Getty Images

Jonathan Wilson, felietonista z “The Guardian” w gorzkich słowach skomentował aktualną dyspozycję Manchesteru United. Dziennikarz poddaje w wątpliwość słuszność mianowania Solskjaera stałym trenerem już pod koniec marca i wskazuje, że w lecie konieczna będzie prawdziwa rewolucja.

Felieton Jonathana Wilsona z “The Guardian” – pisownia oryginalna

Czy to jest ten Liverpool, który zdobędzie mistrzostwo? Kibice “The Reds” mogą upatrywać pozytywów w porażce Manchesteru United z Evertonem aż 0:4 tylko w tym, że ten blamaż i wstyd będzie dla nich inspiracją w środowym meczu z Manchesterem City. Być może tak będzie, ale chyba nikt nie jest w stanie powiedzieć tego z pewnością. Odkąd Ole Gunnar Solskjaer dostał pracę na stałe, piłkarze zaczęli zachowywać się, jakby był tylko nauczycielem na zastępstwie.

Porażka 0:4 z Evertonem była piątą wyjazdową porażką z rzędu – to najgorsza seria od 1981 roku – oraz już szósta w ostatnich ośmiu meczach. W tych dwóch wygranych również nie zagrali szczególnie przekonująco. Norwegowie wciąż z dumą mogą pokazywać “tabelę Solskjaera” (tabelę utworzoną na podstawie wyników tylko od momentu, w którym Ole Gunnar zastąpił Mourinho), ale prawda jest, że to tylko koloryzowanie rzeczywistości. Tak naprawdę to słońce wcale nie jest blisko.

To, że problem Man Utd sięga znacznie głębiej niż tylko do Solskjaera, jest oczywiste. United podążało bez celu za Mourinho i biorąc pod uwagę toksyczną atmosferę, która od niego wyszła, zwolnienie go było całkowicie normalną decyzją, aby spróbować uratować coś z tego sezonu – miejsce w czołowej czwórce, dobry wynik w FA Cup albo Lidze Mistrzów.

Manchester United poprawił się w pierwszych tygodniach pod wodzą Solskjaera, podczas których pokazał znacznie więcej taktycznej wirtuozerii niż wcześniej w Cardiff. Sprowadzenie na jakiś czas Norwega, uśmiechniętej legendy klubu, która uspokoi nastroje i kupi trochę czasu, było najprawdopodobniej najlepszą decyzja United podjętą od odejścia na emeryturę sir Alexa Fergusona.

Wszystko to runęło, gdy pod koniec ostatniego miesiąca Solskjaer dostał pracę na stałe. Decyzja ta uwidoczniła brak wiedzy i obycia w piłce wśród dyrektorów, którzy ponad podążanie ustaloną drogą przełożyli opinię i naciski ze strony opinii publicznej.

Szybko stało się oczywiste, że Manchester United znacznie przewyższy umiejętności Davida Moyesa, jednak jego nominacja była trudna do zatrzymania. W końcu to sam sir Alex Ferguson namaścił go na swojego następcę. Zatrudnienie Louisa van Gaala byłoby sensowne tylko wówczas, jeśli oznaczałoby sprowadzenie klubu na bardziej holenderską drogę i jeśli poprzedzałby on sprowadzenie trenera wyznającego podobną filozofię.

Oczywiście tak się nie stało, ponieważ mamy do czynienia z zarządem, który nie ma pojęcia o futbolu jako o takiej dziedzinie sportu, w której potrzebne jest długoterminowe planowanie. Trzeba dostrzec minimum wartości w infrastrukturze, budowaniu fundamentów czy filozofii. Zamiast takiego rozwiązania van Gaal został zastąpiony przez Mourinho, który wprawdzie uczył się u Holendra dwadzieścia lat temu, ale zdecydował się wprowadzić całkiem inny styl.

Mourinho dostosował się jednak do ogólnej tendencji, wedle której United interesował się piłkarzami będącymi na szczycie, albo takimi, którzy z niego spadli. Woleli to, niż zaopatrzyć się w wiedzę niezbędną do zidentyfikowania młodego talentu. To porażka, będąca jednocześnie przyczyną tego, że Manchester United był jedynym zespołem w TOP 6, który nie odnotował zysku w poprzednim sezonie. Biorąc pod uwagę to, co zrobili z drabinką płac, zatrudnienie Alexisa Sancheza może okazać się najbardziej kosztowne w historii klubu.

Podobnie wygląda z terminem ogłoszenia decyzji o zatrudnieniu Solskjaera. Dyrektorzy, uwiedzeni przez nowego trenera, działają potrzebą chwili i odpowiadają impulsywnie, zamiast poczekać i zobaczyć, czy w tym jest coś więcej. Solskjaer obwiniał brak sprawności fizycznej swoich zawodników – w niedzielę przebiegli 8 kilometrów mniej od Evertonu, co ma pewien sens, bowiem statystyki biegania United były słabe przez cały sezon. Być może jego piłkarze byli w stanie podnieść się na początku jego kadencji, ale nie byli w stanie tej formy utrzymać.

Są jednak także głębsze kwestie, te dotyczące podejścia i personelu. Paul Pogba i Anthony Martial wyblakli; Chris Smalling i Phil Jones wyglądają jak posągi lwów przed British Museum – połatani i już nie tak wyraziści z powodu swojej długowieczności, a już na pewno niesłużący do obrony.

Wydaje się, że ostatnia wizyta w Hiszpanii przyniosła niefortunny skutek w postaci przekształcenia Davida de Gei w Davida de Geę, który gra w reprezentacji. Fred, nie bez powodu, wygląda na oszołomionego chaosem, który go otacza.

Oprócz Marcusa Rashforda, nawet jeśli ostatnio jest w słabszej formie – czy jest jakikolwiek piłkarz United, po którego odejściu kibice byliby bardzo zawiedzeni?

Być może to, co się teraz dzieje, jest pewną formą obrony dla Mourinho, choć oczywiście łatwiej byłoby mu współczuć, gdyby nie był odpowiedzialny za większość z ostatnich transferów i odrzucenie talentów, które miał w zespole.

Wymagany jest remont, wręcz gruntowny. Być może nie ma na świecie trenera, który miałby doświadczenie w przeprowadzaniu takiej rewolucji. Czy Solskjaer może to zrobić? Być może, ale teraz najbardziej wyraziste pytanie brzmi: czy gdyby Manchester United nie zatrudniłby go na stałe miesiąc temu, to czy Ed Woodward miałby podstawy, by to zrobić pod koniec sezonu? Czy kibice by tego chcieli?

Jedynym jasnym punktem dla United jest to, że ich nieudolność może przynajmniej powstrzymać Liverpool od sięgnięcia po mistrzostwo.

Dyskusja