Chris de Bode/The Guardian

Trzy lata po zwolnieniu przez Manchester United Louisa van Gaala, Holender udzielił wywiadu Jamiemu Jacksonowi, dziennikarzowi “The Guardian”. Opowiedział w nim m.in. o ówczesnej relacji z Rooneyem, taktyce, dlaczego uważa, że klub jest obecnie zbyt skomercjalizowany oraz “byciu zaskoczonym” zatrudnieniem Solskjaera.

Czujesz się zdradzony? Władze Manchesteru United chciały, żebyś był szkoleniowcem przez trzy lata, a dzień po zwycięstwie w FA Cup zmienili zdanie i zwolnili Cię.

– W tamtym momencie czułem się zdradzony. Czułem się tak, ponieważ słyszałem od wielu ludzi już w grudniu, czy styczniu, że mogę być zwolniony. Każdego tygodnia rozmawiałem z Edem Woodwardem. W grudniu przytrafiły nam się trzy porażki z rzędu, dodatkowo odpadliśmy z Ligi Mistrzów. Poszedłem do niego i powiedziałem: “Rozumiem, że chcecie mnie zwolnić”. W takim klubie, jak Manchester United nie mogą ci się przytrafić trzy porażki z rzędu. Wtedy on mi odpowiedział: “Nie. Nigdy. Nie myśleliśmy, żeby Cię zwalniać. Uwierz w siebie. Nie czytaj zbyt dużo gazet”. Wtedy mogłem się poczuć zdradzony, jednak teraz rozumiem, że i tak zostałbym zwolniony po zakończeniu sezonu. Na rynku wolny był Jose Mourinho. On także jest świetnym trenerem i Woodward uważał, że zatrudniając go zapewni Manchesterowi dobrego trenera na lata.

Jaka była Twoja relacja z Jose Mourinho?

– Rozumiem, że Mourinho chciał objąć Manchester United, ponieważ według mnie to najlepsza posada ze wszystkich angielskich klubów. Zanim związałem się z United, miałem ofertę z Tottenhamu Hotspur. Mogłem prowadzić “Koguty”, jednak powiedziałem swojej żonie, że w Tottenhamie miałbym większą kontrolę nad tworzeniem składu niż w Manchesterze, jednak wybrałem Old Trafford, ponieważ chciałem kolejnych wyzwań, a także zawsze prowadzę najlepsze kluby w danym kraju!

Nie masz nic za złe Mourinho?

– Nie mam mu nic za złe.

Jaki jest obecnie problem Manchesteru United?

– Problem polega na tym, że Manchester nie jest regularnie odświeżany. Uważam, że jeśli jesteś trenerem to musisz co roku odświeżać szatnię, by utrzymać proces budowy zespołu.

Ty sprowadzałeś nowych piłkarzy. Próbowałeś odświeżać szatnię.

– Tak, ale to nie zawsze byli zawodnicy, których chciałem. To był problem. Był Woodward i jego prawa ręka, Matt Judge. Judge’a spotkałem raz w swoim życiu. Był jeszcze szef scoutingu. Tak wyglądała cała ekipa, ale zawsze wszystko zależało od Woodwarda i Judge’a.

Nie brali Twoich rad pod uwagę?

– Zawsze uważałem, że taki klub, jak Manchester United może kupić każdego zawodnika, ponieważ jest klubem bardzo silnym. Jednak okazało się, że nie wszyscy są w naszym zasięgu. Nie wiem dlaczego, ale tak było.

Angel di Maria był Twoim wyborem?

– Di Maria był moim wyborem siedem lat wcześniej w AZ Alkmaar.

Wtedy nie chciał podpisać kontraktu. Chciałeś go w United? Cieszyłeś się, że dołączył do Twojej drużyny?

– Byłem zadowolony, ponieważ był piłkarzem kreatywnym, jednak miałem kilku innych na liście przed nim. Di Maria miałem problem z angielskim stylem gry i tutejszym klimatem. Nie jesteś w stanie kupić piłkarza i być przekonanym, że wypali w nowym zespole. Nie można tego wiedzieć, ponieważ piłka nożna to sport zespołowy.

Na jakiej pozycji chciał grać?

– Zawsze pytam piłkarzy, na jakiej pozycji chcieliby grać. Dla niego optymalne było skrzydło, gra szeroko, najlepiej z lewej strony. W kadrze Argentyny grał na tej pozycji. Zaczął, więc na lewym skrzydle. Nie prezentował odpowiedniego poziomu, jak na zawodnika za 80 milionów funtów. Wtedy pomyślałem, żeby sprawdzić go na innych pozycjach. Grał na skrzydle, jako “dziesiątka”, jako drugi napastnik. Wtedy krytycy mówili, że gra na zbyt wielu pozycjach. Dałem mu wiele szans.

Tom Jenkins/The Guardian

Żałujesz czegoś ze swojego pobytu w Manchesterze United?

– Nie. To, w jaki sposób zostałem zwolniony było straszne, ale dobrze wspominam swój czas w Anglii. Głównie z powodu kultury oraz mieszkańców. Mają poczucie humoru i zawsze wspierają trenera. Żywię szacunek do każdego z kim pracowałem.

