Getty Images

Jose Mourinho udzielił ostatnio wywiadu dla stacji Eleven Sports, w którym przyznał m.in. że pracując w Anglii nie czuł takiej swobody jak wtedy, gdy prowadził swoje drużyny w Portugalii czy we Włoszech. Były trener Manchesteru United przyznał także, że jest gotowy na powrót do trenowania i że kiedyś chciałby spróbować swoich sił prowadząc jakąś reprezentację narodową.

– Odkąd opuściłem Portugalię większość czasu spędziłem w Anglii. Spędziłem też kilka lat w Hiszpani, gdzie weszliśmy niemal w takie samo środowisko. Włochy takie nie są. We Włoszech lubią tę grę, lubią kwestie dotyczące taktyki – mówił Mourinho.

– Zazwyczaj otaczali mnie tam ludzie, którzy o tym mówili. Jedni mniej, inni więcej. Jedni bardziej agresywnie przedstawiali argumenty, inni byli spokojniejsi. Mówię jednak o ludziach, którzy w tej kwestii mieli wielką wiarygodność. Mówię o wspaniałych nazwiskach ze środowiska piłki nożnej, z którymi faktycznie można o tej piłce porozmawiać.

– Tymczasem w Anglii jest zupełnie inaczej. Dla przykładu, czasami czułem się tam jak w klatce, ponieważ nie można było nawet udzielić komentarza na temat sędziego i to jeszcze przed spotkaniem. Byłem karany – i były to wysokie kary – za swoje komentarze przedmeczowe i to takie w stylu: “Mam nadzieję, że sędzia ma się bardzo dobrze, że wytrzyma presję związaną z prowadzeniem meczu na Anfield Road, że poprowadzi doskonałe zawody”.

– Takie komentarze w Anglii są zabronione. To jest tam rozważane jako próba wywierania wpływu na sędziego i nakładania na niego pewnego rodzaju presji. Nawet mówiąc dobrze na temat sędziego, co przecież robiłem, otrzymywałem za to karę.

– Z kolei w Portugalii przed meczem możesz powiedzieć sędziemu, co chcesz. Także podczas spotkania i po nim. Jeżeli jesteś za to karany, to jakimiś śmiesznie małymi grzywnami. Panuje tam całkowita bezkarność w tym zakresie. Mówię jedynie o tym poziomie. No i oczywiście jesteśmy krajem, któremu powinno się to podobać.

– Programy telewizyjne w Portugalii, które nadawane są jednocześnie na trzech, czterech czy pięciu kanałach i powtarzane są od poniedziałku do niedzieli, cały czas istnieją. Widocznie dzieje się tak, ponieważ Portugalczycy je lubią. Być może więc mamy w naszym kraju piłkę nożną, jaką chcemy mieć – dodał.

Jose Mourinho został też w wywiadzie dla Eleven Sports zapytany czy doszedł już do siebie po zwolnieniu z Manchesteru United i czy planuje w najbliższym czasie podjąć się ponownie pracy. Portugalczyk przyznał, że nie ma po czym “dochodzić do siebie”.

– Nie musiałem dochodzić do siebie po czymkolwiek. To, co się wydarzyło, nie było niczym, czego bym się nie spodziewał. Nie potrzebuję więc czasu na dojście do siebie – zapewniał.

– Wykorzystałem ten wolny czas, aby popracować nad swoją przyszłością. Usprawniłem także moje zaplecze techniczne, aby znaleźć nowy wymiar w swojej pracy, nie tracąc przy tym oczywiście tych cech, które sprawiają, że jestem tym, kim jestem.

– To ja – będąc tym, kim jestem i myśląc, tak jak myślę – doszedłem do miejsca, w którym jestem dziś. Po prostu wykonywałem swoją pracę na pewnym poziomie, ale chcę być jeszcze lepszy, chcę się przystosować, chcę się przeorganizować. To właśnie teraz robię – dodał.

Mourinho zapytany z kolei czy rozważa powrót do Portugalii, aby poprowadzić jakiś klub bądź może reprezentację narodową, odpowiedział:

– Myślę, że w grę wchodzi bardziej kadra narodowa niż klub, choć nigdy nie można mówić “nigdy”. Jednak w tej kwestii bardziej przemawia do mnie projekt prowadzenia reprezentacji narodowej niż krajowego klubu. Dlatego, że zawsze tego mi brakowało w mojej karierze.

– Chciałbym to kiedyś robić. Nie chodzi tylko o Portugalię, ale ogólnie o prowadzenia reprezentacji narodowej. To coś, czego do tej pory nigdy nie chciałem robić, ale to się zmieniło. Wciąż jednak czuję, że to jeszcze nie jest ten moment w mojej karierze, nie jestem jeszcze zakochany w takiej pracy. Jednak pewnego dnia chciałbym spróbować się w roli selekcjonera.

– Wielu ludzi mówi, że łatwiej jest prowadzić drużynę narodową niż klub piłkarski. Są jednak też tacy, którzy mówią, że trudniej jest prowadzić reprezentację niż klub, ponieważ widzi się zawodników średnio raz na miesiąc, na trzy dni przed meczem.

– Sam jednak zawsze odrzucałem takie argumenty. To są prace, których nie ma sensu porównywać. Jedyne, co można tu porównać, to fakt, że w obu przypadkach chodzi o wygrywanie.

– Chciałbym jednak spróbować pewnego dnia chwycić się tej strony naszej profesji. Chciałbym poprowadzić drużynę na mistrzostwach Europy czy mistrzostwach świata, ponieważ nigdy tego nie robiłem. Jestem bardzo ciekawy roli selekcjonera kadry narodowej. A tak swoją drogą wygramy nadchodzące finały Ligi Narodów – dodał.

Dyskusja