amazingbet.com

Wtorkowa noc będzie decydująca dla losów Manchesteru United w Lidze Mistrzów. „Czerwone Diabły” udały się do Barcelony z zamiarem zszokowania piłkarskiej Europy. Rewanżowe starcie na Camp Nou to arcytrudne zadanie dla podopiecznych Ole Gunnara Solskjaera, którzy przystępują do tego spotkania po porażce 0:1 na własnym stadionie. Czy pokonanie “Dumy Katalonii”, która nie przegrała na własnym boisku od 30 spotkań, jest faktycznie takie niemożliwe?

Misja niemożliwa do wykonania? Wydaje mi się, że gdzieś to już pisałem. Po tym, co zobaczyłem w Paryżu, nigdy nie powiem, że szanse Manchesteru United są całkowicie przekreślone. Mordercza walka z Paris Saint-Germain na Parc des Princes uświadomiła mi, jak bardzo ten klub został stworzony do wielkości i tworzenia historii pełnej wzruszeń. I tak, wiem, że paryżanie to najwięksi frajerzy w dziejach Ligi Mistrzów. Ale przypominając sobie finał z 1999 roku, 2008 roku i inne wielkie comebacki „Czerwonych Diabłów”, mam świadomość, że to właśnie oni byli, są i zawsze będą zapamiętani jako drużyna dokonująca rzeczy niemożliwych. Czy ktoś wierzył, że grając fatalne spotkanie z Bayernem Monachium są w stanie w kilka minut rozstrzygnąć losy finału na swoją korzyść? Czy ktoś wierzył, że podchodzący do decydującego rzutu karnego John Terry poślizgnie się i trafi w słupek? Czy ktoś wierzył, że Gianluigi Buffon, który nigdy nie wygrał Ligi Mistrzów, popełni tak kardynalny błąd, wypuszczając piłkę pod nogi Romelu Lukaku? Do bycia wielkim potrzeba szczęścia, a kto zaprzyjaźnił się z nim bardziej niż drużyna z Old Trafford? Nikt.

Pokonanie Paris Saint-Germain to jak wspięcie się na wysoką górę – parafrazując słowa norweskiego menedżera. Pokonanie FC Barcelony będzie wspięciem na wysoką górę postawioną na wysokiej górze, która została już zdobyta. Niepoprawny optymista Ole Gunnar Solskjaer wierzy jednak, że jest w stanie wciągnąć na nią swoich piłkarzy. Co więcej, twierdzi, że są ku takiej dawce optymizmu są nawet powody. Podczas spektaklu w Manchesterze, na deskach Teatru Marzeń stał najwspanialszy światowy artysta – Lionel Messi – ale jego gra nie zachwyciła publiczności. Argentyńczyk schodząc z murawy, nie otrzymał owacji na stojąco, jak niegdyś Ronaldo Nazario zdobywający hattricka. Powód jest banalny. „Czerwone Diabły” zaprezentowały się z naprawdę solidnej strony, wytrącając z rąk „Dumy Katalonii” większość argumentów. Zabrakło jednego – strzałów. Nie da się wygrać wojny bez użycia karabinów. Sam klincz w boksie i unikanie ciosów nie zagwarantuje zwycięstwa. Na Camp Nou potrzeba wiary i prób. Wtedy być może niektóre uderzenia znokautują rywala i poślą go na deski.

Czy powinniśmy się jednak zgadzać z optymizmem naszego szkoleniowca? Manchester United w ostatniej kolejce Premier League przypominał bardziej ten z czasów Davida Moyesa czy ostatnich dni Jose Mourinho, któremu ewidentnie brakuje jaj, a nam kibicom lała się krew z oczu. Mimo fatalnego występu uśmiechnięty Ole wcale nie zwątpił w szanse swojej drużyny, zapowiadając, że jego podopieczni z „Blaugraną” zagrają lepiej, bo gorzej zagrać się nie da. Dla wielu może to wyświechtane stwierdzenie, ale na mecze z wielkimi rywalami, motywacja jest dziesięciokrotnie większa. Jestem przekonany, że na murawie Camp Nou ekipa Norwega zostawi krew z kolan, zęby i zagra z “cojones”.

Wszyscy spieszą się z wydawaniem werdyktu na korzyść FC Barcelony. W myśl polskiego przysłowia – gdy ktoś się spieszy, to się diabeł cieszy. Skreślany Manchester United jest najsilniejszy. I niekoniecznie musimy być tam, gdzie diabeł mówi dobranoc. Tak jak Ole Gunnar Solskjaer wierzy, tak i wy wierzcie.

Camp „NO”? Camp „Yes”.

