YouTube.com

Ole Gunnar Solskjaer po szczęśliwie wygranym meczu z West Hamem, spotkał się z dziennikarzami na konferencji prasowej. Norweg przyznał, że “Czerwone Diabły” nie zasłużyły na zwycięstwo w tym spotkaniu, ale los oddał im to, co zabrał w meczu ligowym przeciwko Wolverhampton.

KONFERENCJA PRASOWA

– Chyba się trochę naczekaliście! Potrzebowałem czasu, aby przetrawić ten mecz. Chyba wszyscy tego potrzebowali – powiedział tuż po wejściu do sali konferencyjnej.

Nie da się ukryć, że dopisało wam szczęście…

– Owszem, nie da się ukryć. Czasem otrzymujesz więcej, niż zasłużyłeś. To był jeden z takich wieczorów. Pojedynek z Watfordem również okazał się szczęśliwy. Ale z kolei spotkania z Wolverhampton i Arsenalem powinny rozstrzygnąć się na naszą korzyść, a oba przegraliśmy. Los oddaje to, co zabiera. Mieliśmy szczęście, że uzyskaliśmy trzy punkty. Szczerze mówiąc, remis brałbym w ciemno, patrząc na przebieg tego meczu.

Musicie się poprawić, jeśli myślicie o wyeliminowaniu Barcelony…

– Masz rację. Na szczęście w tym meczu nie mierzyliśmy się z Barceloną. West Ham rozgrywał jednak dobre zawody. Grał lepiej od nas, tworząc więcej szans. Tak jak wiele razy powtarzałem, mamy najlepszego bramkarza na świecie. Jego interwencja była niewiarygodna. On wygrał nam to spotkanie. Gdyby zdobyli gola na 2:1, trudno byłoby nam wrócić do meczu. Mamy jednak trzy punkty, tyle…

Jak wytłumaczyłbyś popełniane przez was błędy w obronie?

– Można wziąć pod uwagę wiele aspektów. Środowy wieczór z Ligą Mistrzów był ciężki z fizycznego i mentalnego punktu widzenia. Czeka nas mecz we wtorek, więc musiałem podjąć kilka decyzji. Nie ułatwiłem zadania moim podopiecznym tymi zmianami. Do niektórych byliśmy zmuszeni, ponieważ dwaj boczni obrońcy pauzowali za kartki. Scott w środku tygodnia spisał się fenomenalnie i potrzebujemy kolejnego takiego występu we wtorek. Rashford nie był w stu procentach gotowy. Teraz myślę, że mogłem dokonać mniejszej liczby roszad, ale na szczęście nam się upiekło.

Czy martwisz się waszymi występami na Old Trafford w tym sezonie? Dużo lepiej wychodzą wam mecze na wyjazdach.

– Wydaje mi się, że w lidze na swoim boisku mamy 10 zwycięstw, 5 remisów i 1 porażkę. To nie jest zły wynik. Ale dwie ostatnie kolejki na własnym terenie faktycznie nie należały do najpiękniejszych. Jesteśmy zbyt otwarci w defensywnie. Nie założyliśmy odpowiedniego pressingu, a pomoc przepuszczała wszystkie piłki. Uważam, że Fred i Paul radzili sobie dobrze, ale nie mieli za plecami odpowiedniej ochrony w postaci defensywnego pomocnika. Tak, jesteśmy zbyt otwarci. Czasami trzeba podjąć decyzję, aby cofnąć się głębiej i zawrzeć szyki. W końcowych fragmentach tak postąpiliśmy. Gdy już nam się to udało – oczywiście, mieli piłkę – ale nie tworzyli żadnych szans. Barcelona zmagała się z tym samym problemem. Gdy utrzymujemy odpowiedni szyk, trudno nas złamać. Powinniśmy zwrócić na to uwagę na naszym boisku. Potrzebujemy więcej waleczności, pressingu i szybszego odbioru piłki. Musimy grać energicznie.

Nie uważasz, że straciliście nieco na intensywności w porównaniu z pierwszymi miesiącami twojej pracy?

