Getty Images

Ole Gunnar Solskjaer pojawił się w poniedziałkowe popołudnie na konferencji prasowej przed rewanżowym meczem z FC Barceloną w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Norweg zapowiedział, że mimo porażki na Old Trafford 0:1 w pierwszym spotkaniu, jego piłkarze wyjdą na boisko i będą walczyć do ostatnich sekund o awans do kolejnej fazy.

Byliście już w tym położeniu w dwumeczu z PSG, gdzie wydawało się, że będzie to wyzwanie niemożliwe do sprostania. Czy czujecie się teraz podobnie? Czy to doświadczenie sprawiło, że twoi piłkarze czują się jakby wszystko było możliwe?

– Oczywiście wspomnienia z meczu z PSG w Paryżu pomogą piłkarzom. Pomogą nam jako drużynie, ponieważ dzięki temu wiemy, że potrafimy odwracać losy takich rywalizacji. Zdaję sobie sprawę z tego, że gra z Barceloną na Camp Nou to trudna perspektywa, jednak pamięć z tamtej nocy w Paryżu będzie żyć w piłkarzach. W końcu doszło do tego niedawno, a teraz dodatkowo jesteśmy o jedną bramkę w lepszej sytuacji.

Patrząc na wasze występy przed i po tym meczu z PSG największa różnica w waszej grze dotyczy skuteczności pod bramką rywali. Jak to wytłumaczysz? Czy oprócz tego dostrzegasz jeszcze jakieś duże zmiany w waszej grze od tamtej pory?

– Oczywiście w piłce nożnej to jest pytanie za milion dolarów – kto będzie w stanie strzelać bramki? Jeżeli już stworzysz sobie sytuacje bramkowe, to musisz je wykorzystać. Dlatego właśnie najlepsi napastnicy są tymi najdroższymi. Ćwiczymy wykańczanie akcji. Oczywiście ostatnim razem stworzyliśmy sobie kilka przyzwoitych okazji bramkowych, ale gdy nie zmusza się do pracy bramkarza rywali, to trudno też zdobyć gola. W naszym wypadku chodzi o pewność siebie pod bramką rywali. Musimy być skoncentrowani, gdy nadarzy się dla nas okazja, ponieważ wiemy, że stworzymy sobie szanse. Stwarzamy zagrożenie pod bramką rywali, ale chodzi o to, aby wziąć głęboki oddech i wykorzystać te okazje.

W tym sezonie Ligi Mistrzów podjęto kilka kontrowersyjnych decyzji dotyczących zagrań ręką u piłkarzy. Jedna z nich była na waszą korzyść, kiedy za takie zagranie podyktowano dla was rzut karny w samej końcówce meczu w Paryżu. Jaka jest twoja opinia na temat systemu VAR? Czy uważasz, że zasady dotyczące zagrań ręką powinny zostać zmienione?

– To dyskusja, która prawdopodobnie będzie cały czas, bo uzależniona jest poszczególnych opinii. Strzał Diogo leciał wtedy w kierunku bramki, a ich obrońca miał rękę wyciągniętą ku górze. Zrozumiałbym jeżeli sędzia w tej sytuacji nie podyktowałby rzutu karnego i wskazał na rzut rożny. Jednak rozumiemy także dlaczego wskazał na jedenasty metr. Takie sytuacje zawsze będą wzbudzać dyskusje, gdy chodzi o błędy ludzkie. Spalony, jego brak. Jak chociażby bramka Barcelony w poprzednim meczu, kiedy to sędzia liniowy zasygnalizował spalonego, ale faktycznie można było odnieść wrażenie, że ich zawodnik był w linii z naszymi obrońcami. Uważam więc, że to była prawidłowa decyzja. Jednak gdy schodzimy na kwestie subiektywnych opinii, to na przykład dla mnie rzut karny Francji w finale ubiegłorocznych Mistrzostw Świata się nie należał. Także to trudne. Miejmy więc nadzieję, że decyzje sędziów będą prawidłowe, a w przypadku kontrowersji, nie będą się przeciągać. Fani lubią jak jest o czym mówić, chcą cieszyć się z bramki. Dziwne było więc, gdy podczas meczu na Old Trafford, gdy strzelili nam bramkę, wszyscy czekaliśmy 45 sekund na podjęcie decyzji o jej uznaniu. Kiedy jednak okazuje się, że takie są fakty, to trudno już z tym dyskutować. W przypadku naszego rzutu karnego w meczu przeciwko PSG moglibyśmy usiąść i spierać na ten temat aż byśmy byli niebiescy na twarzy. 50% osób powiedziałaby, że to był czysty karny, a drugie 50% powiedziałoby, że to nie było zagranie na „jedenastkę”. To już zależy od interpretacji sędziego.