SYTUACJA KADROWA:

Manchester United: sytuacja kadrowa w zespole z Old Trafford nieco się poprawiła. W ligowym meczu z West Hamem Ole Gunnar Solskjaer dał odpocząć kluczowym zawodnikom, tak aby byli w pełni sił na konfrontację z FC Barceloną. Lista kontuzjowanych zmniejszyła się do dwóch graczy: Antonio Valencii oraz Andera Herrery. W przypadku Hiszpana wciąż można podejrzewać, że jego absencja ma związek z nieprzedłużaniem kontraktu. Wraz z drużyną do Katalonii poleciał Alexis Sanchez, który wrócił po kontuzji oraz Matteo Darmian, który był już brany pod uwagę w starciu z  „Młotami”. Największą bolączką będzie obsadzenie pozycji lewego obrońcy. Luke Shaw wykluczył się z rewanżowego starcia nadmiarem żółtych kartek, a Marcos Rojo nie sprostał na tej pozycji angielskiemu średniakowi. Możemy się spodziewać, że miejsce z lewej strony zajmie Ashley Young, a na prawej obronie ujrzymy Diogo Dalota. Poza tym norweski szkoleniowiec ma z czego wybierać – zwłaszcza w ataku.

Nie wystąpią: Luke Shaw, Antonio Valencia, Ander Herrera
Niepewny występ:

FC Barcelona: w drużynie Ernesto Valverde nie ma żadnych świeżych kontuzji. Trener zespołu z Katalonii w ostatniej ligowej kolejce wystawił do gry najmłodszą jedenastkę sezonu La Liga i prawdopodobnie najmłodszą we wszystkich pięciu najsilniejszych krajach Europy. Old Trafford z drobnymi urazami opuszczali Luis Suarez oraz Lionel Messi. Obaj piłkarze jednak na 100% pojawią się w wyjściowej jedenastce Blaugrany.

Nie wystąpią:
Niepewny występ:  –

PRZEWIDYWANY SKŁAD:

FAKTY MECZOWE:

­– FC Barcelona nigdy nie odniosła porażki na własnym stadionie przeciwko Manchesterowi United w europejskich pucharach (2 zwycięstwa, 2 remisy). Ostatnie spotkanie tych zespołów na Camp Nou zakończyło się remisem 0:0 i miało miejsce w kwietniu 2008 roku.

– Z 70 pojedynków w Lidze Mistrzów w fazie pucharowej, w których jedna z drużyn wygrała pierwsze starcie na wyjeździe, tylko cztery (6%) zakończyły się brakiem jej awansu. Dwa z tych przypadków zdarzyły się w tym sezonie, a jedną z drużyn, która tego dokonała, był Manchester United.

– W pierwszym starciu obu tych drużyn, Manchester United nie oddał ani jednego celnego strzału na bramkę Marca Andre Ter Stegena. Ostatni raz taka sytuacja „Czerwonym Diabłom” przytrafiła się w marcu 2005 roku przeciwko AC Milanowi (0:1).

– FC Barcelona na 41 sytuacji, w których wygrywała pierwszy mecz pucharowy na obcym stadionie, tylko 2 razy doznała eliminacji. Wyjątki zdarzyły się w sezonie 1980/81 przeciwko FC Koeln w Pucharze UEFA oraz sezonie 1984/85 w Pucharze Zdobywców Pucharów, gdy ich rywalem było FC Metz.

– Katalończycy są niepokonani od 30 spotkań na własnym stadionie w Champions League. Jest to najdłuższa seria ze wszystkich klubów, które biorą udział w tych rozgrywkach (27 zwycięstw, 3 remisy). Wśród tych 30 meczów, tylko raz straci więcej niż jednego gola. Przeciwnikiem był Bayern Monachium, który sensacyjnie wygrał w półfinale 2012/13 na Camp Nou 3:0.

– Lionel Messi zdobył 22 bramki w 31 spotkaniach w Lidze Mistrzów przeciwko angielskim zespołom. Żadnemu piłkarzowi nie udało się osiągnąć takiego pułapu.

– 90% bramek Manchesteru United w tym sezonie Ligi Mistrzów padło poza własnym stadionem (9 z 10).

– „Czerwone Diabły” w ostatnich pięciu meczach w fazie pucharowej wygrały tylko raz (2 remisy, 2 porażki).

– Manchester United przegrał 49 spotkań w Champions League. Drużyna z Old Trafford może stać się dziewiątym klubem, który dobije do liczby 50 porażek i drugim angielskim. Szybciej dokonał tego Arsenal, który przegrał 53 razy.

Mecz: FC Barcelona – Manchester United
Rozgrywki: Ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Rewanż.
Data: 16.04.2019r. (wtorek), godz. 21:00
Miejsce: Camp Nou, Barcelona
Sędzia: Felix Brych (Niemcy)
Transmisja: Polsat Sport Premium 2

Dyskusja