Kto był najlepszym zawodnikiem, jakiego miałeś na Old Trafford?

– Myślę, że David de Gea spisywał się fenomenalnie.

A piłkarz z pola?

– To ciężkie. Muszę pomyśleć. Luke Shaw zaczął bardzo dobrze, jednak kontuzja wykluczyła go na resztę sezonu. Shaw się wybijał. Również Ander Herrera. Nie zaczął zbyt dobrze, ale stał się ważnym graczem, ponieważ potrafił zainspirować kolegów swoim zachowaniem i zmysłem taktycznym. Daley Blind był zawodnikiem, który umiał kreować grę. Juan Mata był również graczem z wielkim potencjałem, bardzo kreatywny. Byłem z niego bardzo zadowolony, ponieważ brakowało nam takich zawodników. Może też dlatego, w waszych oczach graliśmy “nudny futbol”. Nie mieliśmy graczy kreatywnych, którzy mogliby przyśpieszyć grę, zagrać prostopadłe podanie. Jednak myślę, że to było lepsze niż parkowanie autobusu.

Przeważnie zawsze byliśmy lepsi od naszych rywali, ale kiedy twój rywal się muruje, potrzebujesz kreatywnych zawodników. Dlatego do klubu dołączyli Di Maria i Depay. Oni byli takimi piłkarzami. Jednak uważam, że w klubie potrzeba trzech, czterech takich graczy, by złamać zasieki rywala.

Nie wspomniałeś Wayne’a Rooneya. Był już za stary?

– Przykro mi, ale najlepsze lata miał już za sobą. Ale mimo to był jednym z najlepszych graczy, jakich miałem.

Było ciężko mianować Rooneya kapitanem? Był jednym wyborem?

– Na treningu i w meczach był profesjonalistą. Poza stadionem i boiskiem treningowym jest inaczej. Mianowałem go kapitanem, ponieważ chciałem zapanować również nad tym życiem.

Ciekawe. Bierze odpowiedzialność na własne barki, a wtedy…

– Uważam, że to nie skończyło się sukcesem.

Peter Powell/EPA

Powiedziałeś, że nie rozumiesz dlaczego, skoro United ma tak wiele pieniędzy, nie kupuje najlepszych zawodników. Czy to dlatego, że Glazerowie nie chcą tych pieniędzy wydawać?

– Nie wiem. Woodward jest jedynym człowiekiem, który z nimi rozmawia. Widziałem się z nimi jedynie na meczach lub na boisku treningowym. W większości uczęszczali na mecze z najlepszymi drużynami i na całe szczęście większość z nich wygrywaliśmy, jak np. z Liverpoolem.

Co to znaczy być dobrym dyrektorem technicznym lub dyrektorem sportowym?

– Po pierwsze musisz mieć wiedzę na temat piłki, metod treningu, przygotowaniu, edukacji młodzieży, scoutingu i musisz myśleć od podstaw. Potrzebujesz doświadczenia i obycia w świecie piłki nożnej. Kiedy już nim zostaniesz, musisz wyrobić sobie markę, dzięki której zdobędziesz potrzebne kontakty.

Rio Ferdinand jest zainteresowany taką posadą. Co myślisz na ten temat?

– Pomimo tego, że byłeś świetnym zawodnikiem, nie zawsze będziesz dobrym dyrektorem technicznym. To mniej więcej ten sam przypadek co Ole Gunnara Solskjaera, byłego zawodnika. To nie zawsze dobry wybór. Może się udać, ale nie zawsze.

Zdziwiłeś się, że Solskjaer został ostatecznie zatrudniony na stałe?

– Byłem bardzo zaskoczony.

Dlaczego?

– Ponieważ Manchester United to jeden z największych klubów na świecie. Taki klub potrzebuje trenera z doświadczeniem, a nie kogoś kto trenował jeden czy dwa kluby w niższych ligach.

Pep Guardiola został pierwszym trenerem Barcelony, choć prowadził tylko Barcelonę B i udało mu się.

– Zawsze jest wyjątek od reguły. Był pomocnikiem na najwyższym poziomie. To pozycja, na której musisz mieć orientację taktyczną. Poza tym był moim kapitanem!

Lee Smith/Action Images via Reuters

Masz własną filozofię gry w piłkę: Twój Ajax, Barcelona, AZ Alkmaar, Bayern Monachium. United też miało to coś?

– Kiedy przyjmowałem ofertę pracy na Old Trafford, nigdy nie rozmawialiśmy o systemie, w jakim będzie grał Manchester United.

Zdziwiło Cię to?

– Tak. Było inaczej, niż w innych klubach. Zawsze o tym rozmawialiśmy.

Kiedy wygrywałeś Ligę Mistrzów z Ajaxem Amsterdam w 1995 roku, grali, tak jak powinna drużyna?