– Rashford, Scott McTominay i Luke Shaw mają w sobie taką intensywność, ale w pojedynku z West Hamem ich zabrakło. Zainwestowaliśmy w więcej kreatywności, chcąc zmienić naszą strategię. Notorycznie traciliśmy piłkę, co przypominało mecz koszykówki. Gdy mieliśmy okazję do groźnego kontrataku, byliśmy niedokładni, co otwierało drogę West Hamowi. Mi się wydaje, że intensywność nie stała na takim złym poziomie, jeśli spojrzy się na statystyki. Kontrola piłki – w tym prezentowaliśmy się źle.

Wspomniałeś o konieczności rozegrania meczu w środę, a potem we wtorek. Co sądzisz na temat takiego terminarza? 

– Naprawdę tego nie rozumiem i chciałbym, aby ktoś mi to wytłumaczył. Najpierw gra się we wtorek, a później w środę. Te drużyny mają dodatkowy dzień na przygotowania. To dziwne. Jeśli ktoś znajdzie odpowiedź, proszę, poinformujcie mnie. Próbowaliśmy znaleźć odpowiedź w Googlu, ale się nie udało. To dziwna decyzja. I tak, miałoby to dla nas ogromne znaczenie. W takim wypadku, nie musiałbym wprowadzać tylu roszad.

Uważasz, że powinno się to zmienić?

– Zdecydowanie, na 100%.

Jak oceniasz rozwój Freda?

– Bardzo dobrze. Muszę przyznać, że powoli przystosowuje się do miejsca i swojej pozycji. Trudno jest przeprowadzić się do nowego kraju, a on zmagał się z wieloma przeciwieństwami, takimi jak kontuzje. Gdy przybyłem do klubu, nie mógł z nami przebywać, ponieważ urodziło mu się dziecko. Nareszcie dorasta do swojej pozycji i jestem zadowolony z jego postawy w ostatnich meczach. Jasno widać, dlaczego w niego wierzymy. To gość ze wspaniałym nastawieniem, który uwielbia mieć piłkę przy nodze. Inteligentny Brazylijczyk z uśmiechem na twarzy, trudno o kogoś lepszego.

Czy Alexis Sanchez uda się z zespołem do Barcelony? 

– Tak. Dzisiaj trenował razem z nami, więc myślę, że pojedzie.

Pogba nareszcie zmienił sposób wykonywania jedenastek. Cieszy cię to?

– Tak długo, jak piłka będzie lądowała w siatce. To leży w jego kwestii. Stale ćwiczy rzuty karne, jest pewny siebie i ma bardzo silną mentalność. Podoba mi się ten sposób wykonywania rzutów karnych. Choć bramkarz wyczuł drugie uderzenie, to był to fantastyczny strzał.

Jaka atmosfera panuje w szatni przed rewanżem z Barceloną? Jakie masz przeczucia?

– Cieszymy się z rezultatu przeciwko West Hamowi. Wiemy, że czeka nas trudna przeprawa. Mamy jednak doświadczenie z rewanżu z PSG. Pokonaliśmy ich i awansowaliśmy dalej, przegrywając pierwsze starcie dwoma bramkami. Teraz mamy tylko jednego gola do odrobienia. Jeśli ich wyeliminujemy, to będzie to jeszcze wspanialsze osiągnięcie. Pojedziemy tam z nastawieniem umieszczania piłki w siatce. Musimy jednak pamiętać o solidności w defensywie. Nie możemy być tak otwarci, jak miało to miejsce dzisiaj.

Może to przez rewanżowe spotkanie w Lidze Mistrzów, zabrakło wam dzisiaj koncentracji?

– Być może, ale nie nazwałbym tego tak, że zabrakło nam koncentracji. Każdemu zależało, lecz zabrakło jakości. Środowy wieczór na pewno pozostał w głowach niektórych piłkarzy. Mogliśmy czuć się zmęczeni, ponieważ włożyliśmy w tamten mecz wiele wysiłku. Może kilku zawodników myślało, że jeżeli spiszą się dobrze w konfrontacji z West Hamem, to zagrają we wtorek. Naprawdę nie wiem. Nie sądzę, aby miało to jakiekolwiek znaczenie. Gdy rozgrywasz trzy mecze w ciągu sześciu dni, możesz odczuwać trudności fizyczne i mentalne. Nie możemy się doczekać. Jestem nawet spokojny, bo nie możemy zagrać gorzej niż dzisiaj! <śmiech>

 

Dyskusja