SoccerBible Magazine

Diogo Dalot udzielił wywiadu dla “SoccerBible Magazine”, w którym podsumował pierwszy rok pobytu w Manchesterze United. Portugalczyk zdradził, z jakiego powodu zaczął kibicować “Czerwonym Diabłom”, jakiego zawodnika ceni najbardziej, a także jak przebiegła jego aklimatyzacja w zespole.

Diogo, jak minęła u ciebie aklimatyzacja w Wielkiej Brytanii? Jakie są główne różnice, które zauważyłeś?

– Myślę że pasja, sposób, w jaki tutaj żyje się piłką i jak się czuje ten sport. Ta pasja i pragnienie rozegrania następnego meczu. Pełne stadiony. Dla mnie to niewyobrażalne. Kiedy dostajesz możliwość gry w takim miejscu jak to, na Old Trafford. To jest niesamowite.

Co przeszło przez twoją głowę, gdy pierwszy raz połączono ciebie z takim klubem jak Manchester United?

– Kiedy docierają do ciebie takie informacje, pierwsze co myślisz to: “wow, serio chodzi o mnie?”. Grałem w najlepszej drużynie w Portugalii. To dobra liga, graliśmy w Lidze Mistrzów. Myślę, że kiedy masz takie doświadczenie, to jesteś trochę bliżej gry w wielkich ligach.

Kiedy przychodzisz do tak dużego klubu, to jest to trochę jak rozpoczęcie nowej szkoły?

– Tak, to był nowy cykl, nowe życie. Przychodzisz tutaj i zaczynasz żyć wielkimi różnicami pomiędzy tym, co miałem w Portugalii, a co mam tutaj. To zupełnie inny świat. Dla mnie to był nowy początek. Oczywiście wziąłem ze sobą wszystko to, czego nauczyłem się w Porto i Portugalii i bardzo mi to pomogło na swojej pozycji. Pozostało tylko pracować i dalej się rozwijać.

Myślisz, że musisz się pokazać przed nowymi kolegami? Na pewno ważne jest, aby cię polubili…

– Oczywiście, kiedy wchodzisz do nowej drużyny, chcesz mieć dobre relacje ze wszystkimi i być dobrym kolegą, ale myślę też, że musisz starać się być sobą i nie udawać kogoś, kim tak naprawdę nie jesteś. Na koniec dnia jestem tylko sobą i jestem tylko w tym towarzystwie. Staram się być sobą i myślę, że mi się to udaje. Uważam też, że każdy wie kim jestem i myślę, że jednak jestem dobrym kolegą.

Byli tacy zawodnicy, którzy przyjęli cię szczególnie dobrze?

– Tak, większość. Byli tacy, którzy nie mówili zbyt dużo lub mieli inną osobowość, ale w większości było to dobre przyjęcie. Myślę, że moja adaptacja przebiegła dobrze. Miałem portugalskich kolegów, sztab, trener był Portugalczykiem, a w kadrze byli też Brazylijczycy. Dla mnie nie było to trudne. Myślę też, że mówię nieźle po angielsku, więc między mną a Anglikami nie było takiego dystansu. Mogli być blisko mnie, bo mogłem z nimi rozmawiać.

https://www.soccerbible.com/media/94859/3-diogo-dalot-interview-issue-12.jpg

https://www.soccerbible.com/media/94858/2-diogo-dalot-interview-issue-12.jpg

Kiedy zacząłeś się uczyć angielskiego?

– W szkole. W Portugalii zaczynamy się uczyć angielskiego w wieku siedmiu, ośmiu, dziewięciu, dziesięciu lat. I od tego momentu wszystko po kolei. No i telewizja. [śmiech]

Są takie sytuacje w szatni, kiedy czujecie coś w stylu “musisz to obejrzeć!”?

– Tak, zawsze. Albo została wydana nowa gra i wszyscy musimy w nią zagrać, multiplayer. Albo film na Netflixie. Najnowszym był “Bird Box”, wszyscy o tym mówią. To normalna szatnia. Czasem ludzie mówią, że szatnia w takim klubie jest inna lub ze sobą nie rozmawiamy, tylko non stop jesteśmy skupieni. Owszem, koncentrujemy się, ale potrzebujemy też się zrelaksować i pobawić. To bardzo dobra szatnia.