Matić i Sanchez przylecieli tutaj razem z resztą drużyny. Jak wyglądają pod kątem przygotowania fizycznego?  Są w stanie zagrać od początku? Spotkanie to będzie wyjątkowe dla Sancheza, który wrócił tutaj, do  Barcelony. Będzie chciał pokazać, co potrafi.

– Pod kątem przygotowania fizycznego Nemanja Matić i Alexis Sanchez są dostępni na to spotkanie. Oczywiście dla Alexisa, który grał w tym klubie i na tym stadionie, to będzie wielki wieczór. Jestem pewny, że będzie chciał udowodnić coś wszystkim na boisku. Także nam, ponieważ ostatnio był kontuzjowany i nie rozgrywa póki co fantastycznego sezonu. Miejmy nadzieję, że będzie w stanie zakończyć dla nas sezon we wspaniałym stylu, ponieważ teraz potrzebujemy dobrego finiszu. Rozgrywamy aktualnie spotkania, do których rozgrywania Man United jest przyzwyczajony. Oczywiście rywalizujemy nie tylko o miejsce w czołowej czwórce w lidze, ale także o półfinał Ligi Mistrzów. Miejmy nadzieję, że jeżeli Alexis pojawi się na boisku, to będzie zadowolony ze swojego występu.

Jakie to uczucie dla ciebie, gdy powracasz na Camp Nou po tym, co stało się tutaj z udziałem Manchesteru United w 1999 roku?

– Dotyka mnie wiele emocji. Tamto wydarzenie to dla mnie fantastyczne wspomnienie. Ostatni raz, gdy grałem na tym boisku był jednocześnie jedynym, w którym miałem okazję na nim występować. Później byłem tylko na trybunach. W 2016 roku zabrałem swojego syna na mecz „El Clasico”. Kupiłem bilety i siedzieliśmy gdzieś bardzo wysoko na trybunach. Byłem też tutaj 10 dni temu oglądać naszego rywala w akcji w meczu przeciwko Atletico Madryt. Nie wracam jednak do tamtej nocy zbyt często. Nie wiem, jak będę się czuł jutro. Liczę po prostu na to, że zobaczę naszą drużynę potrafiącą grać lepiej niż Barcelona. Musimy być skupieni. Musimy zagrać lepiej. To jest teraz moja praca.

Ostatni angielski zespół, który pokonał na tym stadionie Barcelonę, była Chelsea i było to w 2012 roku. Być może pamiętasz tamten występ. Potrzebowali jedynie remisu i mieli w tym meczu małe posiadanie piłki. Gdybyś musiał, to czy mógłbyś zastosować podobną taktykę w przypadku twojego zespołu?

