Getty Images

Pep Guardiola przyznał przed nadchodzącymi derbami Manchesteru, że wyjazd na Old Trafford dla jego drużyny nie jest już tak strasznym doświadczeniem, jak jeszcze około 10 lat temu. Hiszpan dodał jednak, że mimo porażki 0:4 „Czerwonych Diabłów” z Evertonem w ostatnim meczu ligowym, spodziewa się, że w środę podopieczni Ole Gunnara Solskjaera zaprezentują się zdecydowanie lepiej.

O nadchodzącym meczu

– Musimy wygrać cztery mecze, aby utrzymać tytuł mistrzowski. Old Trafford to nie jest łatwe miejsce do gry, ale to miły obiekt. Wiemy dokładnie, co musimy zrobić. To derbowe spotkanie, a za każdym razem, gdy gramy z United, są to zawsze wyjątkowe mecze. Zawodnicy dają z siebie wszystko dla kibiców, dla klubu.

– Oglądałem ich ostatni mecz. Wyobrażam sobie, co by się działo, gdyby chodziło o nas. Jednak ich spotkanie z Evertonem to już przeszłość. Nie tworzę teorii na temat tego, co stało się w przeszłości i co stanie się w przyszłości. Każdy mecz jest kompletnie inny.

– Nasz klub w ostatniej dekadzie znacząco urósł. Nie ma już dla nas nic przerażającego w wyjazdach na Old Trafford. Wcześniej może było to nieco trudniejsze. Jednak piłkarze Manchesteru City w ciągu ostatniej dekady sprawili, że te pojedynki stały się bardziej wyrównane. Choć oczywiście wiemy, że musimy zagrać najlepiej jak potrafimy. Spodziewam się i jestem też przekonany, że w środę zobaczymy United w najlepszym wykonaniu. Piłkarze mają swoją dumę.

– Przygotowujemy się do tego meczu tak, jak do wszystkich innych. Analizujemy ich mocne i słabe punkty, a potem wyjdziemy na boisko i postaramy się go wygrać.

O dominacji w Manchesterze

– Kwestia dominacji polega tutaj na zdobywaniu tytułów mistrzowskich w Premier League. Dominacja nad lokalnym rywalem jest czymś miłym, ale to nie jest najważniejsze. To prawda, że w ostatnich 3 latach radzimy sobie lepiej niż oni, ale tutaj chodzi o zdobywanie trofeów, a nie pokonanie United.

O trudnym zadaniu, jakiego podjął się Ole Gunnar Solskjaer

– To nasz świat, takie jest nasze położenie. Sytuacja Solskjaera jest mi bliska. Całkowicie ją rozumiem. Czujemy się w tym wszystkim samotni, dlatego tak doskonale rozumiem jego sytuację. To dzieje się ze wszystkimi menedżerami na całym świecie. Taka jest rzeczywistość. Dlatego rozumiem go doskonale i szczerze go wspieram. Każdy potrzebuje czasu, a jednocześnie w ogóle go nie ma.

O słowach Solskjaera nt. częstej i umyślnej gry na faul ze strony Manchesteru City

– Nigdy nie mówiłem żadnemu ze swoich piłkarzy, aby popełnił faul, żeby uniknąć czegoś ze strony przeciwnika. Nasze statystyki faulów wynikają po prostu z reakcji sędziów. Nie uważam więc, że to wynika z naszej strony, ponieważ nie robimy czegoś takiego umyślnie.

– Od pierwszego dnia pobytu tutaj do dziś, wiem dokładnie, co przekazuje swoim piłkarzom. Jeżeli więc piłkarze chcą atakować, to musimy być wobec siebie szczerzy i wiemy, że przydarzą się kontakty z rywalami, przydarzą się faule. Jednak gdy do tego już dojdzie i zawodnik spóźni się z interwencją, to od tego jest sędzia, aby ukarać go żółtą czy czerwoną kartką lub jakkolwiek inaczej zdecyduje.

– Nigdy jednak nie przygotowywałem swoich piłkarzy do tego, aby faulowali rywali. Chcemy po prostu grać swoje, choć czasami nie jest to możliwe. Przy posiadaniu piłki na poziomie 65-70%, w jaki sposób mamy popełniać tak wiele fauli? Bardziej niż na tym koncentruje się na wielu innych rzeczach w związku z tym meczem, a przede wszystkim na tym, jak ich pokonać. Być może podczas pomeczowej konferencji prasowej będziecie mogli jeszcze raz o to spytać ich menedżera.

Dyskusja