Jakie są różnice w gustach muzycznych?

– Tutaj w Anglii zacząłem słuchać więcej rapu, więcej Lil Baby. Jesse [Lingard] bardzo lubi tego rapera. Mamy kilku muzykalnych gości, jak na przykład Ash [Ashley Young]. On to bardziej elektryczna muzyka przed meczami. Są w szatni Hiszpanie, mamy różne kultury i słuchamy ich nawzajem.

Czego słuchałeś w Portugalii?

– Mamy dobrą muzykę. Oczywiście jak jesteś piosenkarzem w Portugalii to nie masz takiego zasięgu jak w Ameryce, ale mamy dobrą muzykę. Mamy rodzaj piosenki, który nazywamy fado. To liryczna piosenka. Niesamowita. Tylko w Portugalii. Jest fantastyczna, lubię ją.

Jak opisałbyś swoją osobowość?

– Jestem normalnym chłopakiem. Staram się zachowywać pokorę i pamiętać, że dopiero zaczynam. Mam 19 lat, nie jestem jeszcze ukształtowanym piłkarzem i potrzebuję się rozwijać. Muszę się uczyć i popełniać błędy, by móc wyciągać z nich wnioski. Dopiero zaczynam. Grałem w wielkim klubie, w Porto, a teraz jestem w najlepszym klubie na świecie. Muszę o tym pamiętać, pracować i być gotowym na to, co mnie czeka.

Jak wyglądało twoje piłkarskie dojrzewanie?

– Zacząłem grać w piłkę jak miałem pięć, sześć lat w małym zespole w Bradze, moim rodzinnym mieście. Po dwóch latach przeszedłem do Porto i grałem tam 10 lat. Piłka nożna była jednak jedynie moją pasją. Miałem marzenie, tak bardzo chciałem tutaj być i to był mój cel.

Kto był dla ciebie inspiracją w tym czasie?

– Moja odpowiedź będzie lekko szokująca dla wszystkich [śmiech]. Myślę, że Cristiano Ronaldo był dla mnie tym głównym idolem, od pierwszego dnia. Nie dlatego, że jest Portugalczykiem i gra w takim stylu, ale z powodu ciężkiej pracy, jaką wykonuje. Kiedy myślisz o wzorze prawdziwego sportowca, musisz wskazać na Cristiano. Dla mnie był on głównym przykładem na to, jak zacząć grać w piłkę. Nie chcę jednak być jak on, chcę iść własną ścieżką, ale poznanie go i zobaczenie jak on pracuje jest niewiarygodne.

https://www.soccerbible.com/media/94857/1-diogo-dalot-interview-issue-12.jpg

Z zewnątrz życie piłkarza wygląda na całkiem niezłe. Jednak jak ciężko musisz pracować, aby dotrzeć na szczyt?

– Oczywiście trudno jest dotrzeć do wielkiego zespołu, ale jeszcze ciężej jest utrzymać się na tym poziomie. Konkurujesz z wielkimi piłkarzami, których obsesją jest ciężka praca. Kiedy trafiasz do wielkich klubów, wielkich lig, wiesz że każdego dnia musisz stawać się coraz lepszy i lepszy. Dla mnie ciężka praca ma fundamentalne znaczenie, podobnie jak bycie pokornym.

Ile musiałeś poświęcić, aby dzisiaj być w tym miejscu, w którym jesteś?

– Wiele, bardzo wiele. Jak powiedziałem – bycie tutaj nie jest łatwe, mając w głowie pokorę i jedynie 19 lat. Musisz wiele poświęcić. Czasami musisz powiedzieć “nie” swoim przyjaciołom czy rodzinie, ponieważ musisz poświęcić czas na odpoczynek albo sen. Nie możesz wyjść ze znajomymi, bo następnego dnia masz trening lub mecz. W mojej głowie cały czas jest jednak przekonanie, że warto to robić. Myślę, że teraz mam za to nagrodę.