– Cóż. Nie zaznaczyliśmy swojego autorytetu w meczu u siebie. Nie utrzymywaliśmy się przy piłce tak dobrze, jak powinniśmy oraz nie stworzyliśmy sobie wystarczającej liczby okazji bramkowych. Tymczasem trzeba to robić w meczu przeciwko Barcelonie. Myślę, że mecz który przytoczyłeś, był dość dziwnym rezultatem, ponieważ mieli posiadanie piłki na poziomie 80%, a nie wygrali go. W normalnych okolicznościach wygraliby to spotkanie. Wiemy jednak, że musimy zaprezentować się lepiej niż przegrywając posiadanie piłki 20% do 80%. Musimy zaznaczyć swoją obecność w tym spotkaniu, być przy piłce i grać swoje. To musi tak wyglądać. Jeżeli damy czas na utrzymywanie się przy piłce takim piłkarzom jak Suarez, Messi czy Coutinho, to będziemy cierpieć. Mam więc nadzieje, że nie rozstawimy obozu w okolicach naszego pola karnego.

Czy trudniejszym zadaniem będzie pokonanie Barcelony niż było strzelenie tu dwóch bramek w doliczonym czasie gry Bayernowi Monachium?

– Wtedy byłem piłkarzem! W piłce nożnej wszystko jest możliwe. Wiemy, że wciąż pozostajemy w grze w tym dwumeczu. Jeżeli zachowamy czyste konto, to wciąż będziemy w grze, jeżeli nawet na zegarze będzie już 93 minuta meczu. Możemy mieć stały fragment gry, jesteśmy od nich wyżsi i więksi pod kątem fizycznym. Chodzi jednak o jakość. Zamierzamy się dobrze bronić, a gdy ruszymy z piłką do przodu, to będziemy potrzebowali strzelić bramkę. Nie mam nic przeciwko, żeby stało się to w 93 minucie, jeżeli będziemy w grze w tym doliczonym czasie meczu. Jesteśmy zgranym zespołem, a z meczu na mecz stajemy się coraz lepsi pod kątem przygotowania fizycznego.

W krótko- i długoterminowej perspektywie, które z wyzwań postrzegasz jako największe dla ciebie jako menedżera Manchesteru United?

– Z krótkoterminowych oczywiście jutrzejszy mecz. To spotkanie to jedyne, na czym się teraz koncentruję. Nie mogę zbyt długo rozmawiać o tym, co zamierzamy zrobić w przyszłości. Uważam, że to złe podejście. Obecnie myślę tylko o jutrzejszym występie. O tym czy stworzymy sobie wystarczająco dużo okazji na zdobycie bramki i jednocześnie powstrzymamy ich od tworzenia sobie szans na trafienie do siatki. Na ten moment przegrywamy tę rywalizację 0:1. Pierwszą połowę mamy za sobą. Jeżeli to będzie mecz, w którym padnie wiele bramek, to będziemy mieli większą szansę.

Rozmawialiśmy z kilkoma fanami Manchesteru United po pierwszym meczu z Barceloną i przyznali, że obawiają się, że Paul Pogba odejdzie latem do Realu Madryt. Co mógłbyś im przekazać w tej kwestii?

– Na tę chwilę Paul skupiony jest na Manchesterze United i na swoim jutrzejszym występie. Spisuje się fantastycznie, odkąd tu przybyłem. Nie mam wątpliwości, że dalej będzie grał dla Man United i będzie spisywał się tak, jak ostatnio. Myślę, że ci fani nie powinni się tym za bardzo martwić.

Zanim przyjechałeś tutaj w 1999 roku, zadzwoniłeś do swojego przyjaciela i powiedziałeś: „myślę, że coś wyjątkowego wydarzy się tej nocy”. Wierzysz w przeznaczenie? Wierzysz w to, że coś podobnego może stać się ponownie?

– Wierzę w to, że w sporcie otrzymuje się to, na co się zasługuje. Jeżeli poświęca się temu swoje życie, wkłada wysiłek, determinację, w zasadzie wszystko, to otrzymuje się dokładnie to, na co się zasługuje. Czasami ludzie mówią mi, że to musi być nasz rok, ponieważ minęło 20 lat od tamtych wydarzeń, do tego ja grałem z numerem 20 na plecach. Jednak, żeby awansować dalej musimy po prostu dobrze się zaprezentować i na to zasłużyć. Nie możemy liczyć tylko na szczęśliwy los. Nie.

