Ole Gunnar Solskjaer spotkał się po raz ostatni z dziennikarzami na pomeczowej konferencji prasowej w sezonie 2018/2019. Podopieczni norweskiego szkoleniowca przegrali ostatnie spotkanie z Cardiff City 0:2 na własnym stadionie.

KONFERENCJA PRASOWA

W końcówce sezonu zdobyliśmy 8 punktów na 27 możliwych. To forma drużyny, która walczy o utrzymanie.

– Owszem. Byliśmy słabi i w końcówce sezonu biliśmy głową w ścianę. To wielkie rozczarowanie. Największym plusem jest to, że sezon dobiegł końca. Oddzielmy go grubą kreską i ruszmy do przodu. Wiemy, że jesteśmy zbyt daleko od miejsca, w którym chcemy się znajdować. 98 i 97 wynik to cudowny wynik czołowej dwójki. My mamy pięć czy sześć punktów straty do miejsc 3-5, więc realistycznie patrząc, to są nasi rywale na następny rok. Piłkarze przeszli przez trudny okres. Dopadło ich zmęczenie psychiczne i fizyczne. Gdy masz choć odrobinę pewności siebie, to wygrywasz takie mecze jak dziś. Najpewniejszy czuł się Mason [Greenwood]. Wspaniale się go oglądało. To dodało nam otuchy – kibicom, piłkarzom i mnie. Scott McTominay i Mason Greenwood to prawdopodobnie jedyne plusy.

Ole, czy Ed Woodward zdaje sobie sprawę, jak ciężką pracę masz do wykonania?

– Zdecydowanie. Odbyliśmy mnóstwo rozmów. Władze są szczere i doskonale wiedzą, na jakim poziomie jesteśmy. Czeka nas długa droga do miejsca, w którym pragniemy być. W końcówce sezonu stało się to jasne. Gdy przybyłem tutaj, tuż przed świętami, osiągnęliśmy szczyt formy. Taka jest natura ludzka. Jesteś pewny siebie, czasami nadmiernie i przechylaliśmy dzięki temu szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Momentami graliśmy wspaniały futbol. W końcówce widzimy, że nie udało się podtrzymać tej wyjątkowej wydajności. Zdajemy sobie sprawę, że znajdujemy się w fazie przebudowy.

Czy w przyszłym sezonie może okazać się, że potrzebujesz dużo więcej czasu, aby przebudować drużynę?

– Przywykliśmy do walki o mistrzostwo Premier League, ale nie wrócimy do tego zbyt szybko. Realistycznie, nie uda nam się zniwelować straty 32 punktów do lidera. W naszym zasięgu jest walka o czołową czwórkę i jakieś trofeum. Ostatnim razem, gdy byliśmy w Lidze Europy, Jose i większość tych chłopaków w niej zwyciężyli. FA Cup i Carling… Carabao Cup – przepraszam – są rozgrywkami, które muszą stać się naszym celem od początku kolejnego sezonu.

Jak ocenisz progres swojego zespołu pomiędzy oboma meczami z Cardiff City?

– Wtedy wygraliśmy 5:1, teraz przegraliśmy 0:2, więc jakiej odpowiedzi oczekujesz? Czasami zdobywasz dwa gole po dwóch wspaniałych strzałach. Dzisiaj mieliśmy 75% posiadania piłki i 30 strzałów. To spotkanie nie jest wyznacznikiem naszego poziomu. Wystawiliśmy wielu młodych piłkarzy. Ofensywna szóstka składała się z wychowanków. Daliśmy im szansę, bo wiedzą, co to dla nich oznacza. Oczywiście, nie jesteśmy w miejscu, w którym chcielibyśmy być.

Czy nie mogłeś doczekać się końca sezonu, zważając na ostatnie kilka miesięcy?

– Nie do końca. Mieliśmy szansę. W ostatnich dwóch meczach zawiedliśmy jednak samych siebie. Powinniśmy wygrać z dwoma spadkowiczami, to oczywiste. To kolejne zderzenie się z rzeczywistością. Ta liga jest trudna, niezależnie od tego, z kim się mierzysz. Sezon jest długi. W trakcie zanotowaliśmy długą serię zwycięstw, ale nie podołaliśmy w końcówce.

Porównując to ze swoim startem, czy taka obniżka formy była dla ciebie zaskoczeniem, szokiem?

– Nie, to nie był szok.

Dlaczego?

– W futbolu decydują detale, takie jak pewność siebie lub jej brak, czy nawyki. Codziennie, sumiennie trzeba wykonywać swoją pracę. Sezon jest długi. Wcześniej byłem krytykowany za ciągłe wystawianie tego samego składu. Później dopadły nas kontuzje i musieliśmy rotować i zmieniać zespół. Nie mogliśmy utrzymać tego zwycięskiego składu w kupie. Nie mieliśmy wystarczająco silnych fundamentów, aby utrzymać się na tym poziomie.

Powiedziałeś, że niektórzy pożegnają się z klubem po zakończeniu sezonu. Czy jest jakiś progres w sprawie kontraktu Davida de Gei?

– Jego kontrakt jest jeszcze ważny przez rok. Oczywiście, chcemy przedłużyć tę umowę. Rozmowy trwają. Miejmy nadzieję, że zostanie to załatwione. Pierwszego lipca dowiemy się, kto będzie z nami. Czeka nas bardzo ważny okres przygotowawczy, ponieważ następny sezon ma być wielki.

Alexis Sanchez będzie jeszcze piłkarzem Manchesteru United?

– Alexis ma wciąż ważny kontrakt. Nie chce mówić zbyt wiele o indywidualnościach. Gdy wrócimy do gry 1 lipca, będziemy mogli o tym porozmawiać. Przede mną miłe lato!

Dyskusja