Jak się czułeś, gdy po raz pierwszy zagrałeś na Old Trafford?

– Nie denerwowałem się, byłem skupiony. Wiesz, że jest ten mały niepokój przed meczem i kiedy pojawiasz się na boisku. Myślałem sobie: “dobra, jesteś tutaj, teraz musisz grać”. Nie możesz się bać, po prostu musisz się skupić i pokazać ludziom, dlaczego to ty tu jesteś. Dla mnie to była na ten moment największa chwila. Grasz na PlayStation w wieku 10 lat i widzisz Old Trafford marząc, że pewnego dnia tam zagrasz. To był wielki moment.

Czujesz, że w każdym meczu nabierasz więcej doświadczenia i pewności siebie?

– Nie w każdym meczu, ale każdego dnia. Miałem ciężki sezon, ponieważ przeszedłem przez dwie kontuzje. Do tej pory nigdy ich nie łapałem. To były dwie największe w mojej karierze. Przeszedłem operację kolana, byłem wyłączony z gry przez cztery miesiące, a potem wróciłem na miesiąc i znów byłem kontuzjowany. To było pouczające doświadczenie. Staram się od nowa poprawiać, a to jest kluczowe.

Odkąd zostałeś piłkarzem Manchesteru United, światła coraz mocniej świecą na twoją osobę. Czujesz to?

– Tak, szczególnie w social mediach. Musisz być przygotowany na taki “boom”. To nie jest jednak dla mnie jakiś główny problem. Najważniejsze to codzienne treningi i bycie z rodziną. Z innej strony to jest druga część piłki nożnej i kreowanie swojego wizerunku oraz marki jest bardzo ważne.

Co masz w głowie myśląc o planach na przyszłość?

– Na razie nie wybiegam daleko w przyszłość. Staram się myśleć krok po kroku. Na razie skupiam się na dostawaniu minut i wykorzystywaniu swoich szans, pokazaniu trenerowi do czego jestem zdolny, że mogę tu grać. Oczywiście, kiedy kładziesz się do łóżka i myślisz o marzeniach, to jest nim bycie jednym z najlepszych bocznych obrońców na świecie, który będzie punktem odniesienia dla innych. O tym jednak myślę tylko w łóżku. Kiedy się budzę, muszę stanąć mocno na ziemi i ciężko pracować. Każdy dzień jest dla mnie walką. Myślę, że to właściwa droga.

Jak przeszedłeś przez zmianę trenera? To jednak dość spora zmiana, z którą trzeba było sobie poradzić.

– To było moje pierwsze doświadczenie tego typu. Każde takie jest dla mnie pouczające. To piłka nożna. Musisz być przygotowany na zmianę trenera, zmianę wszystkiego. Żyje się dzień po dniu, nie można inaczej.

Zobaczenie Solskjaera na ławce, a więc kogoś, kogo oglądałeś na boisku, gdy byłeś młodszy, pomaga?

– Tak. To duży punkt odniesienia dla klubu. Kiedy masz możliwość pracować z kimś, kto zna klub, kibiców, wszystko, to jest to niesamowite. Solskjaer to także ktoś, kto był piłkarzem i wie, w jaki sposób myślimy. Do tej pory wspaniale było z nim pracować i czekam na więcej.

Komu kibicowałeś, jak byłeś dzieckiem?

– Oczywiście Porto. Jestem ich kibicem od dziecka. Kiedy dorastasz, dostrzegasz też inne kluby. Kibicowałem Man Utd z powodu Cristiano. Nie zamierzam cię okłamywać i mówić, że Manchester United to od początku był mój klub – stał się nim dzięki Ronaldo. Zakochałem się w tym klubie, kibicach. Byłem skupiony na oglądaniu Manchesteru. Weekend, mecz “Czerwonych Diabłów”, gra Ronaldo, więc trzeba obejrzeć. Mam dwie albo trzy koszulki Cristiano z tamtego okresu. Oczywiście mam także inne kluby, które wspieram, ale to Manchester United jest tym największym dla mnie.

 

Dyskusja