W takiej sytuacji jak ta, jak ważnym jest, aby wierzyć w to, że wygra się spotkanie? Jak pomagasz swoim piłkarzom uwierzyć w to, że odniosą w tym meczu zwycięstwo?

– Wiara ma ogromne znaczenie. Wszyscy mają talent i określone umiejętności. Widzieliśmy już, że jesteśmy zdolni do powrotu do gry, jak w rywalizacji z PSG, gdzie przegraliśmy pierwszy mecz 0:2. Pod kątem swojej historii Barcelona jest w ciągu ostatnich 10 lat najlepszą wersją swojej drużyny, dlatego też wiemy, że czeka nas ogromny wysiłek. Piłkarze udowodnili już jednak, że potrafią to robić. Jeżeli damy z siebie wszystko, wyjdziemy bardziej skoncentrowani. W pierwszym meczu zdrzemnęliśmy się na sekundę. Utrzymywali się dużo przy piłce i na chwilę się wyłączyliśmy, przez co Busquets miał więcej miejsca i zagrał to podanie do Messiego. Dlatego też wiemy, że wiara to jedno, a koncentracja i wysiłek włożony w mecz to drugie.

Niektóre z waszych najlepszych rezultatów w tym sezonie dotyczyło spotkań wyjazdowych. Tak było w przypadku PSG, a także z Juventusem, zanim jeszcze tutaj trafiłeś. Możesz powiedzieć z czego to wynika?

– Być może nasi rywale są wtedy nieco bardziej otwarci. Być może wychodzą na boisko z poczuciem, że muszą zdobyć bramki. A być może jest to po prostu przypadek. Strzeliliśmy gola w rewanżu z PSG po dwóch minutach gry. Takie rzeczy mają ogromne znaczenie w meczu piłki nożnej, która oparta jest na podejmowaniu odpowiednich decyzji i mentalności. Ten gol zmienił mentalne podejście rywali do tego spotkania, ponieważ zaczęli obawiać się tego, że zaraz możemy zdobyć drugą bramkę. Tam samo będzie jutro. Jeżeli zdobędziemy jako pierwsi bramkę, co jest bardzo ważne, to wyrównamy stan rywalizacji i od tego momentu ten rezultat będzie nam odpowiadać. W takich meczach chodzi też o jakość. Mamy zawodników z odpowiednią jakością. Jak chociażby ten moment, w którym Juan Mata strzelił bramkę z rzutu wolnego przeciwko Juventusowi. Mamy takich piłkarzy. Czasami też chodzi o szczęście, innym razem David ostatecznie wyprowadzi nas obronną ręką. Kiedy pokonaliśmy na wyjeździe Tottenham w lidze, to była właśnie zasługa naszego bramkarza.

Barcelona to drużyna, która prezentuje różny styl gry w tym sezonie. Ostatnio grali z kontrataku w La Liga. Biorąc pod uwagę rezultat z pierwszego meczu na Old Trafford, spodziewasz się może, że Barcelona nie będzie jutro walczyła o posiadanie piłki?

– To jest DNA ich piłkarzy. Zawsze chcą dominować i kontrolować przebieg meczów. Z nami jest tak samo. Uważam, że potrafimy kontrolować spotkanie i dominować w posiadaniu piłki. Także zakładam, że zarówno my, jak i oni będą tego chcieli. Nie widzę tego, aby Barcelona w łatwy sposób miała nam pozwalać na posiadanie piłki, żeby potem pozwolić im na kontrataki. Spodziewamy się, że gdy wyjdziemy na boisko, to będziemy musieli bardzo ciężko pracować na to, aby utrzymywać się przy piłce. Dlatego też, gdy już będziemy ją mieli, to będziemy musieli z tego bardzo mądrze korzystać. Mają jednak odpowiednią jakość do tego, aby  grać także z kontrataku na Dembele. To jeden z najszybszych piłkarzy, przeciwko którym mogą grać nasi obrońcy. Do tego jest też Messi, o którym wiemy już wszystko. Musimy być więc przygotowani także na ich potencjalne kontrataki, gdy sami będziemy atakować. Musimy też być przygotowani na to, aby naprawdę dobrze bronić, gdy rywale będą przy piłce. Nie możemy więc nastawiać się jedynie ani na jedno, ani na drugie rozwiązanie.

