manutd.com

Paul Pogba po meczu z West Hamem udzielił wywiadów dla stacji BT Sport oraz MUTV. Francuz po strzeleniu w tym spotkaniu dwóch bramek z rzutów karnych i zwycięstwie Manchesteru United 2:1 przyznał, że wraz z kolegami nie zaprezentowali się najlepiej, ale dodał, że najważniejsze jest to, że „Czerwonym Diabłom” udało się wygrać.

Wywiad dla MUTV

Co myślisz o waszym dzisiejszym występie?

– Uważam, że zdobyliśmy bardzo ważne trzy punkty. Wiemy o tym. Oczywiście chcieliśmy zagrać lepiej i strzelić więcej bramek. Być może po prostu osiągnęliśmy wynik, na jaki zasłużyliśmy. Teraz musimy myśleć już o kolejnym meczu. Chwilę odpoczniemy i skupimy się już na spotkaniu z Barceloną.

Mieliście dziś dwa ważne rzuty karne. Zmieniłeś technikę podbiegania do ich wykonania.

– Tak. Wciąż mogę wrócić do starej metody [śmiech]. Nie, żartuję. Zmieniłem to, ponieważ uważałem, że bramkarze połapali się już w tym jak wykonuje rzuty karne. Chciałem więc dokonać w tym jakiejś zmiany. Najważniejsze jednak, że piłka wpadała do bramki, dzięki czemu wygraliśmy i zdobyliśmy trzy punkty.

Na 10 minut przed końcem spotkania mieliście bardzo ważny rzut karny. Na jego wykonanie musiałeś poczekać dłuższą chwilę. Co czułeś w tamtym momencie? Targały tobą jakieś nerwy czy przez cały czas byłeś pewny siebie?

– Po prostu chciałem wpakować piłkę do bramki. Dużo trenuję wykonywanie rzutów karnych z Sergio Romero. To jeden z tych meczów, gdzie trzeba strzelić bramkę, wpakować piłkę do siatki. Na szczęście mi się to dziś udało. Jestem z tego powodu szczęśliwy.

Masz na koncie w tym sezonie 16 bramek. Jesteś najlepszym strzelcem w drużynie i zdaje się, że to w ogóle twoje najlepsze osiągnięcie bramkowe biorąc pod uwagę jeden sezon.

– To prawda.

 Nie chciałbyś dojść do 20?

– Dlaczego by nie dobić do 20? Najważniejsze jednak jest to, aby dostać się do czołowej trójki ligi. Nie chcę mówić o TOP 4, tylko o TOP 3. No i oczywiście dzięki temu awansować do Ligi Mistrzów.

David de Gea zaliczył dziś bardzo ważną interwencję przy stanie 1:1.

David to David. Wiemy, co potrafi. To nie jest nic niewiarygodnego w jego wykonaniu. Jesteśmy do tego przyzwyczajeni i mamy nadzieję, że dalej będzie nas do tego przyzwyczajał. To dla niego coś całkiem normalnego. Nie mam zamiaru mu gratulować. Po prostu nic nie powiem. To u niego norma. Oczywiście żartuję. David to bramkarz klasy światowej, a tą interwencją po raz kolejny to potwierdził. Mamy naprawdę duże szczęście, że jest w naszej drużynie.

Przejdźmy teraz do meczu, który was czeka we wtorkowy wieczór. To jedno z tych spotkań, w których każdy chciałby zagrać – Barcelona kontra Manchester United.

– Dlatego właśnie gramy w piłkę nożną. Aby występować przeciwko takim drużynom, aby grać w takich meczach w Lidze Mistrzów. To ćwierćfinał. Piękna sprawa. Musimy czerpać z tego przyjemność, dać z siebie wszystko i po prostu być sobą.

Nigdy nic nie wiadomo. Dokonaliście już tego w Paryżu.

– Ta rywalizacja jeszcze się nie zakończyła. Wiem, że chodzi o Barcelonę i że gramy na ich terenie, ale ten dwumecz jeszcze się nie skończył. Wciąż mamy do rozegrania 90 minut. Pierwsza połowa za nami,  teraz czas na drugą.

Wywiad dla BT Sport

Paul, zdobyliście trzy punkty. Czy to wszystko co się dla was liczy po tym meczu?

– Generalnie tak. Nawet pomimo tego, że wiemy, że nie rozegraliśmy dobrego spotkania. Osiągnęliśmy jednak pożądany rezultat. Będziemy więc myśleć tylko o tym.

Przed meczem mówiliśmy o tym, że musicie wygrać to spotkanie. Tymczasem okazało się, że to był bardzo otwarty pojedynek, co było zaskakujące.

– To prawda. Mecz był bardzo otwarty. Nie graliśmy dobrze. Nie tworzyliśmy sobie odpowiednio dużo okazji bramkowych. Mieliśmy zawodników w polu karnym rywali, ale może graliśmy nieco za wolno, przez co nie stwarzaliśmy zagrożenia. Musimy to naprawić. Ten mecz jest już za nami. Wyniesiemy z niego naukę i teraz skupimy się na kolejnym.

Czy to może nie był swego rodzaju „kac” po środowym występie w Lidze Mistrzów?

– Nie wiem. Trudno mi to wyjaśnić. Nie wiem czy faktycznie to była kwestia zmęczenia meczem w Lidze Mistrzów. Teraz jednak musimy odpocząć, aby być gotowym na mecz wtorkowy.

Wykonałeś dziś dwa rzuty karne. Czemu zmieniłeś podbieg do nich? W zasadzie go nie było, po prostu uderzałeś na bramkę.

– Ponieważ liczy się tylko to, aby wpakować piłkę do bramki i to właśnie zrobiłem.

Czy to była świadoma decyzja, aby w ten sposób zmylić bramkarza rywali?

– Być może tym go oszukałem, ale najważniejsze są trzy punkty i wygrana.

Mogliście dziś liczyć na kilka szczęśliwych decyzji. Decyzja o pierwszym karnym była dyskusyjna. Do tego dochodzi bramka, którą wasi rywale strzelili wcześniej ze spalonego, co też okazało się błędem sędziego. Napisałeś dziś swoją własną szczęśliwą historię.

– Tak, myślę że dopisało nam dzisiaj szczęście. Jednak zawsze trzeba to jeszcze wykorzystać. Czasami to szczęście nie sprzyja nam, a drużynom przeciwnym. Dziś było po naszej stronie, a my to wykorzystaliśmy.

Zakładam, że mierzycie teraz w miejsce w TOP 4. Dziś zrobiliście duży krok.

– Oczywiście.

Dyskusja