– Wszystkie moje zespoły grają jako drużyna. Myślę, że United również. Kiedy masz chłodną głowę i potrafisz zainspirować piłkarzy, by grali tak jak chciałbyś, żeby grali… Zawsze graliśmy tą samą taktyką, jednak zawsze dostosowaną do kolejnego rywala.

Jeśli miałbyś wrócić do Manchesteru United, jak długo zajęłoby Ci wypracowanie tego systemu?

– Kłopot w tym, że nie możesz żądać zbyt wiele czasu. Fani nie pozwolą Ci na to. Podobnie jest z Solskjaerem. Żądają wiele od niego, choć jest byłym zawodnikiem. W świecie futbolu musisz sprostać wielu wymaganiom. Jednak, jako były zawodnik, masz większy kredyt zaufania.

Czyli jest praktycznie niemożliwe, żeby osiągnąć sukces w takim klubie, jak Manchester United? Pamiętam Twoją pierwszą konferencję. Powiedziałeś wtedy: “Klub jest zbyt skomercjalizowany”.

– Cieszę się, że to pamiętasz. Uważam, że trzeba zmienić struktury organizacyjne w tym klubie, ponieważ w tym momencie jest zachwianie pomiędzy sprawami piłkarskimi, a komercją.

Co przez to rozumiesz?

– Przed rozpoczęciem sezonu mieliśmy wyjazd do USA. Wiele meczów, w krótkim czasie. To dobre dla wizerunku klubu, jednak nie dla mnie, jako trenera. Wszyscy byli zadowoleni, poza mną. W USA wygraliśmy wszystkie spotkania, ale pierwszy mecz sezonu ze Swansea, już nie. Piłkarze byli wyczerpani. Kiedy w ten sposób zaczynasz sezon, nie ma co się dziwić.

Również scouting w tym klubie nie jest na odpowiednim poziomie. Uważam, że nie sprowadzali najlepszych piłkarzy. Także szkolenie młodzieży. Nie mogę powiedzieć, że w Manchesterze United stoi na wysokim poziomie. Ilu ze szkółki przebija się do pierwszego składu?

W Manchesterze dobrze działa sfera wydajności, pod kierunkiem lekarza. Jednak tu również przydałaby się interwencja doświadczonego dyrektora technicznego. Tak rozwinięta sfera powinna być również w akademii, a nie tylko w pierwszej drużynie. Wtedy młodzi zawodnicy uczą się filozofii Manchesteru United i mają łatwiej przebić się do pierwszego składu. To ważna rzecz, o którą musi zadbać dyrektor techniczny.

Jako trener Manchesteru United widziałem, że jakość piłkarzy City, Tottenhamu, Arsenalu, Chelsea była lepsza. Co mogłem zrobić? Atakowaliśmy. Nie broniliśmy zbyt dobrze i szukaliśmy taktycznych rozwiązań, by przystosować do nich piłkarzy, których mieliśmy. Na przykład prowokowaliśmy przestrzeń. To była nowość w Anglii. Sześć miesięcy później to samo wprowadził Jurgen Klopp.

Jak prowokowaliście przestrzeń?

– Korzystaliśmy z szybkości Martiala i Rashforda. Nie podchodziliśmy pressingiem od razu, tylko cofaliśmy się lekko. Nie parkowaliśmy autobusu. Czekaliśmy na połowie, a następnie nasi defensorzy podchodzili trochę wyżej na naszej połowie. Wcześniej wprowadziłem to tylko w AZ Alkmaar. Adaptowałem tę taktykę do jakości swoich zawodników. Musiałbyś to zobaczyć. Nie miałem najlepszych piłkarzy, więc nie mogłem przejść do atakowania. Na przykład Liverpool ma problem, kiedy musi ciągle atakować. Mają większe problemy w tym elemencie, niż np. Manchester City.

Dlaczego?

– Ponieważ Salah, Firmino i Mane potrzebują więcej miejsca, niż Aguero, Sane i Sterling. Poza tym City ma w środku pomocy kreatywnych piłkarzy, takich jak De Bruyne, David Silva, Bernardo Silva, Fernandinho. Umieją rozgrywać na małej przestrzeni. Dlatego City zostało mistrzem.

Mógłbyś wymienić najlepszego zawodnika, jakiego trenowałeś? Nie najlepszy zawodnik pod względem piłkarskim, ale ktoś z kim lubiłeś pracować.

– Luis Figo. Zdecydowanie. Zawsze był najlepszy. Na treningu, na boisku, na meczu. Luis Enrique. Tego typu graczy lubię najbardziej, ponieważ są otwarci w kontaktach z tobą, ale również są liderami na boisku.

Colorsport/Rex/Shutterstock

I na koniec, najlepszy moment w Twojej karierze?

Najlepszy moment w karierze wcale nie wydarzył się na ławce trenerskiej, tylko na łodzi, płynąc po kanałach w Amsterdamie po wygranej w Lidze Mistrzów. To było coś fantastycznego. Ponad milion ludzi wzdłuż kanałów, starsi ludzie w oknach. Niesamowite.

Wypróbuj bonus 150% od PZBuk

Wypróbuj bonus 150% od PZBuk

Dyskusja