Wspomniałeś, że jesteście teraz silniejsi i lepiej przygotowani fizycznie i że gdy może zdobędziecie pod koniec meczu jakiś rzut rożny bądź będziecie w stanie dośrodkować w pole karne, to może być dla was dobra okazja. Czy w takim razie spodziewasz się jutro bardziej fizycznej gry niż szybkiego spotkania?

– Nie, nie. Oczywiście, jeżeli będziemy wykonywali stałe fragmenty gry, to będziemy musieli pokazać lepszą jakość jako drużyna. Będziemy musieli lepiej je wykorzystać niż w zeszłym tygodniu. Wykonaliśmy naprawdę bardzo dużo dośrodkowań w ich pole karne w pierwszym meczu, ale Gerard Pique i Clement Langlet bronili naprawdę dobrze. To może nie być sposób na złamanie defensywy Barcelony. Czasami można tego dokonać poprzez kontratak bądź rozegranie szybkiej akcji. Musimy zaprezentować się najlepiej jak potrafimy i to pod każdym względem. Technicznym, fizycznym, mentalnym i taktycznym. Zagramy przeciwko fantastycznej drużynie i musimy podejść do tego realnie – musimy zagrać na najwyższym poziomie, jeżeli chcemy mieć szanse w spotkaniu przeciwko takiemu zespołowi jak Barcelona.

Jak myślisz, gdzie będzie grał Coutinho w przyszłym sezonie?

– To piłkarz Barcelony.

Gdy przybyłeś do klubu, twoim pierwszym wyborem jeżeli chodzi o trójkę atakujących byli Marcus Rashford, Jesse Lingard i Anthony Martial. Później zostało to rozbite przez kontuzje i inne rzeczy. Czy ci zawodnicy zagrają w jutrzejszym meczu? Jak ważnym jest, aby Lingard i Martial dobrze się w nim zaprezentowali i wrócili do tego, co prezentowali podczas pierwszych tygodni twojej pracy w klubie?

– To bardzo ważne, ponieważ potrzebujemy strzelać bramki. Niezależnie czy chodzi o Romelu Lukaku, Jesse’ego Lingarda, Anthony’ego Martiala czy Marcusa Rashforda – potrzebujemy wielkiego występu ze strony naszych ofensywnych piłkarzy. Musimy się dobrze bronić, ale także potrzebujemy pokazać też coś ekstra, aby strzelić bramkę przeciwko takiej drużynie. Oczekuję po prostu, że niezależnie od tego, kto rozpocznie ten mecz od pierwszych minut w naszej drużynie , to zaprezentuje dobrą formę, ponieważ w meczu u siebie nie zagraliśmy wystarczająco dobrze.

Barcelona oszczędziła całą swoją drużynę w miniony weekend, podczas gdy wy rozgrywaliście ważny mecz w lidze. Czy według ciebie będzie to miało wpływ na jutrzejszy mecz?

– Czasami można skorzystać na tym, że miało się możliwość odpoczynku, a innym razem świetnie jest rozegrać w międzyczasie mecz. Sami oszczędziliśmy w sobotę pięciu piłkarzy w porównaniu do meczu z poprzedniej środy. Jednak to nie powinno być czynnikiem decydującym. Pod kątem fizycznym jesteśmy gotowi i jesteśmy w stanie sobie z tym poradzić. Oczekuję, że moi piłkarze także będą gotowi. Jesteśmy zmobilizowani, będziemy grać na Camp Nou przeciwko fantastycznej drużynie. Wiem, że moi piłkarze będą biegać, dopóki nie dopadną ich skurcze.

Dyskusja