Getty Images

Były zawodnik Manchesteru United, występujący obecnie w francuskim Olympique Lyon, Rafael da Silva udzielił niedawno wywiadu dla portalu fanowskiego Stretty News, w którym wspomniał czasy swojego pobytu na Old Trafford.

Wywiad z Rafaelem da Silvą dla Stretty News

Opowiedz nam o swoim pierwszym sezonie w Manchesterze United po przejściu z Fluminense.

– Poszło mi dobrze, lecz mojemu bratu niestety nie. Wskutek kontuzji Gary’ego Neville’a czy Wesa Browna, miałem okazję do gry. Myślę, że ją wykorzystałem, zagrałem wtedy sporo meczów.

Braterskie wsparcie było dla ciebie ważne? Ty i Fabio przybyliście do Manchesteru z Brazylii w młodym wieku.

– Oczywiście. Zawsze pomagamy sobie nawzajem i jest to coś, co zamierzamy robić przez całe życie. Właśnie dlatego, gdy podróżujemy do Brazylii, mieszkamy razem. Jesteśmy z bratem bardzo blisko.

To bardzo rzadkie widzieć dwóch braci (nie wspominając już o bliźniakach) grających w jednym klubie w tym samym czasie. Ale to Manchester United…

– To jedna z rzeczy, z której jesteśmy dumni, ale myślę, że rodzice są z nas dumni jeszcze bardziej, ponieważ taki wyczyn nie jest łatwy. Dwóch braci grających w piłkę, to już sprawia trudność. Dwóch braci grających dla Manchesteru United to trudność z innej półki. To szaleństwo.

Gary Neville i Phil Neville również mogą powiedzieć coś na temat braterskich duetów w Manchesterze United. Nie są jednak bliźniakami.

– Dokładnie. Ale zabawne jest, że graliśmy na tej samej pozycji. Jeden z nas musiał się poświęcić i nie mógł się trzymać tylko jednej.

Jako boczny obrońca lubiłeś grać ofensywnie, ale gdy zaczynałeś swoją przygodę w United, taka postawa nie była jeszcze w Premier League tak powszechna. Było to dla ciebie frustrujące?

– Nie byłem sfrustrowany. Sir Alex Ferguson zawsze mówił mi, żebym atakował. Owszem, zdarzały się mecze, gdy mówił mi, by być cierpliwym i nie wybiegać za bardzo do przodu, ale nigdy nie powiedział czegoś w stylu: “w tym meczu skupiamy się na defensywie”. Wiedział, że byliśmy ofensywnie nastawionymi bocznymi obrońcami, którzy mogą podłączać się do ataków. Zawsze miałem tę wolność, co bardzo mi pomogło.

Jak opisałbyś Manchester United komuś w Brazylii?

– Po pierwsze jako dom. Manchester United był i wciąż jest moim domem, z uwagi na to, jak wypowiadają się o mnie fani. To bardzo, bardzo duży klub. Zanim tam trafisz, musisz wiedzieć, że to jeden z największych klubów na świecie i tam zawsze ci pomogą. Nie wiem, jak jest tam teraz, ale pozostało tam sporo ludzi. Ole Gunnar Solskjaer powrócił i zrobi wszystko, by pomóc im grać lepiej. Jeśli jest się profesjonalistą, trzeba do wszystkiego podchodzić profesjonalnie. Niektórzy mają problem z językiem, z pogodą, ale Manchester United zawsze ci pomoże.

Czy ty albo Fabio kiedyś udawaliście siebie nawzajem, aby uniknąć zawieszenia, albo zrobić psikusa Fergiemu?

– Nieee! [śmiech]. Jeśli by nas przyłapano, mielibyśmy duże problemy, więc nigdy nawet o tym nie pomyślałem.

Czy miałeś kiedysś okazję doświadczyć słynnej “suszarki”?

– Oczywiście, ale nie pamiętam jakiegoś szczególnego epizodu. Jak każdy. Nie jestem perfekcyjny i robiłem głupie rzeczy. Menedżer po prostu mówił mi, bym ich zaprzestał. Nawet jeśli lubisz swoich piłkarzy, musisz ich poprawiać.

Miałeś przyjemność grać przeciwko Liverpoolowi oraz przeciwko City. Które spotkania znaczyły dla ciebie więcej?

