Sunday Times

W ostatnim czasie każdy kolejny mecz odkrywa coraz więcej problemów, które ma przed sobą Manchester United. Latem “Czerwone Diabły” czeka wielka przebudowa. Dziennikarz brytyjskiego The Telegraph, James Ducker, w swoim najnowszym felietonie pisze dlaczego jego zdaniem Edwin van der Sar byłby osobą, która pomogłaby klubowi z Old Trafford dorównać europejskiej czołówce i tym samym perfekcyjnie wpasowałaby się w rolę pierwszego dyrektora sportowego aktualnych wicemistrzów Anglii.

Felieton Jamesa Duckera – pisownia oryginalna

Najlepszym wzmocnieniem Manchesteru United tego lata nie będzie Jadon Sancho, Christian Eriksen czy Aaron Wan-Bissaka, nawet jeśli klub potrzebuje wzmocnień w wielu miejscach, ale Edwin van der Sar – były bramkarz “Czerwonych Diabłów”, a obecnie dyrektor generalny Ajaksu Amsterdam. Upokarzająca porażka United 0:3 z Barceloną na Camp Nou we wtorkowy wieczór nie ujawniła niczego nowego odnośnie drużyny, która była źle przygotowana do wyzwań na szczycie od dłuższego czasu.

Kto myśli, że same nowe kontrakty rozwiążą problemy United, nie był wystarczająco uważny. Dopóki United nie zajmie się strukturalnymi defektami, które rozgrywały się za kulisami, a które przyczyniły się chaotycznej strategii rekrutacyjnej, jest poważne ryzyko, że te same pytania, które były stawiane w obliczu uczącej pokory porażki w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, będą wciąż zadawane przez kilka kolejnych lat.

Nadchodzi maj, a United ma przed sobą ogromną przebudowę i jeden z najważniejszych okresów letnich od lat. Dyrektor techniczny nie został jeszcze ogłoszony, a obawy jakie ma obecny sztab szkoleniowy są powodami dlaczego asystent Ole Gunnar Solskjaera – Mike Phelan – wciąż nie popisał długoterminowego kontraktu.

United chce zatrudnić na to stanowisko kogoś, kto rozumie kulturę klubu, ale też będzie miał doświadczenie, żeby zdecydowanie kształtować nabór krótko- i długoterminowy zarówno w pierwszym składzie jak i Akademii. Pod tym względem nie ma lepszego kandydata niż Van der Sar. Czterokrotny zwycięzca Premier League i triumfator Ligi Mistrzów przez sześć lat gry na Old Trafford. Były bramkarz reprezentacji Holandii jest osobą, która obecnie nadzoruje odrodzenie Ajaksu. Jest pomnikiem spokoju i rozwagi, stanowczo planującym, w niezgodzie z chaotycznym myśleniem i bierną kulturą, która zaczęła zakorzeniać się też w Manchesterze.

Kiedy Lionel Messi był zajęty zawstydzaniem United, dynamiczny, młody Ajax pod wodzą Erika ten Haga w drodze do półfinału Ligi Mistrzów odprawił Juventus, tak samo jak w poprzedniej rundzie Real Madryt. Klub ten zrezygnował z ośmiu piłkarzy, którzy niecałe dwa lata temu przegrali z Manchesterem United w finale Ligi Europy.

Od tego czasu United na próżno roztrwoniło setki milionów na rynku transferowym. Ajax zatrudniał tanio i ostrożnie, w tym samym czasie fachowo pielęgnując wszystko w środku. Dwie rozbieżne ścieżki, które najbardziej podkreślają jak ważne jest posiadanie spójnej strategii oraz odpowiednich ludzi, którzy ją zastosują.

Rozmawiając z każdym, kto dobrze zna Van der Sara, mówią oni o inteligencji, uznanej figurze dogłębnie rozumiejącej piłkę nożną i jej nieprzewidywalność oraz poszczyceniu się szacunkiem w całej Europie.

Nawet jeśli United chciałoby Van der Sara, nie ma gwarancji, że go dostaną. Rola dyrektora technicznego w Ajaksie jest objęta przez byłego skrzydłowego Arsenalu – Marca Overmarsa, ale nie jest nierozsądne, żeby myśleć, że Van der Sar może wziąć pod uwagę podobną posadę na Old Trafford, żeby zrezygnować z obecnych obowiązków. 48-latek jest porównywany z innym, wybitnym, byłym piłkarzem, a teraz wpływowym dyrektorem Bayernu Monachium – Karlem-Heinz Rummenigge;em. O wiele łatwiejsze byłoby wyobrażenie sobie Van der Sara jako dyrektora generalnego na Old Trafford, bo jest on już teraz powołany do zarządu wpływowego Europejskiego Stowarzyszenia Klubów (ECA). Jednak Ed Woodward, wiceprzewodniczący zarządu United, nigdzie się wybiera.

Ktokolwiek przyjdzie objąć pozycję dyrektora technicznego, będzie miał ręce pełne roboty. Pomijając problemy rekrutacyjne, United ma przed sobą bitwę o zatrzymanie niektórych z ich najlepszych piłkarzy. Marcus Rashford jest ostatnim z zawodników, którym nie spieszy się z podpisaniem nowego kontraktu. Angielskiemu napastnikowi obecna umowa kończy się w następnym sezonie, ale klub ma możliwość przedłużenia jej o kolejne 12 miesięcy, tj. do czerwca 2021. Młody piłkarz łączony jest z kilkoma klubami łącznie z Barceloną. United jednak nie stresuje się sytuacją z Rashfordem. Klub walczy teraz o utrzymanie Davida De Gei, który żąda podwojenia obecnej tygodniowej pensji (240 tysięcy funtów), a przez to wyrównania płac z najlepiej zarabiającym w zespole Alexisem Sanchezem, na które “Czerwone Diabły” się nie zgadzają.

Błąd De Gei, który podarował Messiemu i Barcelonie drugiego gola, spowodował gwałtowne reakcje, które uderzyły także w Ashley’a Younga. Obrońca United był obiektem rasistowskich komentarzy w sieci.

Piłkarska organizacja “Kick It Out” potępiła tweety opisujące Younga jako “małpę” czy używające słowa na “n” pod jego adresem. United także wypowiedziało się na ten temat, zgłaszając sprawę na policję i na Twitterze, dodając, że podejmie najmocniejsze, możliwe działania przeciw tym nadużyciom.

“Kick It Out” coraz częściej irytuje się, że Twitter jest za wolny w odpowiedziach na gwałtowny wzrost rasistowskich nadużyć, a źródło potwierdziło, że rząd jest w kontakcie z grupą mediów społecznościowych odnośnie ostrzejszych ograniczeń.

Dyskusja