manutd.com

Po zakończeniu sezonu piłkarze Manchesteru United pojechali na wakacje, aby zrelaksować się po nieudanym sezonie. Marcos Rojo mógł udać się na gorące tropikalne wyspy, do Disneylandu w Orlando, lub na gorące hiszpańskie plaże, lecz nie to było priorytetem dla obrońcy.

Marcos udał się prosto do swojej rodzinnej miejscowości w La Plata w Argentynie. Po wylądowaniu poszedł na rodzinnego grilla, a następnie skierował się na boisko.

Argentyńczyk odwiedził swój stary klub, Estudiantes, gdzie jego przyjaciel i były kolega z boiska, „Chapu” Brana grał swój pożegnalny mecz.

Zawodnik Manchesteru United udzielił wywiadu dla lokalnego dziennika „El Dia”, w którym odpowiedział na wiele pytań na temat swojej przyszłości. Marcos nie próbował omijać żadnych odpowiedzi. Argentyńczyk jasno i wyraźnie podkreślił swoje przywiązanie do klubu.

– Na tę chwilę zostaję w United – powiedział Marcos Rojo w wywiadzie. – Przed rozpoczęciem wakacji rozmawiałem z menedżerem na temat jego planów wobec mnie.

– Stwierdził, że ma mnie na uwadze oraz że jestem ważnym zawodnikiem. Powiedział, że mam się skupić na pełnym powrocie do zdrowia, aby mógł na mnie liczyć w pierwszym zespole. Przed powrotem do Anglii zamierzam odpocząć i spędzić czas z rodziną.

Rojo został zapytany także o niedawne doniesienia medialne, łączące go z przenosinami do Boca Juniors. Piłkarz przyznał, że doszło do rozmów, lecz na ten moment nie planuje powrotu do Argentyny.

– Tak, to prawda. Zadzwonił do mnie stary kolega z reprezentacji Nicolas Burdisso, kiedy objął stery w Boca Juniors. Wówczas nie grałem w drużynie. Podziękowałem mu za telefon i powiedziałem, że chcę zostać w Manchesterze. Boca to świetny zespół, lecz na razie chcę pozostać w Europie.

Następnym pytaniem było, czy obrońca planuje wrócić na argentyńskie boiska.

– Nadal mam trzyletni kontrakt w Anglii, a później się zastanowię. Mam dopiero 29 lat i przede mną jeszcze wiele. Na pewno wrócę, ale nie wiem kiedy.

– Zawsze powtarzałem, że wrócę do Estudiantes i na to właśnie liczę. Powrót do domu, do rodziny i do starego klubu byłby wisienką na torcie.

Zapytany, czy koledzy z Manchesteru rozumieją jego regularne wizyty w klubie z dawnych lat, Rojo odpowiedział:

– Wiedzą, jaki jestem i wiedzą o mojej miłości do tego klubu. Kiedy im mówię, że lecę odwiedzić Pinchę, to nie jest żadne zaskoczenie. To część mnie i dobrze o tym wiedzą.

Dyskusja