Giggsy’ego.

– Jest na jego prawej nodze i myślę sobie, że on nigdy nie strzelił w takiej sytuacji, więc powinniśmy być czujni. Skacząca piłka trafiła do mnie i należało wcisnąć ją do siatki. To nie był ani jego najlepszy strzał, ani mój, ale piłka trafiła do bramki, więc wszyscy byliśmy zachwyceni – kontynuował legendarny napastnik “Czerwonych Diabłów”. – Byłem pewien, że nie było spalonego. Kiedy uderzyłem i trafiłem, musiałem spojrzeć ponad moje ramię, by upewnić się, że liniowy nie podjął złej decyzji. Nie chciałem zobaczyć go z chorągiewką uniesioną w powietrze.

– Wracasz na swoją połowę i myślisz sobie: – Dobra, mamy dogrywkę. Gra musi być skończona. Nie może być więcej czasu. – Wtedy Ole zszedł na lewe skrzydło i próbował dośrodkować piłkę, jednak ta wyszła na rzut różny. Wtedy czułem się, jakbym był wyższy o dziesięć stóp. Becks wrzucił piłkę w pole, gdzie mogę atakować. Chcę tam wejść i strzelić drugą. Zróbmy to – opisywał emocjonującą końcówkę Sheringham.

– Ustawiłem się nieco z tyłu, by móc nabiec, wyprzedzić obrońców, wyskoczyć i uderzyć piłkę głową. Becks zawiesił piłkę na dobrym poziomie i chciałem skierować ją głową ku bliższemu słupkowi. Ale poczułem, że jestem w górze trochę za wcześnie. Miałem ułamek sekundy, by zdecydować się na strącenie piłki w miejsce, w którym – miałem nadzieję – ktoś jest. Był tam Ole. Zabójca o twarzy dziecka. Gotowy, by wykonać swoją robotę – opowiada sentymentalnie Teddy.

– Samo granie dla Manchesteru United to było coś wykraczające poza moje najśmielsze marzenia. To inny poziom. Są różne klub, dla których się gra, ale zrozumiesz, jak wielka to jest rzecz, gdy choć raz zagrasz dla United. Ten sezon 1998/1999 był nieprawdopodobny. Tak jak powiedziałem, każdy ma swoją historię. Ta należy do mnie – skwitował Teddy Sheringham.

Teddy Sheringham weźmie udział w meczu legend Manchesteru United z Bayernem Monachium, który zostanie rozegrany 26 maja br. na Old Trafford, a więc dokładnie 20 lat od opisywanych przez Anglika wydarzeń.

Dyskusja