– Zawsze uwielbiałem grać przeciwko Liverpoolowi. Ma się dreszcze przed pierwszym gwizdkiem. Potem powracają po końcowym, gdy wygrywaliśmy. Tym były dla mnie starcia przeciwko “The Reds”. Pamiętam przegrane 0:3 spotkanie w 2014 roku. Na świat przyszedł wtedy mój syn, ale nie byłem szczęśliwy. To szaleństwo, ale nie byłem szczęśliwy, ponieważ przegraliśmy 0:3. To coś, co zostanie we mnie do końca życia. Dlatego wskazałem spotkania z Liverpoolem. Nie chcę powiedzieć, że były to wojny. To zbyt mocne słowo, ale nienawidziłem z nimi przegrywać. Uwielbiałem wygrywać, więc mecz, w którym strzeliłem piękną bramkę, również zostanie w mojej głowie do końca życia.

Miałeś okazję doświadczyć w United post-Fergusonowej ery, gdy do klubu przychodził David Moyes, a później Louis van Gaal. Czy atmosfera w klubie zależała od menedżera?

– To zawsze duża zmiana. Ferguson był tutaj 26 lat i ogłosił, że odchodzi na emeryturę dwa miesiące przed końcem sezonu. To była dla nas duża niespodzianka. Moyes miał oczywiście problemy, ponieważ pewne rzeczy robił inaczej niż poprzedni menedżer. Piłkarze i sztab odnosili się do nowych metod, pytając: “Nie, dlaczego tak robisz? Lepiej było, gdy Ferguson tu był”. Pojawiały się porównania wszelkiego rodzaju, co nie jest dobre, ponieważ sir Alex był najlepszym menedżerem na świecie.

Myślisz, że United powróci pod wodzą Solskjaera do wygrywania trofeów?

– Tak, tak myślę i taką mam nadzieję. Uwielbiam Ole. Myślę, że to właściwy człowiek, który może przywrócić United na należne mu miejsce.

Za czym tęsknisz najbardziej z czasów gry w Anglii.

– Za wślizgami i atmosferą. We Francji jest inaczej, gdy zrobisz wślizg, nie jest to tak celebrowane. Uwielbiałem odbierać piłkę wślizgami. Pamiętam swoje wślizgi na Old Trafford, po których słyszałem krzyk z trybun, który czynił mnie szczęśliwym.

Wiele się nauczyłem i wiem, że w niektórych sytuacjach za bardzo się śpieszyłem. Zdarzają się mecze, gdzie trudniej się kontrolować, ponieważ grasz z wielką pasją. Ze swoich błędów dużo się nauczyłem.

Co przychodzi na myśl, gdy po raz pierwszy grasz na Old Trafford? Myślisz, że to uczucie jest takie samo dla wszystkich nowych zawodników, którzy dołączają do United?

– Wszystko krążyło mi po głowie, gdy grałem w Teatrze Marzeń po raz pierwszy. Nie mogłem uwierzyć, że tutaj jestem i gram. Nigdy tego nikomu nie mówiłem – po pierwszym spotkaniu wróciłem do domu i wziąłem prysznic. Stanąłem przed lustrem i powiedziałem sobie: “Będę dobrym zawodnikiem United.” Skupiłem się na tym, by dać z siebie wszystko.

Jakieś rady dla Aarona Wan-Bissaki?

– Słyszałem o nim sporo dobrych rzeczy. Jako były prawy obrońca MU mogę mu powiedzieć tylko, by dał z siebie wszystko. Musi być pewny siebie, ponieważ gra teraz w najlepszym klubie na świecie. Musi pamiętać o radości z gry dla United oraz o pasji i miłości do futbolu. Słyszałem, że on posiada tę pasję. To bardzo istotne.

Myślałeś już o życiu po zakończeniu przygody z piłką?

– Zawsze mówiłem, ze chciałbym powrócić do Manchesteru United jako skaut lub coś w tym rodzaju. To może się wydarzyć. Mógłbym rozpocząć kurs trenerski.

Kto byłby lepszym menedżerem – ty czy Fabio?

– Trudne pytanie. Myślę, że ja byłbym dobrym menedżerem, a mój brat dobrym asystentem.

Więc spodziewamy się, że w przyszłości zobaczymy na Old Trafford braci Da Silva, którzy prowadzą “Czerwone Diabły” do trofeów.

– To byłoby fantastyczne! Wyobraź to sobie! [śmiech]

Rafael da Silva w latach 2008-2015 rozegrał w barwach Manchesteru United 170 spotkań, strzelając 5 bramek.

Dyskusja